Roboty Elona Muska pochłoną miliony ton miedzi

Stanisław BorawskiStanisław Borawski
opublikowano: 2026-01-21 18:37

Wycena Tesli stoi na dwóch nogach: autonomicznych pojazdach i humanoidalnych robotach. Analitycy S&P Global dostrzegają wąskie gardło w produkcji tych drugich.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Choć amerykańska spółka od dłuższego czasu notuje rozczarowujące wyniki sprzedaży samochodów elektrycznych, to inwestorzy wciąż pokładają wielkie nadzieje w spółce kierowanej przez Elona Muska. Ogromne oczekiwania odzwierciedla wyśrubowana wycena - wskaźnik cena/zysk (C/Z) dla prognoz na 2026 r. wynosi ponad 200. Dla porównania średni C/Z dla spółek tworzących tzw. wspaniałą siódemkę (Tesla jest jedną z nich) wynosi 31,5, a dla szerokiego indeksu S&P 500 – 23,1, wynika z danych Bloomberga.

Autonomiczne auta i roboty napędzają wycenę Tesli

Wyobraźnię inwestorów rozpalają jednak nie model S czy nawet Cybertruck, ale autonomiczne pojazdy (zwane robotaxi) oraz humanoidalne roboty.

Autonomiczne taksówki jeżdżą już po ulicach miasta Austin, stolicy Teksasu, natomiast roboty modelu Optimus są na razie prezentowane na konferencjach, a masowa produkcja ma ruszyć dopiero za kilka lat. Według Elona Muska optimusy w przyszłości będą stanowić o 80 proc. wartości spółki. Rynek robotów ma szybko rosnąć - do 2035 r. ma być wart 200 mld USD, szacują analitycy Barclaysa, a do 2050 r. już 5 bln USD, prognozują eksperci Morgana Stanleya.

Jednak popularyzacja humanoidalnych robotów może być obarczona problemami m.in. wysoką ceną, szacowaną na 150-200 tys. USD za sztukę, a także niedoborem miedzi, zwracają uwagę analitycy S&P Global. Do 2030 r. Tesla planuje osiągnąć cel 1 mln robotów rocznie, w późniejszych latach produkcja ma być liczona w miliardach sztuk. Tymczasem wyprodukowanie jednego może pochłonąć od 4 do nawet 8 kg miedzi, wynika z raportu instytucji.

Brak miedzi? To Chiny stanowią większy problem

10 mln ton – takiego deficytu w 2040 r. spodziewają się analitycy firmy S&P Global przy wzroście popytu do 42 mln ton. To o 50 proc. więcej niż obecnie. Z obliczeń analityków wynika zatem, że w przyszłości producenci miedzi będą w stanie zaspokoić tylko trzy czwarte zapotrzebowania.

Eksperci firmy analitycznej wyróżniają cztery główne źródła popytu: podstawowe dobra konsumenckie (urządzenia gospodarstwa domowego, komputer etc.), energia odnawialna (m.in. samochody elektryczne, farmy słoneczne i wiatrowe, magazyny energii), AI (budowa centrów danych) i obronność. Ich zdaniem roboty humanoidalne staną się piątym ważnym źródłem zapotrzebowania na czerwony metal.

„Miedź odgrywa kluczową rolę w produkcji robotów humanoidalnych ze względu na swoją doskonałą przewodność elektryczną i cieplną, które są istotne dla wydajnego zarządzania energią” – czytamy w raporcie S&P Global „Copper in the Age of AI”.

Analiza różnych ścieżek rozwoju rynku do 2040 r. pokazuje skalę wyzwania. Konserwatywny scenariusz Bank of America (250 mln zbudowanych robotów do 2040 r.) generuje popyt w wysokości 400 tys. ton miedzi rocznie, wariant banku Citi (500 mln maszyn) podnosi go do 800 tys. ton, a wizja miliarda robotów wymagałaby dostarczenia aż 1,6 mln ton surowca rocznie. W najbardziej ekstremalnym scenariuszu 10 mld robotów, popyt sięgnąłby ponad 16 mln ton, czyli 60 proc. obecnej globalnej produkcji, wynika z obliczeń analityków.

Wizję nie do końca podziela Jakub Szkopek, analityk Erste Securities, który podkreśla, że w świecie metali brak surowca oznacza szukanie alternatywy.

- Przy wyższych cenach następuje innowacja. Dla przykładu rekordowe ceny srebra zmuszają producentów paneli fotowoltaicznych, największych konsumentów na świecie, do szukania innych rozwiązań – mówi Jakub Szkopek.

Wtóruje mu Piotr Kuczyński, analityk Xeliona.

- Szacunki S&P są trochę na wyrost – 8 kg miedzi na jednego robota to bardzo dużo. Ponadto bazujemy na obecnym stanie wiedzy, a nikt z nas nie może przewidzieć co się stanie za 10 lat. Już teraz można pomyśleć o zastąpieniu miedzi np. światłowodami. Większe zagrożenie dla Tesli widzę ze strony chińskich firm – argumentuje Piotr Kuczyński.

Według raportu Counterpoint Research, Chiny odpowiadały za ponad cztery z każdych pięciu instalacji robotów humanoidalnych na świecie w 2025 r. Wynik ten został osiągnięty przez m.in. firmy AgiBot oraz Unitree Robotics, których udział w światowych instalacjach wynosi 56,4 proc. A Tesli? 4,7 proc.

- Wycena akcji Tesli jest mocno przesadzona i w głównej mierze opiera się na wielkich obietnicach Elona Muska – uważa Piotr Kuczyński.

Możesz zainteresować się również: