Rynkowi brak mocy

Marcin Bill
opublikowano: 2005-04-18 00:00

Miniony tydzień rozpoczął się sennie. Rynek poruszał się w trendzie bocznym w oczekiwaniu na wyraźny sygnał. Miały go dać czwartkowe dane o inflacji za marzec. Jednak już w środę rynek długu osłabił się. Przedstawiciele SLD zaczęli się bowiem publicznie zastanawiać nad możliwością wcześniejszych wyborów. Po drugie, nie w pełni się udała aukcja obligacji 10-letnich. Negatywnie na rynek wpływał także słabnący złoty, który najwyraźniej nie lubi spadku kursu euro do dolara. Słabego złotego nie lubią z kolei inwestorzy zagraniczni, którzy zaczęli sprzedawać polskie papiery dłużne.

Kulminacja wrażeń nastąpiła w czwartek, kiedy ogłoszono dane o inflacji za marzec. Rynkowy konsensus przesunął się przed publikacją na górne ograniczenie przewidywanego poziomu, tj. 3,7 proc., dlatego ogłoszone 3,4 proc. spowodowało falę zakupów papierów. Pomimo niskiej inflacji ceny obligacji skarbowych spadły ponownie w piątek.

Przyglądając się rynkowi, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że brak mu mocy. Papiery dłużne są coraz chętniej sprzedawane mimo dobrych danych o inflacji i prognoz o jej spadku na koniec roku do około 1,5 proc. Dotyczy to zwłaszcza długiego końca krzywej. Pozytywnych oznak nie wykazuje także płynny sektor pięciolatek. Osłabienie złotego mogłoby doprowadzić do głębszej przeceny długu.

Marcin Bill, diler BISE