Posłowie skreślili wymóg podpisania aktu notarialnego przy transakcjach dotyczących urządzeń emitujących zanieczyszczenia.
Od 8 grudnia obowiązuje nakaz zawierania w formie aktu notarialnego umów sprzedaży, dzierżawy, najmu, użyczenia czy też leasingu instalacji emitujących zanieczyszczenia, ciepło lub hałas. Prawnicy ocenili, że ten kuriozalny obowiązek bez uzasadnienia obciąża przedsiębiorców dodatkowymi kosztami i komplikuje obrót gospodarczy.
Po naszej publikacji posłowie przegłosowali w nowelizacji ustawy o ochronie środowiska skreślenie tego przepisu.
Zwyciężył rozsądek
Powodem całego zamieszania jest art. 138 ust. 2 mówiący, że „umowę o przeniesienie lub ustanowienie tytułu prawnego do instalacji (...) zawiera się w formie aktu notarialnego”. Bez zachowania tej formy umowa jest nieważna i nie można zaliczyć w koszty uzyskania przychodów wydatków na tego typu projekt. Jednak wkrótce absurd zostanie wyeliminowany dzięki poprawce Stanisława Żelichowskiego, posła PSL i byłego szefa resortu ochrony środowiska.
— Zgłaszali się do mnie zaniepokojeni przedsiębiorcy i prosili o wyrzucenie z ustawy tego bzdurnego przepisu, który tylko nabija kabzę notariuszom. No i udało się. Sejm przyjął moją poprawkę. Jest szansa, że ten wymóg zniknie już od marca 2004 r. — mówi Stanisław Żelichowski.
Jak się dowiedzieliśmy, resort środowiska nie protestował przeciwko poprawce posła Żelichowskiego. Nowelizacja trafi teraz do Senatu.
Jeszcze lepiej
Skreślenie art. 138 ust. 2 będzie bardziej korzystne dla firm.
— Akt notarialny nie będzie konieczny także przy przeniesieniu na następcę prawnego obowiązków administracyjnych związanych z eksploatacją instalacji. Oznacza to mniej formalności i niższe koszty dla firm — mówi Robert Gago, radca prawny w kancelarii Lovells. Akt notarialny ciągle jest konieczny, jeśli wymaga tego kodeks cywilny, np. w przypadku nieruchomości.