Czwartkowa sesja na amerykańskich giełdach miała nerwowy przebieg. Atmosferę podgrzewały doniesienia z rynku paliwowego, gdzie rosła cena ropy naftowej oraz oczekiwanie na posesyjną prezentację uaktualnionej prognozy Intela. Po słabym otwarciu, powoli przewagę nad parkietami przejmowali kupujący. Ich potencjał był jednak ograniczony, a kontrataki podaży, motywowane rosnącymi cenami gazu i benzyn, szybko spychały indeksy ponownie pod kreskę.
Wzrost cen ropy korzystnie przełożył się na wycenę papierów spółek energetycznych. Kurs walorów Exxon Mobil, jedynego przedstawiciela branży paliwowej w średniej Dow Jones rósł momentami o ponad pół procenta. Aprecjację wspomagać jednak mogła środowa korekta na tym papierze. Po informacji o przeznaczeniu 5 mld dolarów na program skupu akcji zyskiwały kwotowania Chevrona.
W gronie największych blue chipów fatalny dzień stał się udziałem koncernu motoryzacyjnego General Motors. Czwartkową przecenę można zapewne złożyć na karb realizacji zysków po gwałtownej zwyżce notowań pod koniec poprzedniej sesji. Aprecjację wywołały informacje o rozmowach jakie ponoć GM prowadzi z miliarderem Kirkiem Kerkorianem o jego włączeniu w skład rady dyrektorów.
Niespokojnie było w sektorze spółek technologicznych. Optymistyczna prognoza Texas Instruments, czołowego producenta chipów do telefonów komórkowych nie była w stanie na trwałe przechylić notowań spółki na dodatnią stronę. To zapewne wynik oczekiwań na weryfikację prognozy branżowego numeru „1” — Intela. Spadająca o ponad 1 proc. wycena mogła sugerować, że inwestorzy mieli obawy co do wyników potentata.