Amerykańskie Biuro Przedstawiciela Handlowego (USTR) proponowało podwyższenie opłat nawet do ponad 3 mln USD za zawinięcie do portu w USA statku zbudowanego w Chinach lub z nimi powiązanego. Argumentowano, że ograniczy to rosnącą handlową i militarną dominację Chin na oceanach i będzie promować amerykański przemysł morski. Przedstawiciele wielu branż, od górnictwa węgla po rolnictwo, wskazywali jednak podczas wysłuchań przeprowadzonych w ubiegłym miesiącu, że skutkiem tej polityki może być brak możliwości wysłania czegokolwiek drogą morską do odbiorców w związku z wielkim udziałem, jakie mają już powiązane z Chinami statki w globalnej flocie komercyjnej i trudnością w szybkim znalezieniu dla nich alternatywy.
Według źródeł Reutersa, wśród rozważanych obecnie przez rząd USA zmian są m.in. opóźnienie realizacji planu, a także zmiana struktury opłat. Jedną z opcji jest uzależnienie wysokości opłaty od liczby statków zbudowanych w Chinach we flocie danej firmy. Administracja ma również rozważać uzależnienie opłaty od tonażu załadowanych statków, a nie stosowania ryczałtu. Oznaczałoby to niższe opłaty dla mniejszych statków, zamiast stałych opłat dla wszystkich jednostek.
Puls Biznesu informował, że wzrost opłat w portach w USA mógł uderzyć w Polską Żeglugę Morską (PŻM) transportującą towary masowe, np. stal czy zboże, po amerykańskich Wielkich Jeziorach jednostkami zbudowanymi głównie w chińskich stoczniach.
