Rządowe gwarancje funta kłaków warte

Eugeniusz Twaróg, Jarosław Królak
opublikowano: 03-07-2009, 00:00

Chcieli dobrze, a wyszło jak zawsze. A właściwie — jeszcze gorzej.

Jaki przedsiębiorca weźmie kredyt na kilkanaście procent?

Chcieli dobrze, a wyszło jak zawsze. A właściwie — jeszcze gorzej.

Kilka miesięcy temu rząd szumnie ogłosił ratunkowy plan stabilności i rozwoju przed skutkami kryzysowej burzy. Funkcję piorunochronu powierzono Bankowi Gospodarstwa Krajowego (BGK), który miał przejąć część ryzyka kredytowego firm, poręczając dla nich kredyty zaciągane w bankach komercyjnych. Do 50 proc. wartości zadłużenia. Żeby było wygodniej, BGK udzielałby poręczeń nie każdego kredytu z osobna, lecz całych pakietów. Bank komercyjny zgłaszałby, że ma wniosków kredytowych na 20 mln zł, do których potrzebuje rządowych gwarancji.

Praktyka skrzeczy

W teorii wszystko wygląda naprawdę nieźle, a nawet imponująco. Rząd zapowiedział, że ma poręczenia na 20 mld zł kredytów. Przy słabnącej akcji kredytowej byłby to niezły zastrzyk adrenaliny dla rynku. Szczególnie że gwarancjami mają zostać objęte firmy małe i średnie o słabszych ratingach, które mogą mieć problem z uzyskaniem finansowania na zasadach komercyjnych.

Tyle teorii. A praktyka? Pod koniec maja Dariusz Daniluk, wiceminister finansów, zapowiedział, że z końcem czerwca BGK podpisze pierwsze umowy na poręczenia z bankami komercyjnymi. Niedługo później Marcin Murawski, wiceprezes tego banku, powiedział, że gwarancji należy spodziewać się z początkiem lipca. Przyszedł lipiec. I co? Lipa.

— Jeszcze żadna umowa nie została podpisana. Wciąż trwają negocjacje z kilkunastoma bankami komercyjnymi w sprawie kształtu tego systemu. Trudno powiedzieć, kiedy się zakończą. Może to być kwestia kilku tygodni — przyznaje Ewa Balicka-Sawiak, rzeczniczka BGK.

A może miesięcy. Włodzimierz Grudziński, który z ramienia Związku Banków Polskich uczestniczy w pracach komitetu sterującego rządowego programu "Wspieranie przedsiębiorczości z wykorzystaniem poręczeń i gwarancji BGK", zakłada, że na pierwsze kredyty z gwarancjami rządowymi firmy mogą liczyć w październiku. Dlaczego tak późno?

— Mamy do pokonania szereg przeszkód technicznych i prawnych — mówi Włodzimierz Grudziński.

Kolizja z Brukselą

O skali problemów świadczy to, że w negocjacje zaangażowane są banki, BGK, NBP, KNF oraz UOKiK. Nie wdając się w szczegóły, rzecz sprowadza się do tego, jak pogodzić program poręczeń ze stanowiskiem Komisji Europejskiej w sprawie pomocy publicznej. Od tego roku Bruksela stała się bardzo wyczulona w sprawie wydatkowania budżetowego grosza i wymaga, żeby rządowe programy same się finansowały. Polski rząd niby wziął to pod uwagę, przygotowując mechanizm gwarancji kredytowych. W zamyśle BGK ma więc działać nie jako agent rządowy, lecz raczej bank komercyjny, który na własny rachunek pilotuje program poręczeniowy. Wszystko to się jakoś składa w ogólnych założeniach, ale w szczegółach tkwi nielichy diabeł.

Jeśli program ma się sam finansować, to musi być odpłatny. I będzie. Za poręczenia zapłacą firmy. Ile? Nie wiadomo. Do tej pory prowizja wynosiła 2 proc. wartości poręczenia. Teraz, i to znowu unijny wymóg, opłata ma być naliczana rocznie. Sęk w tym, że nie wiadomo, jak to zrobić technicznie, jak liczyć wysokość prowizji od wartości zabezpieczenia malejącej wraz ze spłatą kredytu? I kto ma to robić? BGK, który prowizję bierze, czy bank, który kredyt wypłaca? Kolejna sprawa — koszt poręczenia. ZBP wyliczył, że zmiana zasad pobierania prowizji może ją podwyższyć aż sześciokrotnie! Kto wtedy weźmie kredyt na kilkanaście procent?

Takich kruczków prawno-technicznych jest więcej (m.in. w przepisach o zasadach udzielania poręczeń oraz windykacji, w razie gdyby firma z poręczeniem przestała spłacać kredyt), na tyle zawikłanych, że program wystartować nie może. Jest szansa, że jednak uda się je rozwiązać. Dzisiaj spotykają się prawnicy banków i BGK, żeby znaleźć najlepsze wyjście z sytuacji.

Jak zgrać systemy

Nawet jeśli uda im się dzisiaj osiągnąć kompromis, to na wdrożenie programu trzeba będzie i tak zaczekać. Sporo czasu zajmie dostosowanie systemów informatycznych BGK i banków komercyjnych. Wcześniej nie było z tym problemu. Bank krajowy obsługiwał trzy fundusze: Fundusz Poręczeń Unijnych, Krajowy Fundusz Poręczeń Kredytowych (KFPK), a także Krajowy Fundusz Mieszkaniowy. BGK dawał poręczenia i zapominał o sprawie. To banki komercyjne udzielały kredytów, a następnie, standardowo, raportowały o szczegółach do nadzorcy rynku i innych instytucji. Teraz również BGK będzie musiał się detalicznie spowiadać z poręczeń. U tych samych instytucji, które wszystkie informacje dostaną równolegle od banków. Tak to zostało pomyślane…

— Zgranie systemów informatycznych do obsługi tej sprawozdawczości wymaga czasu — mówi Włodzimierz Grudziński.

Problemów jest więcej. Jak chociażby to, że rząd przygotowując program poręczeń, zlikwidował wspomniane wyżej trzy fundusze, obsługiwane przez BGK, zaliczając ich aktywa do funduszy banku. Dzięki temu jego kapitały wzrosły o ponad 5,5 mld zł. Pięknie. Tylko że fundusze przestały działać. O ile użyteczność KFPK stałaby i tak pod znakiem zapytania, ze względu na podejrzliwość Brukseli w sprawie pomocy publicznej, to fundusz unijny mógłby z powodzeniem działać, gdyż do niego Komisja Europejska nie może mieć zastrzeżeń o państwowy sponsoring. Zamysł był taki, że fundusze poręczeniowe miał zastąpić program poręczeniowy. Miał. Ale jeszcze nie zastąpił.

Małgorzata Krzysztoszek: Kredytowanie stanęło

1Panuje powszechna opinia, że banki zakręciły firmom kurek z pieniędzmi. Eksperci alarmują, że brak dostępu do kredytów może położyć polską gospodarkę. Jak jest naprawdę z tymi kredytami?

Można powiedzieć, że stanęło kredytowanie inwestycji. Wynika to po prostu z tego, że w warunkach trudnej sytuacji gospodarczej przedsiębiorcy ograniczają plany inwestycyjne. 30 proc. firm deklaruje, że realizuje inwestycje poniżej planów. 21 proc. w ogóle nie planowało inwestycji w tym roku. 11 proc. przedsiębiorstw całkowicie już zrezygnowało z inwestycji. Z tego wynika więc brak popytu na kredyty inwestycyjne.

2A co z kredytami obrotowymi krótkoterminowymi, potrzebnymi do finansowania bieżącej działalności? Banki nie chcą ich udzielać?

— Sęk w tym, że na razie firmy nie są za bardzo nimi zainteresowane. Z naszych badań wynika, że ponad 50 proc. przedsiębiorców z nich nie korzysta. Posiłkują się ciągle własnymi środkami do obsługi bieżącej działalności. Dzieje się to oczywiście kosztem ich płynności. Na razie dramatu z kredytami nie ma. Problem może jednak wybuchnąć w drugiej połowie tego roku, kiedy wyczerpią się firmom środki własne i trzeba będzie iść do banku. A już teraz podaż kredytów obrotowych jest mała, a ich koszty coraz wyższe.

3Czy poręczenia i gwarancje BGK mogą ożywić akcję kredytową?

— Oczywiście. Dzięki nim spadnie ryzyko kredytowe banków. Jednak system wciąż nie działa i trudno powiedzieć, kiedy ruszy. Nie zapominajmy, że gwarancje BGK to nie jest nowy instrument. Dotąd nie cieszył się specjalną popularnością wśród przedsiębiorców.

szefowa zespołu ekspertów PKPP Lewiatan

1. Prowizje

Przy proponowanym systemie prowizja za poręczenie kredytu inwestycyjnego na 6 lat wzrośnie sześciokrotnie — z 2 proc. I to przyjmując najniższy poziom marży banku, obecnie trudny do uzyskania.

2. Sprawozdawczość

Gdyby banki przyjęły zaproponowany system raportowania, musiałyby ręcznie wypełniać informacje o każdym kredycie, co podniosłoby koszty całej operacji.

Dlaczego poziom zabezpieczeń pojedynczego kredytu został obniżony do 50 proc.? W obecnej sytuacji rynkowej zmniejsza to atrakcyjność poręczeń BGK.

3. Windykacja

Projekt spowoduje podwojenie poziomu zabezpieczeń, bo obok weksla in blanco przedsiębiorcy również BGK będzie mógł wystawić bankowy tytuł egzekucyjny. Według prawa bankowego wtórny wierzyciel (czyli BGK) nie ma takich uprawnień

Jeśli hipoteka stanowi zabezpieczenie kredytu, wtedy BGK dopisze się do księgi wieczystej. Czy ma to oznaczać, że BGK będzie mógł zaspokoić się w całości z nieruchomości nawet przed bankiem kredytującym?

4. System informatyczny

Stanowisko banków jest jednoznaczne: ich systemy informatyczne nie są przystosowane do generowania planowanych informacji o kredytach objętych poręczeniem w terminie do 5. dnia roboczego następnego miesiąca. *wybrane uwagi Związku Banków Polskich

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg, Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy