Rękodzieło znów cieszy się uznaniem klientów

Karolina Zawadka
05-12-2016, 22:00

Moda na handmade trwa w najlepsze. Coraz więcej konsumentów, zamiast kupować w sieciówkach, decyduje się na produkty dobrej jakości wykonywane ręcznie

Polacy coraz bardziej doceniają rzeczy robione metodą handmade — i, co ważne, chcą je mieć w swoich domach. Dlaczego? Takie produkty są oryginalne, często unikatowe. To odskocznia od tego, co proponują nam centra handlowe. Aby rozpocząć działalność rękodzielniczą, tak naprawdę wystarczy dobry pomysł i niewielkie nakłady finansowe. Niestety, z drugiej strony mamy do czynienia z dużą konkurencyjnością rynku. Powodzenie może więc zagwarantować oferta, która wyróżnia się wśród innych. Polski dizajn i produkty rękodzielnicze znad Wisły stara się promować serwis DaWanda.pl, czyli platforma oferująca produkty handmade od rodzimych twórców. W tym celu stworzyła Projekt Pracownia.

Wyświetl galerię [1/2]

EFEKT URLOPOWEJ NUDY: Michał Napierała nie miał pomysłu, jak spędzić urlop, więc postanowił, że stworzy dla siebie drewniany zegarek, choć nigdy wcześniej tego nie robił. I tak powstał pierwszy model. Dziś z powodzeniem rozwija markę Woodlans. ARC

— Poprzez nasze przedsięwzięcie chcemy pokazać, że rynek handmade to nie są rzeczy robione do szuflady, którymi nie można się chwalić. Często są to designerskie przedmioty o dużej wartości robione przez ludzi z pasją — mówi Monika Skuza z DaWanda.pl.

Z doświadczeniem lub bez

W Projekcie Pracownia możemy znaleźć różne historie ludzi, którzy zdecydowali się tworzyć rękodzieła. Część z nich to osoby z odpowiednim wykształceniem w tym kierunku. Są związani ze sztuką, projektowaniem i wzornictwem. Kończąc artystyczną uczelnię mają wspaniały warsztat i wiedzę, jednak nie wiedzą, jak się sprzedać. Z drugiej strony są osoby, które mają zaplecze marketingowe, ale ich produkt nie jest do końca dopracowany. Ci twórcy, będąc w Projekcie Pracownia, mogą wzajemnie się od siebie uczyć. Oprócz tego w przedsięwzięciu biorą udział osoby, które postanowiły całkowicie zmienić swoje życie i zdecydowały się na handmade, a do tej pory nie miały doświadczenia w tej branży. Porzucały pracę w korporacjach, by otworzyć własną działalność oraz rozwijać swoje pasje.

— Chcemy pokazywać różne modele biznesowe i podejście ludzi do zarabiania pieniędzy. Są to często bardzo zróżnicowane pomysły z punktu widzenia analizy biznesowej — mówi Magdalena Chmielewska z DaWanda.pl. Ciekawym przykładem jest marka Woodlans, która specjalizuje się w ręcznym wytwarzaniu zegarków z drewna. Pomysłodawca firmy, Michał Napierała, pracując w dużej korporacji, poszedł na dwa tygodnie urlopu. Nie miał pomysłu, jak spędzić wolny czas, więc postanowił, że stworzy dla siebie drewniany zegarek, choć nigdy wcześniej czegoś takiego nie robił. Metodą prób i błędów, za pomocą mechanizmu ze starego zegarka, powstał pierwszy model. Wystarczyły do tego deska dębowa, ręczna frezarka i szlifierka z supermarketu oraz filmy na Youtube. Okazało się, że to, co stworzył, spodobało się jego znajomym, którzy składali zamówienia na kolejne modele.

Nowa praca

— Kiedy pojawiły się pierwsze zamówienia, myślałem, że nową pasję będę realizował w domu, po pracy. Po kilku miesiącach okazało się jednak, że na etat nie mam już czasu — mówi Michał Napierała, twórca marki Woodlans. I zrezygnował z pracy w dotychczasowym miejscu.

— To nie była łatwa decyzja. Mimo wszystko regularnie wypłacana, satysfakcjonująca pensja sprawia, że bijesz się z myślami i ciężko jest zrezygnować z tej stabilizacji. Mnie się udało, choć nie miałem biznesplanu, który coś takiego by przewidział. Moim zdaniem, największym wrogiem rozpoczęcia własnej działalności jest dogłębna analiza finansowa. Wszystkich ludzi z ciekawym pomysłem zachęcam, by nie szukali słabych punktów, dofinansowania i wspólnika. Niech na początku zaczną realizować swój pomysł w skali, na jaką mogą sobie pozwolić. Uprzedzam jednak, że handmade to ryzykowny sposób na życie dla kogoś, kto taką działalność traktuje tylko jak biznes i nie podchodzi do tego szczerze. To nie jest działalność dla ludzi anonimowych — trzeba gwarantować jakość produktów własnym imieniem i nazwiskiem — dodaje Michał Napierała. Twórca marki Woodlans tworzy w swojej pracowni już od 2011 r. Każdy egzemplarz oznacza kolejnym numerem, co sprawia, że każdy jest unikatowy. — Poprzez Projekt Pracownia chcemy pokazać, że Polacy mają mnóstwo ciekawych pomysłów i są niezwykle przedsiębiorczy. Pomysły pojawiające się przypadkowo, gdzieś między drogą do pracy a domem, mogą okazać się sukcesem. Jednak trzeba mieć również dużą odwagę, by porzucić stałą pracę i zająć się tym, czym naprawdę się fascynujemy — zwraca uwagę Monika Skuza z DaWanda.pl.

Inspiracją dzieci

Kolejnym przykładem jest marka Zombie dash, którą założyły dwie panie — Aleksandra Wysocka i Marta Lenartowicz. One również odeszły z korporacji — i udało im się dość szybko rozwinąć nową działalność. Marka Zombie dash na początku szyła wygodne, ale zarazem stylowe, rockowe dresy dla najmłodszych. — Inspiracją dla nas są najmłodsi. Dziecięce reakcje na nasze produkty, historie, które nam o nich opowiadają, przygody, których dostarczają im nasze ciuchy. Zdecydowanie to one nakręcają nas na nowe pomysły. Można powiedzieć, że powstawanie kolekcji przypomina wybuch bomby — jest duży ładunek inspiracji, nowych wzorów, kolorów i materiałów. Potem następują długie godziny dopracowywania konstrukcji i kroju ubrań, testy nowych modeli i dzianin, testy prania. Często konsultujemy się z małymi klientami, szczególnie w kwestiach wygody. To długi proces, ale po nim wybieramy najlepsze pomysły i wcielamy je w życie — mówi Aleksandra Wysocka, współzałożycielka Zombie dash. Z czasem okazało się, że projektami zaczęli interesować się również starsi. Obecnie firma produkuje ubrania zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Obie panie są absolwentkami Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi i mają wiele lat doświadczenia w projektowaniu odzieży dla międzynarodowych firm. Pomysły, na które wpadły, oraz solidne zaplecze techniczne, sprawiły, że dziś marka Zombie dash jest dobrze rozpoznawalna. Jej produkty można kupić zarówno w sklepach stacjonarnych, jak i online.

Motywacja dla innych

Inspiracją do założenia własnej firmy może być wszystko. Dla Alicji Szabłowskiej, która stworzyła markę Malinowe Pole, nowa działalność była… formą protestu przeciw nieustannym radom i pouczeniom dotyczącym opieki nad synem. Spółka tworzy ubrania dziecięce z oryginalnymi napisami. W ofercie znajdziemy koszulki z napisami-hasłami, jak np. „Uczę się życia od Ciebie” czy „Rozumiem więcej, niż Ci się wydaje”. Produkty spółki mogą być alternatywą dla rodziców znudzonych ofertą sieciówek, w których na ubraniach wciąż przewijają się te same hasła i napisy. Historie w ramach Projektu Pracownia mają na celu również inspirowanie osób, które są dopiero na początku swojej nowejdrogi. Pokazują sukcesy twórców, by motywować tym innych do dalszej pracy. Uzmysławiają, że warto podjąć wysiłek, bo może on wskazać zupełnie nową zawodową drogą, która przynosi więcej satysfakcji niż dotychczasowa praca.

— To jest też pokazywanie tego, jak podejść do biznesu i go rozwijać, bo twórcy wielokrotnie nie zdają sobie sprawy z potencjału tego, co robią. Nie zdają sobie sprawy z tego, że z małej działalności może powstać dobrze prosperująca marka — zwraca uwagę Magdalena Chmielewska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Zawadka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Rękodzieło znów cieszy się uznaniem klientów