Sektor kogeneracji w Polsce oczekuje stabilnej perspektywy wsparcia

PAP
21-04-2015, 18:55

Sektor kogeneracji w Polsce może odpowiedzieć na wyzwania związane np. z celami klimatycznymi UE, odbudową mocy wytwórczych, niską emisją czy potrzebą lokalnych inwestycji; warunkiem są jednak stabilne perspektywy wsparcia – ocenia branża elektrociepłownicza.

To głos szefów spółek zajmujących się m.in. produkcją ciepła i energii elektrycznej w skojarzeniu - uczestniczących w poświęconej tej kwestii wtorkowej debacie Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Podczas debaty przypominano m.in., że obecny system wsparcia kogeneracji w Polsce sięga jedynie 2018 r., a i on mimo trwającej już dwa lata procedury, nie został dotąd notyfikowany przez Komisję Europejską pod kątem dozwolonej pomocy publicznej.

Szefowie spółek przeczyli otwierającemu dyskusję głosowi przewodniczącego parlamentarnego zespołu ds. energetyki posła Andrzeja Czerwińskiego (PO), że jest jeszcze trochę czasu na rozmowę o zasadach ew. dalszego przyszłego wsparcia kogeneracji. Poseł zwrócił m.in. uwagę na społeczny wymiar wsparcia – wyższej ceny finalnego produktu dla odbiorcy. Wskazał też na zmienną sytuację rynkową związaną m.in. z cenami nośników energii.

O niewiadomych dotyczących kształtowania się rynku energii mówił również dyrektor departamentu energetyki w resorcie gospodarki Tomasz Dąbrowski. Wskazał, że kogeneracja powinna wpisywać się w szeroki kontekst – również prawa unijnego ograniczającego wsparcie tylko do absolutnie niezbędnego zakresu. Dąbrowski podkreślił, że ukształtowanie systemu może zmieniać układ technologii na rynku, a sama kogeneracja nie powinna być celem samym w sobie, lecz narzędziem.

Dyrektor departamentu energetyki w MG przypomniał, że nie udaje się realizować założenia z rządowej Polityki energetycznej Polski do 2030 roku związanego z podwojeniem potencjału kogeneracji Polski do 2020 r. „Obserwujemy pewien spadek zapotrzebowania na ciepło w ogóle (…), ale jednocześnie obserwujemy trend w postaci przyrostu sieci przesyłowych, co pokazuje że przedsiębiorstwa energetyczne zaczynają zabiegać o klienta” - wskazał Dąbrowski.

Prezes PGNiG Termika Marek Dec ocenił, że Polityka energetyczna z 2009 r. była dobrym dokumentem w zakresie celów - stawiającym cele i wskazującym sposoby realizacji. Dec zaznaczył, że cel związany z podwojeniem produkcji energii z kogeneracji nie został osiągnięty m.in. wobec zbyt krótkiej perspektywy systemu wsparcia – minimalna perspektywa w takich sytuacjach musi sięgać nie 2-5 lat, a 10-15 lat (abstrahując od wysokości i formy wsparcia).

Prezes PGNiG Termiki przypomniał, że dotychczasowe wsparcie ma w zasadzie formę subwencji. Przełożyło się to na jedne z najniższych cen ciepła systemowego w tej części Europy – co nie sprzyja inwestycjom czy odbudowywaniu mocy kogeneracyjnych. Z drugiej strony potencjał związany z nowymi mocami kogeneracyjnymi to (według Energoprojektu Katowice) 5 GW mocy elektrycznej m.in. do zainstalowania w średnich i małych miasteczkach.

Składające się na to 250-500 jednostek byłoby – jak zaznaczył Dec - „pięknym rynkiem dla polskiego wykonawcy”. Wraz z możliwym wzrostem produkcji w istniejących układach takie nowe instalacje przełożyłyby się też na możliwość zaoszczędzenia paliwa pierwotnego, emisji ok. 16 mln ton CO2, ale też „miliardów” - związanych z unikniętymi kosztami zewnętrznymi, np. zdrowotnymi.

Również Jacek Piekacz z EDF Polska mówił, że nie bardzo jest już czas na rozmowy ws. wsparcia. Zaakcentował, że źródła kogeneracyjne wymagają tym większej stabilności, bo – inaczej niż wielkie źródła elektryczne – są szyte na miarę do danego lokalnego systemu. System wsparcia ważny jest już teraz, bo właściciele źródeł węglowych realizują inwestycje związane z dostosowaniem się do wymogów dyrektywy o emisjach przemysłowych (co dla jednej dużej ciepłowni oznacza koszt 500 mln zł).

„Nie jesteśmy w stanie z przychodów, które mamy, zgromadzić takich środków – musimy mieć zapewnione przychody przez co najmniej kilka następnych lat” - wskazał Piekacz. Przypomniał też, że nowe wytyczne KE umożliwiają wspieranie źródeł nowych, dla istniejących będzie o to trudno. A skoro mniejsze źródła (poniżej 200 MW) muszą dostosować się do unijnej dyrektywy do 2022 r., już teraz muszą zapadać decyzje czy mają to być modernizowane kotły wodne, czy mają być zastępowane elektrociepłowniami. „Przyjmujemy, że będą ograniczenia, ale chcemy by wsparcie było zapewnione, aby zainwestowane teraz miliony mogły być odzyskane” - zaznaczył Piekacz.

Odpowiadając na pytanie czy obecne wsparcie jest wystarczające prezes Enei Wytwarzanie Krzysztof Sadowski zapytał, czy dzięki niemu następuje istotny rozwój kogeneracji i zaznaczył, że wsparcie należy rozumieć w szerszym kontekście. W mniejszych systemach ciepłowniczych, z których znaczna część będzie podlegała inwestycjom, właścicielami z reguły są gminy. Powstaje więc pytanie czy takich małych operatorów stać na budowę sieci czy dołączać nowych klientów. „Jest wiele elementów mogących decydować o powodzeniu kogeneracji – wśród najważniejszych jest stabilność” - wybił Sadowski.

Prezes Veolia Energia Poznań Bogdan Świątek zwrócił uwagę na potrzebę różnicowania rozwiązań w zakresie zapewniania źródeł mocy – również w kontekście kogeneracji. Podkreślił, że od strony biznesowej kogeneracja i związany z nią korzystny tzw. wskaźnik energii pierwotnej to dobry fundament pozyskiwania klientów – szczególnie wymagających klientów przemysłowych.

Podsumowujący dyskusję i pytany o wynikającą z niej zmianę perspektywy dla wsparcia kogeneracji poseł Czerwiński zaakcentował, że „ciepło jest celem, a nie kogeneracja”. „Jeśli porozumiemy się co do programu, który w konsekwencji będzie utrzymywał trend, że w Polsce cena energii elektrycznej i ciepła nie będzie rosła i pokażemy drogę dojścia do tego celu, to zrobimy to bez problemu” - podkreślił poseł. „Jak będziemy szukać wsparcia czegoś co jest wyłącznie metodą do osiągnięcia tego celu, to tego nie osiągniemy” - dodał.

Przypomniał, że sposób osiągnięcia np. konkretnych unijnych celów klimatycznych pozostawiono w rękach konkretnych krajów. „Musimy wycenić dojście do tego celu. Jeśli na ścieżce dojścia jest kogeneracja i ona umożliwia nam dojście do tego celu, to wycenimy ile to kosztuje, czy są inne tańsze ścieżki i wtedy spokojnie ustabilizujemy kogenerację w naszym kraju” - zasygnalizował przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. energetyki.

Wskazał też na możliwość, że np. tracąca na wsparciu kogeneracji systemowa energetyka zbuduje lokalne pierścieniowe systemy ciepłownicze. „Czy my musimy wprowadzać system, który lokalnie będzie budował kogenerację, która wcale nie musi być tania? O takich rzeczach musimy porozmawiać – i to jest zadanie w krótkiej perspektywie. Trzeba ustabilizować inwestorów, ale nie możemy pominąć najważniejszego beneficjenta, czyli odbiorcy” - skonkludował Czerwniński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Energetyka / Sektor kogeneracji w Polsce oczekuje stabilnej perspektywy wsparcia