Simple ma dość czekania na publiczne kontrakty

Zastój w zamówieniach zmusił spółkę IT do wycofania się z rynku publicznego. Stawia na prywatnych klientów.

Pikujące przychody i zyski — tak wygląda ten rok w wykonaniu Simple. W dużej części jest to efekt zamrożenia funduszy unijnych na informatyzację, które spowodowało, że segment publiczny na rynku IT praktycznie zamarł. Simple ma dość czekania na to, kiedy ruszą publiczne inwestycje. Dlatego zamierza wykonać ostry skręt w kierunku rynku prywatnego.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 21.11.2016 r.
Zobacz więcej

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 21.11.2016 r.

BRANŻOWY PROBLEM: Simple nie jest jedyną firmą IT, która ma dość sytuacji na rynku publicznym.

— Nasza sprzedaż do rynku publicznego ma się obniżyć do 20 proc. przychodów z około 50 proc. obecnie — mówi Rafał Wnorowski, prezes warszawskiej firmy.

Publiczne wisienki

Nie oznacza to, że spółka wycofa się całkowicie z rynku publicznego. Zamówienia od urzędów i innych instytucji publicznych mają być traktowane jako „wisienka na torcie”.

— Nasza aktywność w tym segmencie będzie uzależniona od pojawienia się unijnych dotacji na projekty IT. Chcemy mieć przede wszystkim stabilną, zyskowną sytuację dzięki rynkowi komercyjnemu — mówi prezes Simple. Jego wypowiedź dowodzi, że w ciągu zaledwie pół roku zmieniło się w Simple postrzeganie rynku publicznego. W kwietniu w rozmowie z „PB” prezes deklarował, że spółka będzie wygrywać więcej kontraktów publicznych i chce docierać do większej liczby klientów. Po sześciu miesiącach ma dość dalszego czekania.

Problemem dla spółki jest w szczególności zastój na rynku zamówień publicznych w służbie zdrowia. Szpitale i inne instytucje zdrowotne miały być największym beneficjentem unijnego wsparcia na IT w ramach budżetu na lata 2014-20. Inwestycje jeszcze jednak nie ruszyły, więc Simple ma problem z przejętą dwa lata temu spółką Medinet, która generuje straty. Kupiło ją specjalnie, by przygotować się do boomu inwestycyjnego w służbie zdrowia. Dzięki temu w ofercie ma zarówno rozwiązania IT dla tzw. części szarej (wsparcie procesów biznesowych),jak i białej (wsparcie procesów medycznych).

Główne zadanie

Rafał Wronowski podkreśla, że głównym zadaniem jest powrót na ścieżkę wzrostu, na której spółka znajdowała się do ubiegłego roku. W latach 2013-14, dzięki najpierw podwojeniu przychodów, a potem dorzuceniu kolejnych 50 proc. wzrostu, Simple awansowało z branżowego mikrusa na średniaka.

— Chcemy zwiększyć sprzedaż abonamentową, dosprzedaż do dużych klientów, zoptymalizować procesy wewnętrzne i w efekcie poprawićrentowność i efektywność — mówi prezes.

W I kw. kwartale przyszłego roku spółka wprowadzi nową wersję systemu klasy ERP (wspomagającą prowadzenie przedsiębiorstwa). Segment ERP to jedna z trzech nóg biznesowych warszawskiej spółki (dwie pozostałe to rynek publiczny oraz projekty dla uczelni wyższych). Simple liczy także na wzrost sprzedaży systemów ERP w segmencie małych firm. Dotyczy to także rozwiązań klasy Business Inteligence. Zamierza także inwestować w rozwój nowych produktów dla rynku komercyjnego. W tym celu chce sięgnąć po fundusze unijne. Na koniec września grupa Simple miała 25,5 mln zł przychodów wobec 37,5 mln zł rok wcześniej i zaledwie 59 tys. zł zysku netto wobec 857 tys. zł rok wcześniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Simple ma dość czekania na publiczne kontrakty