W 2013 r. słowo „selfie” zostało oficjalnie wpisane do Oxford English Dictionary. Od tego czasu stało się już powszechną, niemal naturalną formą robienia autoportretów. — Robienie selfies staje się powszechną praktyką. Połowa młodych Amerykanów mówi, że jest gotowa opublikować swoje zdjęcie w internecie.

91 proc. nastolatków swoje zdjęcie już opublikowało — podaje Leila Rochet-Podvin z Cosmetics Inspiration & Creation, powołując się na badania Ipsos (Youth Attitudes 2013) i PEW Research Center. Selfie stało się już częścią kultury i… marketingu. W sieci fotograficzne autoportrety zaczęły promować już nie tylko samych autorów, ale również markowe produkty. Podobnie jak youtube’owe kanały.
Autokreacja w liczbach
Jak zaznacza Leila Rochet-Podvin, która jako konsultant współpracuje z wieloma dużymi brandami kosmetycznymi, selfie jest silnie powiązane z trzema trendami: uwielbieniem technologii (rozumianej również jako nowe kanały komunikacyjne), łatwością wyzbywania się przez młodych ludzi anonimowości w sieci oraz traktowaniem piękna jako paszportu do sukcesu.
Z prezentowanych przez nią kolejnych zestawień wynika, że na Snapchacie przekazywanych jest 9 tys. zdjęć na sekundę, w tym samym czasie Facebook „zasysa” 5 tys. zdjęć, natomiast na YouTube’ie w ciągu jednej minuty pojawiają się filmiki o łącznej długości 400 godzin.
Z punktu widzenia marketingowego z takiego potencjału trudno nie skorzystać. W przypadku segmentu „beauty”, aż 91 proc. dyskusji związanych z kosmetykami i urodą pojawia się właśnie w sieciach społecznościowych. Zwłaszcza młoda generacja klientek w internecie szuka inspiracji i informacji o nowościach kosmetycznych, a ich „konsultantkami” stają się „dziewczyny z sąsiedztwa”, czyli popularne blogerki.
Promocja w internecie
Na silną współpracę z blogosferą stawiają np. menedżerowie marek kosmetycznych należących do firmy L’Oreal, w tym Urban Decay czy NYX. W Stanach Zjednoczonych, w siedzibie ostatniej z wymienionych firm, stworzono nawet specjalne, profesjonalne studio, z którego mogą korzystać youtube’owe blogerki. Poza zapleczem do nagrywania do dyspozycji mają też całą gamę oferowanych przez firmę kosmetyków.
Z tego studia korzysta np. Kristen Leanne, amerykańska youtube’erka. Jej kanał subskrybuje już ponad 281 tys. osób (stan na lipiec 2016 r.). Uaktywnia się ona również na Instagramie, Facebooku, Twitterze. Jak zapewnia internetowa celebrytka, NYX nie oczekuje od niej wyłączności. Dziewczyna, korzystając z wypracowanej popularności, prowadzirównież własnąfirmę, która produkuje i sprzedaje farby do włosów.