Śnieżka wysoko powiesiła poprzeczkę

opublikowano: 16-03-2017, 22:00

Podkarpacki producent farb wciąż myśli o przejęciach. Kandydatowi na członka swojej grupy stawia jednak trudne do spełnienia wymogi

Śnieżka ewoluuje. Ostatnio pozbyła się niewielkiej rosyjskiej spółki, a kilka tygodni wcześniej sprzedała grupie Teknos segment farb proszkowych. — Uznaliśmy, że ten biznes w grupie Śnieżki jest jednak zbyt mały. Nie osiągaliśmy oczekiwanego efektu skali, stąd decyzja o sprzedaży — wyjaśnia Piotr Mikrut, prezes Fabryki Farb Śnieżka. Jego zdaniem, odpowiedni efekt skali jego firma wypracowuje w segmencie farb dekoracyjnych. Śnieżka eksportuje produkty już do ponad 30 państw i właśnie ten segment chce rozwijać. Strategiczne dla niej są nadal rynki środkowowschodniej Europy.

Kierowana przez Piotra Mikruta Śnieżka dotychczas miała siedzibę we wsi Lubzina na Rzeszowszczyźnie. Od kilku dni siedzibą spółki jest Warszawa.
Zobacz więcej

W CENTRUM BIZNESU:

Kierowana przez Piotra Mikruta Śnieżka dotychczas miała siedzibę we wsi Lubzina na Rzeszowszczyźnie. Od kilku dni siedzibą spółki jest Warszawa. [FOT. ARC]

Za Bugiem już lepiej

— Mamy wciąż fabryki na Ukrainie i Białorusi. Odbudowujemy swoją pozycję na pierwszym z tych rynków, który bardzo ucierpiał z powodu wojny z Rosją. W zeszłym roku nasza sprzedaż tam znacznie wzrosła, liczymy na to, że wynik w tym roku będzie jeszcze wyższy. Początek tego roku na rynku białoruskim daje natomiast powody do umiarkowanego optymizmu — mówi Piotr Mikrut.

Śnieżka przez lata chciała rozpocząć produkcję w kolejnym środkowoeuropejskim kraju — Rumunii. Miała tam już sprawdzonego partnera biznesowego, a nawet teren pod budowę. Ostatecznie jednak zarzuciła pomysł budowy fabryki, ponieważ analizy pokazały, że nie będzie ona wystarczająco rentowna. Grzegorz Balcerski, analityk z DM BZ WBK, przypomina, że Śnieżka od dawna monitoruje okoliczne rynki pod kątem ewentualnych akwizycji.

— Jesteśmy otwarci na przejęcia. Utrzymujemy kontakty z podmiotami z naszej branży — potwierdza prezes Śnieżki. Jego zdaniem, nie może określić rozmów dotyczących ewentualnej akwizycji jako zaawansowane. Jaki biznes interesuje polskiego producenta farb?

— To musi być zdrowa firma, bo nie mamy doświadczeń z restrukturyzacją i spółki, które by jej wymagały nie znajdują się w kręgu naszego zainteresowania. Nie interesują nas też podmioty funkcjonujące na Zachodzie, ale te z Europy Środkowo-Wschodniej. Aby takie przejęcie miało sens, musiałaby to też być firma mniejsza od Śnieżki, a jednocześnie o atrakcyjnych parametrach wyceny. Główny biznes firmy, która mogłaby trafić do naszej grupy, musi też być zbieżny z naszym profilem produkcyjnym, czyli musi to być segment farb dekoracyjnych. W grę nie wchodzą więc firmy, które nie koncentrują się na nim — twierdzi Piotr Mikrut.

e4037212-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
Newsletter autorski Bartłomieja Mayera
ZAPISZ MNIE
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
autor: Bartłomiej Mayer
Wysyłany raz w tygodniu
Bartłomiej Mayer
Autorski przegląd informacji gospodarczych z krajów Europy Środkowej: Ukrainy, Białorusi, Czech, Słowacji i Węgier.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Zdaniem analityków, takie wymogi oznaczają wysoko zawieszoną poprzeczkę. — Zarząd spółki ma od lat dość konkretne oczekiwania w sprawie potencjalnych akwizycji, jednak trudno znaleźć podmioty, które odpowiadałyby dokładnie opisanej charakterystyce i byłyby na sprzedaż — uważa Krzysztof Pado, doradca inwestycyjny z BDM.

Może na południe od Tatr

Według Krzysztofa Pady, w Polsce raczej takich spółek nie ma. Rynek jest w dużej części podzielony pomiędzy Śnieżkę i trzech graczy zagranicznych (z fabrykami w Polsce). Pozostałe podmioty to albo kolejne przedstawicielstwa graczy zagranicznych, albo mali lokalni producenci, których przejęcie nie miałoby wartości dodanej dla Śnieżki.

— Być może potencjalnie interesujące, choć nie giełdowe, podmioty można znaleźć w krajach na południe od Polski. Jednak albo wymagają one restrukturyzacji, albo ich właściciele wysoko się cenią, widząc np. mnożnik EV/EBITDA, przy którym handlowana jest Śnieżka — podsumowuje Krzysztof Pado.

— Rynek farb dekoracyjnych cechuje się wysoką barierą wejścia. Akwizycja ma zatem sens wtedy, gdy przejmuje się podmiot z mocną, dobrze rozpoznawalną lokalnie marką — uważa Grzegorz Balcerski. Analityk z DM BZ WBK podkreśla natomiast, że podkarpacka spółka, jeśli już znajdzie odpowiedni podmiot, nie będzie miała kłopotu z tym, żeby znaleźć pieniądze na przejęcie.

— Śnieżka jest w bardzo dobrej sytuacji finansowej, że może sobie pozwolić na taki zakup. Nie ma dużych potrzeb inwestycyjnych. Planuje jedynie budowę centrum logistycznego, na co wyda najpewniej w tym i w przyszłym roku po ok. 20 mln zł. Jej zadłużenie jest na niskim poziomie, nie będzie więc miała w razie potrzeby problemów z potencjalnym zwiększeniem zadłużenia. W takiej konfiguracji mogłaby nie ucierpieć nawet polityka dywidendowa spółki — twierdzi Grzegorz Balcerski.

Śnieżka od lat należy do grona tych spółek z GPW, które regularnie wypłacają dywidendę. W minionym roku jej wartość wyniosła 3,15 zł na akcję, czyli więcej, niż akcjonariusze otrzymali rok wcześniej (3,1 zł). — Myślę, że zarząd zaproponuje, aby z zysku wypracowanego w 2016 r. wypłacić wyższą dywidendę niż rok wcześniej — mówi Piotr Mikrut.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu