Śledczy prześwietlą Fam

13-08-2018, 22:00

Prokuratura uznała, że przy przymusowym wykupie akcji spółki, do niedawna giełdowej, mogło dojść do oszustwa i karalnej niegospodarności

Ujawniona przez „PB” sprawa wyciśnięcia mniejszościowych akcjonariuszy Famu i przymusowego wykupu ich akcji przez spółki związane z funduszem Tar Heel Capital (THC), założonym przez znanego biznesmena Grzegorza Bielowickiego, nabiera rumieńców. Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu wszczęła właśnie śledztwo w sprawie popełnienia przez władze firmy, specjalizującej się w antykorozyjnym cynkowaniu elementów stalowych, dwóch przestępstw: karalnej niegospodarności i oszustwa. Tym samym uznała, że istnieje „uzasadnione podejrzenie” popełnienia tych przestępstw.

SPOKÓJ WŁAŚCICIELA:
Zobacz więcej

SPOKÓJ WŁAŚCICIELA:

Wszystkie czynności podejmowane w związku z funkcjonowaniem Famu pozostają zgodne z przepisami prawa. Nie mam świadomości, jakie informacje zostały dotychczas przedstawione prokuraturze, ale jestem przekonany, iż przeprowadzona w ramach śledztwa analiza pełnego obrazu sytuacji potwierdzi mój wniosek — mówi Grzegorz Bielowicki, założyciel funduszu Tar Heel Capital i szef rady nadzorczej Famu. Fot. Marek Wiśniewski

Niezrozumiałe pretensje

Zgodnie z zawiadomieniami, które otrzymali mniejszościowi akcjonariusze Famu, chodzi o podejrzenie „wyrządzenia w okresie od 16 maja 2017 r. do 30 czerwca 2018 r. szkody majątkowej w wielkich rozmiarach w mieniu Famu przez członków zarządu spółki i członków jej rady nadzorczej” oraz doprowadzenia w tym samym czasie do „niekorzystnego rozporządzenia mieniem 1600 mniejszościowych akcjonariuszy” przez tychże członków zarządu i rady nadzorczej.

Co na to władze Famu? Zarząd twierdzi, że nie otrzymał informacji o wszczęciu śledztwa. W przesłanym nam oświadczeniu pisze: „możemy spekulować, iż jest ono powiązane z zapowiedziami niektórych byłych akcjonariuszy spółki odnoszących się do zamiaru adresowania przez nich niezadowolenia z treści uchwał walnego zgromadzenia spółki wobec wszystkich możliwych organów państwa. Pretensje przedstawiane przez te osoby przy każdej okazji, w zakresie znanym spółce, pozostają niezrozumiałe merytorycznie oraz wynikać mogą jedynie z partykularnych pobudek o charakterze pozaprawnym”. Fam zapewnia też, że „wszelkie działania podejmowane przez zarząd oraz radę nadzorczą spółki pozostają zgodne zarówno z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa, jak i regulacjami wewnątrzkorporacyjnymi, a także są podyktowane najlepiej rozumianym interesem spółki. Fakty te zostaną z pewnością potwierdzone w ramach każdego ewentualnego postępowania”.

Szkoda na ponad 300 mln zł

Co trafia pod lupę śledczych? Wszystko zaczęło się w maju 2017 r., kiedy akcjonariusze skupieni wokół THC i posiadający ponad 65 proc. akcji Famu ogłosili wezwanie na sprzedaż wszystkich pozostałych walorów. Do zaproponowanej ceny (4,20 zł za akcję) udało im się przekonać mniej niż połowę pozostałych akcjonariuszy i w rezultacie, po wyłożeniu 22,3 mln zł, zwiększyli swój udział do 81,7 proc. To pozwoliło im na wycofanie spółki z GPW, co nastąpiło 20 lutego 2018 r.

Nieco ponad miesiąc później, w Wielki Piątek 30 marca 2018 r., odbyło się walne, do którego porządku obrad w ostatniej chwili wprowadzono megaemisję ponad 100 mln akcji, których dotychczas było ponad trzy razy mniej. Prawo poboru zostało wyłączone, co oznaczało brak możliwości nabycia akcji przez dotychczasowych akcjonariuszy z wyjątkiem wybranego podmiotu z grupy THC. Na walne próbowało wejść kilku drobnych inwestorów i ich pełnomocników, ale bez skutku (m.in. dlatego twierdzą, że zgromadzenie odbyło się z naruszeniem prawa). W tych warunkach większościowi akcjonariusze bez problemu przegłosowali emisję, w ostatnim momencie zmniejszoną do 86,2 mln akcji (zamiast o 30 mln zł, kapitał podwyższono o 25 mln zł). Jaka była cena emisyjna? Rada nadzorcza, kierowana przez Grzegorza Bielowickiego, ustaliła ją na poziomie ceny nominalnej, czyli… 0,29 zł za akcję. Było to więc niecałe 7 proc. ceny obowiązującej w wezwaniu!

To właśnie ustalenie ceny emisyjnej na znacznie zaniżonym poziomie stało się podstawą zawiadomień mniejszościowych akcjonariuszy, kierowanych do prokuratury. Szkodę spółki szacują na, bagatela, ponad 337 mln zł (liczba akcji nowej emisji razy różnica między 4,20 zł a 0,29 zł), a swoją — na prawie 22,8 mln zł (liczba akcji będących w posiadaniu drobnych razy różnica między 4,20 zł a 0,29 zł).

Mniejszościowi akcjonariusze złożyli też pozwy o stwierdzenie nieważności lub uchylenie uchwały o rozwodnieniu kapitału, wnosząc przy tym o zabezpieczenie w postaci wstrzymania jej wykonania, ale bez skutku. Tymczasem akcjonariusze związani z THC dzięki megaemisji przekroczylipróg 95 proc. w kapitale akcyjnym Famu i na kolejnym walnym, 18 czerwca 2018 r., przegłosowali przymusowy wykup pozostałych walorów. Zrobili to, głosując m.in. wszystkimi nowymi akcjami, choć opłacone były tylko w jednej czwartej. Następnie powołany przez Fam biegły bardzo szybko wycenił akcje pod przymusowy wykup na 0,92 zł, a THC równie szybko wpłacił spółce przeznaczone na ten cel pieniądze.

Nadzieja w prokuratorze

Czerwcowe walne odbyło się już przy udziale drobnych, co umożliwiło im zgłoszenie sprzeciwów do uchwały o przymusowym wykupie, a następnie zaskarżenie jej do sądu. Tym razem udało im się nawet, w dwóch wypadkach, uzyskać zabezpieczenie w postaci wstrzymania wykonania uchwały w sprawie ich „wyciśnięcia”. Władze Famu najwyraźniej jednak uznają, że doszło do tego za późno.

— Jeden z nas próbował dostarczyć spółce pierwsze z postanowień w tej sprawie, ale dowiedział się, że nie ma nikogo, kto mógłby je przyjąć. Drugie zostało skutecznie dostarczone prezesowi Famu mejlowo, ale i tak dwa dni później ukazało się ogłoszenie o unieważnieniu wszystkich naszych akcji. Spółka nic sobie nie robi z decyzji sądu — piekli się jeden z mniejszościowych akcjonariuszy Famu.

W przesłanym nam oświadczeniu zarząd Famu twierdzi, że „do tej pory spółce formalnie nie doręczono” tych postanowień oraz że „nie będzie komentować przebiegu toczących się postępowań sądowych, spokojnie czekając na ich finalne rozstrzygnięcie”. Mniejszościowych akcjonariuszy przekonuje natomiast, że umowa o przymusowym wykupie została wykonana i tyle.

Drobni nie składają jednak broni. Zaskarżyli do sądu ustaloną cenę przymusowego wykupu akcji i wnieśli o powołanie nowego biegłego. Równocześnie wystąpili do prokuratury, by na podstawie art. 7 Kodeksu postępowania cywilnego (kpc) — „w związku z koniecznością ochrony praworządności, praw obywateli oraz interesu społecznego” — sama złożyła powództwo o stwierdzenie nieważności, ewentualnie uchylenie uchwał walnych Famu, dotyczących rozwodnienia kapitału i przymusowego wykupu.

— Wydział sądowy prokuratury rozważa zainicjowanie wszczęcia postępowania w trybie art. 7 kpc — informuje Małgorzata Klaus, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Ma na to czas do 30 września 2018 r. (pół roku od daty walnego Famu w sprawie rozwodnienia kapitału). © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Śledczy prześwietlą Fam