Geopolityka ustępuje inflacji na rynku walut

opublikowano: 17-10-2022, 09:34
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

W okresie zaraz po wybuchu wojny złoty oraz pozostałe główne waluty naszego regionu silnie się osłabiły. Był to efekt wzrosty ryzyka geopolitycznego. W ostatnich miesiącach te waluty nadal jednak tracą i nie jest to wynikiem obaw o bezpieczeństwo państw regionu, tylko o stabilność makroekonomiczną gospodarek.

Główne waluty regionu, czyli polski złoty, czeska korona oraz węgierski forint (czyli trzy waluty posiadające płynny kurs walutowy i duże jak na skalę regionalną rynki finansowe) uległy w ostatnich miesiącach bardzo silnemu osłabieniu. Średnio ich efektywny kurs, a więc mierzony w stosunku do walut partnerów handlowych, osłabił się od początku roku o 7,3 proc. W stosunku do dolara ten spadek jest jeszcze silniejszy i wyniósł prawie 20 proc. Głównym winowajcom jest tu węgierski forint, który doznał potężnego osłabienia. Złoty osłabił się w mniejszym stopniu, natomiast korona osłabiła się tylko minimalnie wobec euro i mniej niż inne waluty wobec dolara.

Nie ma wątpliwości, że częściowo ten spadek był spowodowany wzrostem ryzyka geopolitycznego związanego z wybuchem wojny w Ukrainie. Jednak znaczenie tego efektu zmienia się – było duże w pierwszym półroczu i niewielkie w drugim. Geopolityka jest zastępowana przez zjawiska makroekonomiczne na liście najważniejszych czynników determinujących kursy walutowe. A to wbrew pozorom nie jest dobra informacja dla lokalnych walut, a szczególnie dla złotego i forinta.

Efektywny kurs walutowy (średni kurs wobec walut zagranicznych, ważony udziałem walut w handlu) gospodarek Europy Środkowej w I poł. roku osłabił się średnio o 4,2 proc., wyraźnie silniej niż kursy walut w pozostałych analizowanych regionach. Wśród walut Europy Zachodniej to osłabienie wyniosło 1,2 proc., waluty Azji straciły 0,5 proc., natomiast waluty Ameryki Łacińskiej zyskały średnio 1,4 proc. Wzrost ryzyka geopolitycznego wydaje się odpowiadać za znaczną cześć spadku kursu walutowego. Istotną wskazówkę stanowi porównanie odległości poszczególnych państw od Rosji (jako miarę przyjęliśmy dystans stolicy państwa od Moskwy) oraz zmiany kursu walutowego w stosunku do dolara. W I poł. roku widać, że ten czynnik miał znaczenie – waluty państw położonych blisko Rosji, w odległości nie przekraczającej ok. 3 tys. km., silnie straciły na wartości. Waluty państw położonych dalej radziły sobie znacznie lepiej.

Jeszcze lepiej widać to w przypadku kursu poszczególnych walut w relacji do dolara amerykańskiego. Waluty EŚ osłabiły się do dolara średnio o 11,3 proc. w pierwszym półroczu, waluty Europy Zachodniej o 7,2 proc., Azji o 6,4 proc., a Ameryki Łacińskiej o 5,5 proc.

W II połowie roku deprecjacja kursów walut Europy Środkowej postępuje, w tempie tylko nieco wolniejszym niż w I poł. roku. Efektywne kursy średnio spadły od czerwca do początku października o 3,3 proc., podczas gdy osłabienie w pozostałych porównywanych regionach nie przekroczył średnio 1 proc. Kursy walut EŚ w stosunku do dolara osłabiły się o prawie 10 proc., podczas gdy wśród innych regionach to osłabienie oscylowało wokół 6 proc. Głównym winowajcom ponownie jest forint, z pewnym wkładem złotego i mniejszą rolą korony.

Ale w II poł. roku inaczej kształtuje się korelacja położenia geograficznego i kursów walut.

Porównanie za okres od lipca do początku października pokazuje, że właściwie tej korelacji pomiędzy odległością od Rosji a zmianą wartości waluty nie widać. Kursy walutowe państw położonych zarówno blisko jak i daleko tego kraju traciły w podobnej skali. To wskazuje, że inwestorzy nie postrzegają ostatniej eskalacji wojny w Ukrainie, w tym straszenia użyciem broni jądrowej przez Rosję, jako czynnika istotnie podnoszącego ryzyko finansowe w regionie. Możliwe, że nastąpiła jakaś adaptacja rynku do tego zagrożenia lub że jest ono w coraz większym stopniu uznawane za ryzyko globalne, a nie regionalne.

Można zatem ocenić, że w I poł. roku wojna spowodowała pogorszenie postrzegania walut gospodarek znajdujących się w Europie Środkowej, a więc podatnych na atak zbrojny i odczuwających skutki wojny w Ukrainie. W ostatnich kilku miesiącach postrzeganie tego ryzyka nie zmieniło się, więc dalsze osłabianie wymienionych walut należy przypisać obawie o pogarszającą się sytuację makroekonomiczną. Spada zaufanie do fundamentów gospodarek regionu ze względu na wysoką inflację.

To jest niebezpieczne zjawisko, bo o ile wojna i ryzyko geopolityczne mogą z dużym prawdopodobieństwem wygasnąć w perspektywie kilkunastu miesięcy, to skutki zaburzeń makroekonomicznych mogą być odczuwalne przez wiele lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zespół PB Analizy

Platforma SpotData
Szukasz danych? Zajrzyj na platformę.
PRZEJDŹ DO PLATFORMY DANYCH

Polecane