Rząd przeciw zaostrzeniu dyrektywy tytoniowej

opublikowano: 31-01-2013, 00:00

Siła złego na jednego. Minister zdrowia przegrał z kolegami z rządowych ław. Branża tytoniowa się cieszy.

Walki ministrów kończą się podobnie jak walki na podwórku — jednemu trudno wygrać z trzema. W sporze o kształt unijnej dyrektywy tytoniowej (której projekt zakłada m.in. całkowity zakaz stosowania w papierosach dodatków smakowych, takich jak mentol, bardzo popularnych na polskim rynku) minister zdrowia przegrał wczoraj z szefami resortów gospodarki, finansów i rolnictwa, którzy uznali unijne zakazy za niekorzystne dla Polski.

Do zamknięcia tego wydania „PB” nie pojawił się oficjalny komunikat, potwierdzający negatywne stanowisko rządu wobec zmian proponowanych w dyrektywie, informację tę potwierdził jednak wczoraj po południu Krzysztof Bąk, rzecznik resortu zdrowia.

Nieoficjalnie wiadomo, że rząd sprzeciwił się zakazowi stosowania dodatków smakowych i sprzedawania tzw. slimów (który był popierany przez resort zdrowia), wyraził też negatywne stanowisko wobec proponowanego przez Francję zakazu stosowania cukru przy produkcji papierosów, co eliminowałoby z rynku powszechnie uprawiany w Polsce tytoń Burley.

W proteście przeciw zapisom dyrektywy polskie władze nie są osamotnione. W ubiegłym tygodniu unijny projekt został ostro skrytykowany przez czeski parlament. W ostatnich dniach zaś zastrzeżenia wobec niego zgłosiły włoskie władze, uważające dyrektywę za ingerującą zbyt głęboko w krajowe przepisy.

Rozwiązaniom proponowanym w dyrektywie ostro sprzeciwiali się wszyscy, którzy pośrednio lub bezpośrednio zarabiają na handlu papierosami. Według przedstawicieli branży tytoniowej i organizacji handlowców, unijne przepisy szczególnie mocno odbić mogą się na polskiej gospodarce — to tu pali się proporcjonalnie najwięcej slimów i mentoli (około 38 proc. wszystkich papierosów), które w konsekwencji europejskiego zakazu używania substancji smakowych mają wypaść z obiegu. Kreślone przez nich czarne scenariusze efektów dyrektywy mówią nawet o likwidacji części polskich upraw tytoniu (zatrudniających 60 tys. osób), problemach drobnych sklepikarzy i stratach dla gospodarki sięgających 9 mld zł rocznie. Organizacje prozdrowotne jeszcze we wtorek apelowały do Donalda Tuska, by „zdecydowanie poparł zapisy dyrektywy w trosce o dobro publiczne kraju”.

„Oczekujemy, że jako (…) Premier RP poprze Pan projekt Unijnej Dyrektywy Tytoniowej i udowodni, że interes publiczny jest ważniejszy niż zysk ekonomiczny branży tytoniowej, której produkty konsumowane zgodnie z przeznaczeniem prowadzą do chorób, cierpienia i śmierci naszych obywateli” — apelowały Stowarzyszenie Manko i Polskie Towarzystwo Programów Zdrowotnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane