Solidny fundament Kellera

PARTNEREM PUBLIKACJI JEST KELLER
opublikowano: 2016-06-20 22:00

Rozmowa z Tomaszem Michalskim, dyrektorem regionu Europy Północno-Wschodniej Keller i dyrektorem naczelnym Keller Polska, koncernu specjalizującego się w usługach geotechnicznych Keller Polska działa na polskim rynku już 20 lat. Jakie przedsięwzięcia okazały się szczególnie trudnymi wyzwaniami? Tomasz Michalski: Jednym z naszych najtrudniejszych dotychczas, projektów była współpraca przy modernizacji Hotelu Polonia w Warszawie. Po pierwsze, jest to historyczny budynek w ścisłej zabudowie i dookoła mieszkali ludzie. Po drugie, musieliśmy pogłębić piwnice oraz wewnętrzne podwórko, do którego przylegały inne budynki mieszkalne. Było to wyzwanie trudne z punktu widzenia technicznego i jednocześnie bardzo niebezpieczne. W dodatku realizowaliśmy je w okresie kilku poważnych katastrof budowlanych, więc wszyscy patrzyli nam na ręce. Na szczęście wszystko przebiegło bez żadnych komplikacji, a realizacja projektu przebiegała zgodnie z planem. Równie ciekawym wyzwaniem okazały się prace przy modernizacji Pałacu pod Blachą, budynku w kształcie litery L, przylegającego do Zamku Królewskiego w Warszawie. W tym przypadku same warunki były ekstremalne ze względu na skarpę oraz fakt, iż realizowaliśmy projekt na terenie historycznym, a więc nasze prace co chwila musiały być przerywane ze względu na znaleziska archeologiczne. A było ich całkiem sporo. Natknęliśmy się m.in. na fragment przewróconego muru obronnego z XV w. Kontrakt ten był więc niesamowicie trudny, aczkolwiek również jak w przypadku Polonii, zakończył się technicznym sukcesem.

A flagowe projekty spółki?

Są to z pewnością fundamenty pod czterema stadionami: gdańskim Baltic Arena, Stadionem Narodowym w Warszawie, INEA stadionem w Poznaniu oraz obiektem krakowskim. Przy czym akurat w przypadku Stadionu Narodowego zajmowaliśmy się pracami geotechnicznymi do budowy samej areny. Ponadto na naszych posadowieniach stoją tak znane budowle, jak Kopiec Kościuszki, cały Dworzec Główny we Wrocławiu czy gdyński apartamentowiec Sea Towers.

Czy Keller Polska specjalizuje się w konkretnych dziedzinach rynku budowlanego?

Nie. Zajmujemy się wszystkim, co jest pod ziemią. Na początku naszej działalności realizowaliśmy przeróżne kontrakty, jak chociażby Kościół św. Jana w Gdańsku, ulice i drogi czy bloki mieszkalne. Potem rynek zaczął się segmentować. Pod koniec lat 90. zaczęliśmy realizować wzmocnienia i uszczelnienia dla wałów powodziowych, np. w Krakowie po obu stronach Wisły, od stopnia Dąbie do Kościuszki czy w Warszawie, od Tarchomina aż po Wał Miedzeszyński. Następnie przyszła zupełnie inna powódź: zagraniczne hipermarkety niemal lawinowo wchodziły do Polski. Na tej fali zrealizowaliśmy fundamenty pod ponad 40 hipermarketów w całej Polsce. W Warszawie na naszych fundamentach stoją m.in. Fort Wola i Centrum Bemowo. Ponadto braliśmy udział przy budowie wielu dróg i autostrad. Około 300 wiaduktów stoi na naszych fundamentach. Realizujemy około 250 kontraktów rocznie i interesuje nas zaawansowana geotechnika. Staramy się rezygnować z najprostszych rozwiązań i specjalizujemy się w bardzo głębokich wykopach, jak np. największy wykop w Polsce na poziomie minus 6 pięter na budowie warszawskiego biurowca Q22, zrealizowanego bezpośrednio na zlecenie Echo Investment. I w takim kierunku chcemy iść dalej, przymierzając się do trudnych zadań geotechnicznych, gdzie możemy połączyć zaawansowane procesy projektowania z odpowiedzialnym wykonawstwem na najwyższym, światowym poziomie.

Jakie kryteria decydują o wygranym kontrakcie w Polsce?

Niestety typu „ccc”, czyli „cena czyni cuda”. A tu obok doświadczenia i zaplecza szczególne znaczenie powinny mieć referencje i BHP. Np. brytyjska spółka Kellera prowadziła prace na Victoria Station w Londynie, bardzo niebezpieczne, bo przy dużych ciągach pieszych. W ogłoszonym na nie przetargu cena miała tylko 40 proc. wagi całego kontraktu. Na kolejne 40 proc. składały się referencje i zaplecze techniczne, a 20 proc. to BHP. Przy czym w przypadku tego ostatniego kryterium była prześwietlana cała historia wypadków Kellera i to we wszystkich oddziałach na świecie. Inny przykład: Keller Polska wygrał kontrakt w Kazachstanie, i to nie ceną. Przede wszystkim spełniliśmy wszystkie wymagania w zakresie technologii i bezpieczeństwa pracy, jakie postawił amerykański koncern petrochemiczny Chevron. Na tym kontrakcie, a jest to obecnie największy kontrakt petrochemiczny na świecie, wbijamy 41 tys. pali prefabrykowanych pod różnego rodzaju instalacje wydobywcze. Kontrakt w zachodnim Kazachstanie realizujemy siłami Keller Polska, korzystając z pomocy naszych kolegów z Ukrainy i Rosji. Tymczasem w Polsce, zwłaszcza w przetargach publicznych, 90 proc. wagi kontraktu to jego cena, a 10 proc. to terminowość i gwarancja. Wszyscy uczestnicy przetargów deklarują termin wykonania zgodny z oczekiwaniami klienta i 10-letnią gwarancję, a więc wszystko sprowadza się ostatecznie do ceny. Na kwestie bezpieczeństwa pracy praktycznie nie zwraca się uwagi. A wystarczyłoby sięgnąć po — stosowany na całym świecie — wskaźnik AFR czyli stosunek częstotliwości wypadków na 10 tys. roboczogodzin. Moim zdaniem, te standardy są bardzo istotne przy realizacji każdego projektu budowlanego. Weźmy np. budowę turbin wiatrowych, których koszt posadowienia oscyluje na poziomie 60-70 tys. zł. Na tym właśnie elemencie firmy często oszczędzają. A przecież potencjalne szkody mogą być ogromne jeśli taka turbina się wywróci. Również dostawcy betonu, oferując jak najniższe ceny, balansują na granicy ryzyka.

Czy to największa bolączka naszego rynku?

Ten sektor w Polsce jest bardzo sezonowy — nakręcają go poszczególne transze unijne. Gdy pienądze się wyczerpują, zaczyna brakować zleceń. Zresztą z pewnym niepokojem patrzymy w przyszłość, bo trudno przewidzieć, co będzie za kilka lat, gdy wyczerpie się ostatnia unijna pula. Wprawdzie wszyscy oczekują rozwoju rynku kolejowego i hydrotechnicznego, ale z pewnością nie będzie to wolumen na taką skalę jak w infrastrukturze drogowej.

Jaką strategię spółka zakłada w takiej sytuacji?

Po pierwsze, nie chcemy bić się o cenę, więc, jak wcześniej powiedziałem, koncentrujemy się na bardzo trudnych, technologiczne zaawansowanych projektach,

w których konkurencji raczej nie mamy. Poza tym dobre relacje i wcześniejsza współpraca z konkretnym inwestorem czy wykonawcą również pomagają nam w zdobywaniu kolejnych kontraktów. Szukamy też zleceń w innych krajach. Oprócz wspomnianego wcześniej kontraktu w Kazachstanie będziemy realizować zabezpieczenia i posadowienia do tunelu kolejowego w Oslo i prowadzimy dwie inwestycje we Francji. Jedną z nich jest przygotowanie fundamentów do biurowca w sąsiedztwie Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Prowadzimy również rozmowy z firmami z Bliskiego Wschodu, gdzie szukamy możliwości rozwoju. Chcemy eksportować tam technologię, know-how, potencjał ekonomiczny i techniczny, jaki mamy w Polsce.

Jaka jest wizja spółki?

Jako Keller Polska chcemy być geotechnicznym liderem na całą Europę. Już teraz w samej Polsce zdobyliśmy 20-procentowy udział w rynku. Żaden inny oddział Kellera nie może się pochwalić takimi osiągnięciami w rodzimych krajach. A dodatkowo prowadzimy ekspansję na inne rynki. Już dziś nie ma w Europie firmy oferującej tak szeroki wachlarz technologii i świadczącej tak zaawansowane usługi projektowania geotechnicznego. Co więcej, prowadzimy w tym zakresie szkolenia dla naszych zagranicznych kolegów z innych spółek Kellera. Ponadto, naszą misją jest geotechnika bez ryzyka. Chcemy oferować sprawdzone rozwiązania geotechniczne bez ryzyka zarówno dla naszych klientów, jak i naszych pracowników.

 

TO NASZA SPECJALNOŚĆ: Koncentrujemy się na bardzo trudnych, technologicznie zaawansowanych projektach. Na tych obszarach nie mamy żadnej konkurencji — mówi Tomasz Michalski, dyrektor naczelny Keller Polska. [FOT. ARC]

W SERCU UNII: Polska spółka geotechniczna przygotowuje fundamenty do biurowca zlokalizowanego w sąsiedztwie Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. [FOT. ARC]

NA POLACH NAFTOWYCH: Keller Polska realizuje największy kontrakt petrochemiczny na świecie — w zachodnim Kazachstanie wbija 41 tys. pali prefabrykowanych pod różne instalacje wydobywcze. [FOT. ARC]