Inwestorzy lepiej przyjmą reelekcję George’a W. Busha. Ale John Kerry też ich nie przeraża.
Dziś powinniśmy poznać wyniki wczorajszych wyborów prezydenckich w USA. Jeśli główny lokator Białego Domu nie zmieni się, to pierwsza reakcja rynków finansowych będzie pozytywna — uważają analitycy. Indeksy za oceanem wzrosną, co powinno wesprzeć także notowania na giełdzie w Warszawie. W krótkim okresie zyska dolar, ale niezależnie od powyborczego scenariusza, długoterminowa perspektywa dla amerykańskiej waluty jest pesymistyczna.
Według schematu
— Pierwsza reakcja rynku może być zgodna z tradycyjnym podejściem, że zwycięstwo kandydata republikanów oznacza mocniejszego dolara, a demokratów osłabienie amerykańskiej waluty — mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.
Zdaniem Marka Nienałtowskiego, analityka walutowego Palladii, po reelekcji Busha kurs EUR/USD może chwilowo spaść poniżej poziomu 1,27, w dłuższym terminie nieuchronny jest jednak test szczytu 1,2927 USD za euro, ustanowionego 18 lutego. A to oznacza dalszy spadek kursu dolara także do złotego — nawet poniżej 3,36.
— Wybór demokraty tylko przyspieszy osłabienie zielonego — uważa Marek Nienałtowski.
Dla giełd amerykańskich najgorsze byłoby, gdyby wynik wczorajszych wyborów na dłużej pozostał nierozstrzygnięty, jak przed czterema laty. Jeśli jednak nie dojdzie do „powtórki z rozrywki”, indeksy lepiej zareagują na wybór kandydata republikanów.
— Nastawienie rynku lekko przechyla się w stronę Busha. Niepewność związana z kierunkiem jego polityki jest bowiem mniejsza — twierdzi Jacek Buczyński, analityk BM BPH.
Remis ze wskazaniem
Opinie wśród analityków są jednak niemal tak samo podzielone, jak głosy opinii publicznej za oceanem. Zdaniem Pawła Karczewskiego, maklera DB Securities, możemy mieć do czynienia z neutralną odpowiedzią rynków na rezultaty wyborów.
— Polityka fiskalna Busha przeczy trochę historycznemu postrzeganiu republikanów (obecna administracja skonsumowała nadwyżkę budżetową i rozdęła deficyt — przyp. red.). Z kolei Kerry skupił wokół siebie ludzi związanych kiedyś z Billem Clintonem, co wskazuje, że może być mniej lewicowy, niż mogłaby na to wskazywać jego przynależność partyjna. W sumie wychodzi więc na remis — uważa Paweł Karczewski.
— Jakikolwiek będzie wynik, szybkie rozstrzygnięcie powinno wspomóc także polskie indeksy — dodaje Katarzyna Płaczek z Beskidzkiego Domu Maklerskiego.