Po silnym wzroście cen w minionym tygodniu, poniedziałek przyniósł zdecydowane uspokojenie nastrojów na rynku ropy naftowej. Przełożyło się to jednak tylko na niewielką, wręcz symboliczną korektę cen.
Obawy z końca tygodnia pozostały. Huragan który zbliża się do wybrzeży Zatoki Meksykańskiej może — w niesprzyjających okolicznościach — spowodować spore problemy z dostawami ropy i gazu. Część amerykańskich rafinerii została już zamknięta. Cena baryłki ropy Brent spadła wczoraj poniżej psychologicznego poziomu 29 USD. Zniżka nie była jednak poparta obrotami, co wskazuje, że inwestorzy oczekują raczej kolejnej podwyżki niż wyklarowania się trwałej tendencji spadkowej.
W poniedziałek cena tony miedzi zdołała pokonać granicę 1720 USD, co otwiera drogę do dalszych zwyżek. Analitycy JP Morgan dolali przy tym oliwy do ognia informując, że w ich opinii ceny nie wykazują oznak maksimum. Takowe może nastąpić dopiero na poziomie 1741 USD/t. Wcześniej ceny mogą poddać się jednak krótkotrwałej korekcie.