1994
Rok 1994 był kolejnym, w którym utrzymała się w polskiej gospodarce dobra koniunktura makroekonomiczna. Tempo wzrostu PKB przyspieszyło do 5,2 proc., wobec planowanych w budżecie 4,5 proc. Stało się tak głównie za sprawą bezprecedensowo wysokiego wzrostu eksportu, który wyniósł 13,1 proc. Przyczynił się on do przyspieszenia wzrostu produkcji przemysłowej oraz do dość nieoczekiwanego zwiększenia zysków przedsiębiorstw. W roku 1994 osiągnęły one najwyższy poziom od początku procesu transformacji systemowej. Dzięki większym środkom w dyspozycji przedsiębiorstw nakłady inwestycyjne mogły wzrosnąć aż o 9,2 proc. Najbardziej zwiększyły się nakłady inwestycyjne na maszyny i urządzenia. Przedsiębiorcy nie musieli korzystać z bardzo wysoko oprocentowanego kredytu bankowego, znacznie przewyższającego stopę inflacji.
Tymczasem spożycie indywidualne wzrastało wolniej niż PKB, co wynikało ze stosunkowo wolnego wzrostu dochodów i wynagrodzeń. Realne dochody do dyspozycji sektora gospodarstw domowych wzrosły o 3,5 proc. Oznacza to, że wysoki wzrost gospodarczy zaskoczył nieco przedsiębiorców i zachowali oni dużą rezerwę w podnoszeniu wynagrodzeń pracowników.
Dobra koniunktura sprzyjała powstawaniu nowych przedsiębiorstw, czego głównym powodem był rosnący popyt na rynkach zaopatrzeniowych, a nie na rynkach konsumpcyjnych.
Utrzymywała się nadal bardzo wysoka inflacja, a jej poziom 32,2 proc. był wyższy niż to założono w budżecie (27 proc.). Dzięki temu deficyt budżetu państwa ukształtował się poniżej poziomu zaplanowanego w ustawie budżetowej. Niższemu deficytowi budżetowemu (większym przychodom) sprzyjał również stosunkowo wysoki wzrost gospodarczy. Dobra sytuacja budżetu państwa umożliwiła zwiększenie spożycia zbiorowego o 2,8 proc.
Wysoki wzrost gospodarczy doprowadził do zahamowania w ciągu roku 1994 wzrostu stopy bezrobocia. Gospodarka weszła w rok 1994 ze stopą bezrobocia 16,7 proc., a zakończyła go ze stopą 16,0 proc. W końcu grudnia 1994 r. bez pracy pozostawało 2,83 mln osób. Obniżenie stopy bezrobocia nie wpłynęło jednak na wzrost liczby pracujących w całej gospodarce. Zmniejszyła się ona o 2,1 proc. Mimo to, w sektorze prywatnym zanotowano wzrost liczby pracujących o 3 proc. Zaawansowanie procesów prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych nie spowodowało jeszcze w roku 1994 zmian w strukturze siły roboczej, nadal większość pracujących pozostawała zatrudniona w sektorze publicznym.
Przedsiębiorstwa sektora prywatnego wykazały większą dynamikę również w zakresie inwestycji. Ich nakłady inwestycyjne rosły prawie trzy razy szybciej niż w sektorze publicznym. Poziom średniego wynagrodzenia miesięcznego pozostawał tymczasem wyższy aż o prawie 8 proc. w sektorze publicznym. Ujawniła się tym samym większa efektywność i dynamika rozwoju sektora prywatnego: zamiast wypłacać pracownikom zawyżone wynagrodzenia, przedsiębiorcy przeznaczali środki na inwestycje.
2003
Po trwającej w latach 2001 i 2002 stagnacji, pierwotnym impulsem przyspieszenia gospodarczego było obserwowane od początku 2003 r. wysokie tempo wzrostu eksportu. Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową szacuje je na 12,4 proc., import wzrósł zaś o 8,6 proc.
Terms of trade w roku 2003 kształtowało się niekorzystnie (0,98). Oznacza to, że ceny w eksporcie rosły wolniej niż w imporcie. W rezultacie zmniejszyło się ujemne saldo deficytu handlowego (nadwyżki importu nad eksportem) i poprawiła konkurencyjność Polski na rynkach zewnętrznych. Tym samym eksport w Polsce przeliczony na jednego mieszkańca zaczyna zmniejszać dystans w stosunku do wielkości, jaka powinna być osiągana przez kraj o potencjale gospodarczym Polski, a także w stosunku do innych krajów regionu.
Przez cały 2003 rok wzrostowi eksportu sprzyjało umacnianie się euro wobec złotego i dolara oraz stosunkowo słaby popyt krajowy. Rosnący zaś popyt zagraniczny spowodował znaczący wzrost produkcji przemysłowej. Nie towarzyszył mu jednak równie wysoki wzrost w innych sektorach gospodarki. Nie było przełomu w budownictwie. Pozostawało ono w głębokiej zapaści przez cały rok.
Ożywienie gospodarcze nastąpiło przy niskiej stopie inflacji i nie przyczyniło się do jej wzrostu, co należy przypisać konsekwentnie prowadzonej polityce monetarnej. Nie towarzyszyło mu również przyspieszenie w procesach inwestycyjnych. Ożywienie w gospodarce nie przyczyniło się także do spadku wysokiej stopy bezrobocia.
Spadek liczby zatrudnionych w roku 2003 był skutkiem kolejnej fali restrukturyzacji przedsiębiorstw z jednej strony, a z drugiej— restrykcyjnych regulacji na rynku pracy, zniechęcających przedsiębiorców do zatrudniania nowych pracowników. Stopa bezrobocia utrzymywała się na poziomie 18 proc. (po korekcie Głównego Urzędu Statystycznego — 20 proc.), czyli takim samym jak w końcu roku 2002. GUS informuje, że w roku 2003 PKB wzrósł o 3,7 proc., co jest rezultatem lepszym od oczekiwanego w pierwszym półroczu.
W minionym roku utrzymywał się umiarkowanie wysoki wzrost wartości dodanej usług rynkowych rzędu 3-4 proc. Zwiększało się także tempo wzrostu popytu krajowego, pozostawało ono jednak ciągle poniżej tempa wzrostu PKB. Pokazuje to, że podstawowym czynnikiem wzrostu gospodarczego była wymiana z zagranicą.
Wzrost spożycia indywidualnego w całym roku 2003 wyniósł 3,1 proc. Ta stosunkowo wysoka dynamika była możliwa dzięki realnemu wzrostowi średnich wynagrodzeń brutto mniej więcej o 3 proc., wzrostowi realnej wartości przeciętnej emerytury i renty o blisko 4 proc. oraz wzrostowi zadłużenia sektora gospodarstw domowych o blisko 12 proc. Ponadto, do zwiększenia zakupów zachęcała utrzymująca się niska inflacja. Wzrostowi konsumpcji sprzyja także zniechęcające do oszczędzania niskie oprocentowanie lokat w bankach komercyjnych.
Autor jest wiceprezesem Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową