Samochodowa dyskalkulia

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2014-02-27 00:00

Przez floty uciekają setki tysięcy, jeśli nie miliony złotych. Jeden z powodów to niechęć lub brak umiejętności liczenia

Skrót TCO (ang. Total Cost of Ownership) w odniesieniu to samochodów jest znany zarządcom korporacyjnych flot. Gorzej jest z tym w mniejszych firmach i u klientów indywidualnych. Dla nich liczy się niemal wyłącznie cena zakupu.

BEZTROSKA: Większość małych i średnich firm nie ma żadnej polityki flotowej. A ich właściciel
 nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, ile kosztują ich firmowe samochody. [FOT. BLOOMBERG]
BEZTROSKA: Większość małych i średnich firm nie ma żadnej polityki flotowej. A ich właściciel nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, ile kosztują ich firmowe samochody. [FOT. BLOOMBERG]
None
None

Będzie drogo

TCO to po prostu całkowity koszt posiadania pojazdu, czyli jego pozyskania i utrzymania przez cały okres posiadania w firmie lub w domu. Składa się z kosztów bezpośrednich i pośrednich. I jest znacząco większy niż cena zakupu.

— Kalkulując TCO, należy wziąć pod uwagę wszelkie informacje, które wpasowane w założenia dotyczące sposobu i okresu eksploatacji pojazdu dają możliwość oszacowania kosztów w długim czasie. Planowanie kosztów jest fundamentem strategii firmy, ale niewiele go dokonuje. A przecież tylko po analizie TCO można obiektywnie zmierzyć i porównać ekonomiczne aspekty zakupu i eksploatacji poszczególnych marek i modeli pojazdów. To na podstawie TCO decydujemy, czy wybór pasuje do naszej strategii, oczekiwań i możliwości — wyjaśnia Paul Gogolinski z Total Fleet Solutions.

Daniel Trzaskowski, dyrektor departamentu finansowania i zarządzania flotą w Volkswagen Bank Polska, dodaje, że należy odpowiednio dobrać sposób finansowania i zarządzania do specyfiki firmy. Żeby nie przepłacić, trzeba też analizować rodzaj napędu w wybranych do floty modelach, sposób płacenia za parkowanie czy kupowania płynu do spryskiwaczy. — Konieczne jest również wprowadzenie polityki flotowej opisującej m.in. odpowiedzialność finansową użytkownika — zaznacza Daniel Trzaskowski.

Koszty kredytu

Firmową flotę można zbudować dzięki zewnętrznemu finansowaniu lub za własne pieniądze firmy. Zawsze należy uwzględnić cenę zakupu, czyli wartość fakturową, oprocentowanie ewentualnego zewnętrznego finansowania i wartość rezydualną. W leasingu najważniejsza jest oczywiście rata.

— Częstym błędem, szczególnie przy finansowaniu z własnych pieniędzy lub w leasingu z wykupem na poziomie 1 proc., jest koncentrowanie się na cenie zakupu auta i pomijanie ceny, za którą realnie sprzedamy je na rynku wtórnym po okresie eksploatacji — ostrzega Daniel Trzaskowski.

Dobrze oszacowana wartość rezydualna kształtuje później wartość TCO. Koszty finansowania należy brać pod uwagę nawet wtedy, gdy flota jest finansowana za gotówkę. Albo firma korzysta z linii kredytowej, która stanowi dodatkowy koszt, albo zakup aut finansuje z własnych zasobów i traci potencjalne korzyści wynikające np. z umieszczenia ich na lokacie. Wyliczając TCO dla floty finansowanej za gotówkę, nie można pominąć także kosztu amortyzacji podatkowej. W analizie kosztów serwisowych warto wziąć pod uwagę nie tylko koszty napraw i przeglądów, ale także np. naprawę uszkodzonej skrzyni biegów lub silnika. W przeciwnym razie pojawią się problemy z realizacją założeń budżetowych utrzymania firmowego parku samochodowego. Kolejną częścią składową TCO są koszty ubezpieczenia.

— Wynegocjowana stawka ubezpieczenia nie będzie obowiązywała w kolejnych latach, jeśli ubezpieczenie kupiono tylko na rok. Jej wysokość będzie wynikała z poziomu szkodowości. Dlatego istotna dla właściwego szacowania TCO jest polityka flotowa, z której np. w przypadku ubezpieczeń powinno wynikać, że użytkownik płaci karę za szkody AC ze swojej winy — zaleca Daniel Trzaskowski.

Ostatnim z kluczowych elementów TCO są koszty paliwa. Podczas ich prognozowania w dłuższej perspektywie warto uwzględnić ryzyko wzrostów. Ważne jest też wyliczenie średniego spalania dostosowanego do specyfiki firmy i sposobu eksploatowania auta. Najlepiej przed wyborem konkretnego modelu przetestować auto demonstracyjne z takim samym silnikiem i w tych samych warunkach, w jakich będą użytkowane samochody firmowe.

Kosztowe zagrożenia

Wyliczając TCO, można uwzględnić także inne koszty, np. parkingów, myjni, przejazdów autostradą etc.

— Dokładnie kalkulować powinni wszyscy: przedsiębiorstwa duże, małe i średnie, klienci indywidualni. Świadomi klienci już dziś liczą całkowity koszt eksploatacji samochodu — mówi Jacek Pawlak, prezes Toyota Motor Poland.

Niebezpieczeństwa kosztowe czyhają wszędzie. Ale większość właścicieli małych flot się tym nie przejmuje.

— To zadziwiające. Te same osoby, planując wakacje, uwzględniają nie tylko cenę przelotu i pobytu w hotelu. Biorą pod uwagę znacznie większą liczbę informacji, aby odpoczynku nie zakłócił im nagły brak pieniędzy. A przecież koszt pojazdu jest znacząco większy niż średnia cena wakacji za granicą. Innymi słowy: licz flotę tak, jak liczysz wakacje — podpowiada Paul Gogoliński.