Regulator miał prezesa, a ma p.o.

Kancelarii premiera nie udało się wybrać następcy prezesa URE. Od poniedziałku jest więc p.o. i pracuje dalej.

Od poniedziałku Urząd Regulacji Energetyki (URE) ma na czele nie prezesa, lecz pełniącego obowiązki prezesa. Jest nim Maciej Bando, którego pięcioletnia kadencja skończyła się 2 czerwca.

Maciej Bando od miesięcy wypowiada się krytycznie na
temat polityki prowadzonej przez Ministerstwo Energii. 23 czerwca skończyła mu
się pięcioletnia kadencja, ale nadal pracuje w URE.
Zobacz więcej

KRYTYKUJE I PRACUJE:

Maciej Bando od miesięcy wypowiada się krytycznie na temat polityki prowadzonej przez Ministerstwo Energii. 23 czerwca skończyła mu się pięcioletnia kadencja, ale nadal pracuje w URE. Fot. WM

Krytyk na stanowisku

Status p.o. prezesa Maciej Bando przyjął automatycznie, bo przewiduje to prawo energetyczne. Zgodnie z nim po zakończeniu kadencji szef URE zarządza urzędem aż do powołania następcy, a następcy nie ma. Za rekrutację nowego szefa URE odpowiada kancelaria premiera, ale informacji nie udziela. Z ogłoszenia o naborze, które ukazało się 30 kwietnia, wiemy jedynie, że 16 maja upłynął termin zgłaszania kandydatur.

„Informacje dotyczące kandydatów, którzy nadesłali zgłoszenia w związku z naborem na prezesa URE, nie są informacją publiczną” — tak na pytanie o liczbę kandydatów odpowiedziała kancelaria premiera.

Pisaliśmy już w „PB”, że w naborze nie zgłosił się Tomasz Dąbrowski, wiceminister energii, wcześniej typowany na następcę Bandy. Potrzebny jest w Ministerstwie Energi w związku z negocjacjami z Komisją Europejską dotyczącymi tzw. ustawy prądowej, zamrażającej ceny energii elektrycznej. Maciej Bando na pytania o własną kandydaturę nie odpowiada. Od miesięcy krytycznie ocenia politykę prowadzoną przez Ministerstwo Energii.

Aukcje i manipulacje

Kierowany przez p.o. prezesa regulator ma przed sobą pracowite lato. Jesienią mają się bowiem odbyć aukcje przyznające wsparcie odnawialnym źródłom energii. W napięciu czeka na nie zwłaszcza branża wiatrowa, która spodziewa się aukcji na ponad 2,5 GW nowych mocy. Poza tym aukcje mają objąć również wsparcie dla dużych instalacji fotowoltaicznych.

Urząd zaangażował się też w ostatnich miesiącach w badanietransakcji, które mogą nosić znamiona manipulacji cenami energii elektrycznej. Pierwszą sprawę URE skierowało do prokuratury w grudniu 2018 r., drugą — w zeszłym tygodniu, czyli tuż przed końcem kadencji prezesa. W pierwszej sprawie prokuratura przesłuchała już pracowników URE i Towarowej Giełdy Energii. Sprawa druga jest jeszcze na etapie rejestracji w prokuraturze.

Rząd chce zmian

Rząd PiS od początku nosi się z zamiarem wprowadzenia zmian w przepisach dotyczących URE. Generalnie zmierzają one w kierunku okrojenie kompetencji jego prezesa, a także umocnienia wpływów ministra energii, który miałby decydującą rolę w powoływaniu szefa URE. Ostatnia próba wprowadzenia nowych przepisów nastąpiła w ramach tzw. ustawy prądowej, okazała się jednak nieudana, bo niezależność szefa URE chroniona jest unijnym prawem. Pod naciskiem Komisji Europejskiej rząd wycofał się ze zmian.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy