Po silnej korekcie, jaka w ubiegłym tygodniu dominowała na rynku paliw, poniedziałek przyniósł lekkie odbicie. Jednak wzrost cen ropy o niecały 1 proc. pozwolił tylko w nieznacznym stopniu odrobić wcześniejszą stratę. W całym ubiegłym tygodniu kurs ropy stracił blisko 9 proc.
Wczoraj w Londynie za baryłkę ropy w dostawach na grudzień płacono 25,67 USD, co oznacza wzrost o 0,8 proc. Ten sam surowiec w transakcjach elektronicznych na nowojorskiej giełdzie zdrożał o 19 centów (0,7 proc.) do 27,24 USD za baryłkę.
Ostatnie informacje płynące z rynku paliw każą przypuszczać, że trudno oczekiwać dalszych podwyżek. Po raz kolejny pojawiły się przypuszczenia, iż produkcja ropy w krajach OPEC przewyższa dopuszczalny limit. Ostatnie szacunki dopuszczają nawet przekroczenie limitu o 21,7 mln baryłek dziennie.
Kolejnym surowcem, który wczoraj zyskał na wartości, była miedź. Cena tego metalu w transakcjach trzymiesięcznych na LME wzrosła z 1545 USD/t do 1562 USD. Jednak warunkiem dalszego wzrostu notowań miedzi jest przede wszystkim ożywienie gospodarcze, bez którego nie ma co liczyć na wzrost popytu na metale.