Czytasz dzięki

Rynek ropy ugina się pod własnym ciężarem

Złagodzenie zakłóceń w wydobyciu i perspektywy dalszej słabości popytu ciągną w dół ceny ropy na światowych rynkach

Notowania ropy brent, które jeszcze na początku października ocierały się o 4-miesięczne minimum, wzrosły w ubiegłym tygodniu o 9,1 proc., najmocniej od czerwca. To odbicie może okazać się jednak równie dynamiczne, co nietrwałe. Znacząco przyczyniły się do niego zakłócenia w produkcji surowca, a tymczasem nowy tydzień przyniósł informacje o ich ustępowaniu przy utrzymujących się słabych perspektywach, jeśli chodzi o ożywienie popytu. Koncerny naftowe wznawiają wydobycie w Zatoce Meksykańskiej, które w ubiegłym tygodniu było ograniczone nawet o 92 proc. za sprawą huraganu Delta. Odwołany został strajk pracowników branży w Norwegii. W ciągu 10 dni mają zostać w całości przywrócone operacje na największym libijskim polu naftowym, po tym jak strony w trwającej w tym kraju wojnie domowej ogłosiły zawieszenie broni.

Słabsza amunicja

To oznacza pogorszenie skuteczności kartelu producentów ropy OPEC w ograniczaniu wydobycia, a niektóre skupione w nim kraje oczekują dalszego złagodzenia cięć już w styczniu. Również perspektywy popytu nie rokują utrzymania zwyżek cen po ich wiosennym załamaniu, związanym z rozlaniem się pandemii COVID-19 na świat. W związku z nasilaniem się epidemii środki bezpieczeństwa zaostrzono w Wielkiej Brytanii, a podobne posunięcia rozważają Holandia i Włochy, co może skutkować zahamowaniem wzrostu zapotrzebowania na paliwa.

Instytucje finansowe starają się przewidzieć wpływ, jaki na rynek ropy będzie miało coraz bardziej prawdopodobne przejęcie przez demokratów w listopadowych wyborach pełnej kontroli zarówno nad Białym Domem, jak i nad kongresem. Zdaniem analityków JP Morgana prezydentura Joego Bidena będzie oznaczała powrót USA do porozumienia w sprawie irańskiego programu atomowego. To otworzy drogę do powrotu na rynek 500 mln baryłek irańskiej ropy dziennie, począwszy od trzeciego kwartału 2021 r. Jednak ich zdaniem niekorzystny wpływ na rynek ropy zostanie z nawiązką wyrównany za sprawą wzrostu popytu związanego z prawdopodobną w takim wypadku stymulacją fiskalną i osłabieniem dolara.

Stracona dekada

Tymczasem w coraz bardziej negatywnych barwach rysują się długoterminowe perspektywycen ropy. Międzynarodowa Agencja Energii (IEA) ostrzega, że rynek stoi u progu dekady najwolniejszego wzrostu popytu na ropę od lat 30. ubiegłego wieku. Zmagania z pandemią COVID-19 oraz ryzyko wyjątkowo powolnego ożywienia po wyjściu z obecnego kryzysu pozostawią ślady na rynku ropy jeszcze na wiele lat, wynika z opublikowanej we wtorek prognozy IEA.

„Pandemia COVID-19 wywołała większe zakłócenia w sektorze paliwowym niż jakikolwiek inne wydarzenie w najnowszej historii” — oceniają autorzy raportu.

W scenariuszu bazowym, w którym pandemia nie wymknie się zupełnie spod kontroli, a globalny produkt odrobi całość spadku w 2021 r., zużycie ropy wróci do pułapu sprzed pandemii na początku 2023 r. Jeśli jednak — czego ryzyko rośnie — pandemia zostawi po sobie trwałe ślady, a ożywienie będzie się opóźniać, odbudowa konsumpcji ropy potrwa co najmniej do 2025 r., zapowiada IEA.

„Nadzieje na zatrzymanie się rozprzestrzeniania wirusa i jego skutków gospodarczych prysły. Konsekwencje powolnego ożywienia w obecnej dekadzie będą jeszcze odczuwalne w latach 30. obecnego wieku” — przewidują specjaliści IEA.

Między 2019 a 2030 r. wzrost łącznego popytu na energię z ropy, węgla, gazu i źródeł odnawialnych wzrośnie w bazowym scenariuszu o 9 proc., choć jeszcze przed pandemią IEA szacowała go na 12 proc. W scenariuszu opóźnionego ożywienia, w którym liczba nowych ognisk epidemii szybko się zwiększa, rządy są zmuszone do przeciwdziałania w zdecydowany sposób, a w zachowaniu konsumentów zachodzą trwałe zmiany, wzrost popytu sięgnie w tym okresie zaledwie 4 proc.

„Odłożone w czasie ożywienie oznacza trwałe obniżenie prognoz zarówno produkcji, jak i popytu na ropę w większości regionów świata” — wynika z raportu.

Zdaniem IEA większość ciężaru pierwszego ciosu związanego z COVID-19 przyjmie na siebie popyt ze strony transportu, przy czym skutki będą długotrwałe w przypadku transportu na duże odległości, zwłaszcza lotniczego. Jednak długoterminowe będą również straty w popycie na energię ze strony energetyki i przemysłu.

— Przewidujemy, że epoka globalnego wzrostu popytu na ropę dobiegnie końca w ciągu najbliższych 10 lat — zapowiada w rozmowie z „Financial Timesem” Faith Birol, szef IEA.

Prognozy IEA idą dalej niż wiele z dotychczas opublikowanych. Według kartelu OPEC popyt na surowiec będzie rósł jeszcze przez dwie dekady, nim osiągnie szczyt. Jednak już dwa spośród trzech scenariuszy nakreślonych przez potentata naftowego BP zakładają, że zużycie ropy nigdy nie wróci do stanu sprzed pandemii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane