PB Po Godzinach
Partnerem cyklu EKO jest logo Provident

Specjalista od rzeczy nowych

opublikowano: 13-08-2021, 11:50
aktualizacja: 13-08-2021, 11:52

Zanim został prezesem Nextbike, Tomasz Wojtkiewicz był kolejno koszykarzem, muzykiem, aktorem, globtroterem, kucharzem, restauratorem. Dziś oprócz systemów sharingowych jego największą pasją są skoki ze spadochronem.

PASJA ODNALEZIONA:
PASJA ODNALEZIONA:
Przychodząc do Nextbike Tomasz Wojtkiewicz wcale nie był takim pasjonatą rowerów. Szybko jednak odkrył zalety poruszania się rowerem po mieście.
archiwum prywatne

Zagadnięty o rowery, od razu wchodzi w pełną pasji rozmowę. Choć nie ukrywa, że pasjonatem dwóch kółek stał się dopiero jako szef Nextbike, którego stery objął w 2012 r. i ponownie – po dwóch latach przerwy – w ubiegłym. Wszedł w temat, ponieważ była to nowinka, a Tomasz Wojtkiewicz od zawsze uwielbiał wchodzić w nowe rzeczy i rozwijać to, co dopiero kiełkowało.

Misja

– Byłem po germanistyce i po kilku doświadczeniach z zarządzaniem. Dzięki zbiegowi okoliczności poznałem niemieckiego właściciela Nextbike’a, który akurat szukał menedżera. Zaciekawiła mnie ta propozycja. Pojęcie sharing economy wtedy w Polsce zupełnie nie istniało, a pomysły na wypożyczalnie rowerów miejskich raczkowały. Nie istniała też odpowiednia infrastruktura w miastach, ale chyba dlatego ten pomysł tak mnie porwał. Wiedziałem, że będziemy mieli do spełnienia pewną misję i pracować z technologią, a to już megaciekawe – opowiada Tomasz Wojtkiewicz.

Zaczęli od Wrocławia i stopniowo wchodzili do innych miast, w tym do Warszawy, co miało kluczowe znaczenie dla rozwoju pomysłu. Misja polegała na przełamaniu kilku rozpowszechnionych stereotypów. Po pierwsze tego, że po mieście najwygodniej poruszać się samochodem, po drugie, że aby czegoś używać, na przykład roweru, trzeba to mieć na własność.

– To były czasy, gdy nie istniało jeszcze Airbnb, Uber czy platformy streamingowe typu Netflix. A wszystkie one łączy z wypożyczalniami rowerów ta sama idea: kupujesz usługę (a dokładnie korzystasz z niej) w postaci jazdy rowerem, samochodem, oglądania filmów czy mieszkania w jakimś miejscu. Aby korzystać, nie musisz ich mieć na własność. Dziś już to rozumiemy, ale wówczas trzeba było Polaków do tego przekonywać – tłumaczy Tomasz Wojtkiewicz.

Gdy ruszały obsługiwane przez Nextbike wypożyczalnie rowerów miejskich, tylko niewielki procent zapaleńców poruszał się po mieście w ten sposób. We Wrocławiu czy Warszawie udział rowerów w transporcie publicznym był marginalny, np. w tych miastach stanowił jedynie 1,7 proc. Dziś, po 10 latach działalności, wynosi już 8 proc. i rośnie. Nawet mimo pandemii.

WOLNOŚĆ:
WOLNOŚĆ:
Wyrzut adrenaliny towarzyszący skokom ze spadochronem dają niezwykłe poczucie szczęścia - mówi prezes Nextbike Polska

Nowa strategia

Coraz częściej jednak prezes Nextbike Polska mówi w wywiadach o konieczności zmiany modelu funkcjonowania systemów rowerów miejskich na taki, w którym klienci bardziej niż dotychczas uczestniczą w kosztach. W modelu obowiązującym do tej pory, po przedpłacie niewielkiej kwoty zabezpieczenia (najczęściej 10 zł), klient dostawał 20 pierwszych minut jazdy zupełnie za darmo. Nie jest tajemnicą, że bardzo wielu z nich wykorzystywało to do korzystania z miejskiego środka transportu zupełnie za darmo: tuż przed końcem darmowych 20 minut zdawali sprzęt, by wypożyczyć kolejny, z następnym pakietem darmowej jazdy. I to jest OK, zgodne z regułami. Natomiast w efekcie miasto i firma obsługująca dany system ponosili koszty serwisu sprzętu i obsługi wypożyczania samodzielnie.

– Ten model miał jeden cel: przekonać mieszkańców miast, że fajnie jest zostawić samochód pod domem, a do centrum podróżować publiczną komunikacją i miejskim rowerem. To się w zupełności udało. Dlatego czas na kolejny krok – tłumaczy prezes Nextbike’a. I opowiada, co to za krok.

Celem jest budowa ogólnomiejskiego hubu transportowego, do którego dostęp klienci/mieszkańcy mieliby na zasadzie abonamentu, jak to jest np. w serwisach streamingowych. W ramach jednej opłaty miesięcznej (subskrypcji) mieliby dostęp do określonej puli usług, pojazdów i liczby darmowych minut na przejazdy miejskimi pojazdami – hulajnogą elektryczną, ekologicznym autem, autobusem, pociągiem czy metrem. To włączałoby ich w koszty obsługi systemu, ale i dawało o wiele więcej niż dostęp do tylko jednego środka transportu. Pozwalałoby też utrzymywać wyższy poziom obsługi i sprzętu, narażonego na częstsze awarie i złe traktowanie przy darmowym dostępie.

– Budowa takiego modelu wymaga zarówno pieniędzy, jak i czasu, a przede wszystkim przekonania samorządów do jego słuszności. Na razie jesteśmy na etapie odchodzenia od darmowego czasu w systemach Wrocławia, Gdańska, Krakowa, Poznania i Lublina. Przed nami jeszcze przekonanie włodarzy Warszawy, na którą patrzą wszyscy. Ale myślę, że i to w końcu się uda, bo tu władze miejskie będą szukały sposobów na odciążenie budżetów w tych nowych, coraz bardziej wymagających dla nich czasach – wylicza Tomasz Wojtkiewicz.

On sam w mieście od dawna nie korzysta z samochodu, ale używa miejskiego roweru i wypożyczalni hulajnóg. Do auta przesiada się na czas podróży między rodzinnym Wrocławiem a siedzibą Nextbike w Warszawie. Przyznaje jednak, że jego fascynacja rowerami zaczęła się dopiero po przyjściu do Nextbike’a, zaś nasiliła, gdy w 2018 r. odszedł z firmy, by przez trzy lata kierować operatorem elektrycznych hulajnóg Dash. Wtedy wciągnął go temat rowerów elektrycznych, w których zobaczył potencjał do obsługi miejskiego ruchu.

Koszykarz, aktor, muzyk, podróżnik

Jednak rowery czy hulajnogi to za mało, by wyczerpać jego ciekawość świata również po godzinach pracy. Od wielu lat czas wolny dzielił między wiele różnych pasji, w tym grę w koszykówkę, aktorstwo, muzykowanie, podróże z plecakiem do trudno dostępnych miejsc, kulinaria i… skoki ze spadochronem.

DRUŻYNA
DRUŻYNA
Dzięki koszykówce nauczyłem się wiele o pracy zespołowej, co jest niezwykle ważne w biznesie - mówi prezes Nextbike Polska.

– Koszykówkę trenowałem 13 lat jeszcze od czasów szkolnych. Dużo mnie to nauczyło, zwłaszcza o pracy zespołowej, co się przydało w trakcie kariery zawodowej. Szło mi to całkiem nieźle, myślałem nawet o zawodowstwie, grałem w Zastalu Zielona Góra jako młodzik i junior, ale wszystko pokrzyżowała kontuzja – opowiada Tomasz Wojtkiewicz.

Po koszykówce przyszedł czas na teatr studencki o nazwie Korba. Jako student germanistyki Tomasz Wojtkiewicz cenił sobie zwłaszcza możliwość nauki władania słowem, gestem i mową ciała. Wspólnie z kolegami zagrał w kilkudziesięciu spektaklach, kilka nawet sam reżyserował.

To nie była jednak jego jedyna artystyczna pasja, bowiem od nastolatka wspólnie ze znajomymi muzykował.

ROWER:
ROWER:
Największa fascynacja rowerami przyszła dopiero po odejściu Wojtkiewicza z Nextbike w 2018 r. Wtedy odrkył frajdę wspólnych wypraw ze znajomymi i jednocześnie zachwycił się rowerami elektrycznymi

– Byłem samoukiem, ale chyba zdolnym. Szybko nauczyłem się grać na gitarze elektrycznej, basowej, perkusji, pianinie, nawet na ukulele. Bawiłem się tym znakomicie, a pasję udało się przekazać także moim dzieciom, które również grają. Do dziś często odpoczywam, grając sobie w domu – wyznaje prezes Nextbike’a.

Jak chyba wszyscy młodzi ludzie uwielbiał podróżować, i to nie tylko za pracą czy nauką (np. na politechnice w Dreźnie), ale też chcąc zobaczyć jak najwięcej świata. Z plecakiem przemierzył Nepal i Pakistan, odbył najpiękniejszą w swoim życiu 6-miesięczną podróż po całej Ameryce Południowej, zwiedzając ją od Ziemi Ognistej po gąszcze Amazonii w Brazylii, Boliwii czy Peru. Miał też kilkuletni epizod amerykański, kiedy przez trzy lata pracował w restauracjach Los Angeles. Pasja kulinarno-gastronomiczna zaowocowała też otwarciem własnej restauracji odNova już po powrocie do Wrocławia.

– Byłem zafascynowany podejrzanym w Stanach stylem fine dining, gdzie nie obowiązuje ścisłe menu, a klienci przychodzą, aby przeżyć spotkanie z nieznanymi smakami w formie serii dań degustacyjnych. Niestety wtedy w Polsce było na to jeszcze za wcześnie i po ponad czterech latach zmagań sprzedałem swoje udziały w restauracji – wyznaje Tomasz Wojtkiewicz.

NAUKA SEKWENCYJNOŚCI:
NAUKA SEKWENCYJNOŚCI:
Tomasz Wojtkiewicz nie nazywa skoków ze spadochronem sportem ekstremalnym, lecz nauką sekwencyjności, bardzo przydatną w zarządzaniu firmą.

Podniebny skok endorfin

Dziś jednak jego główną pasją, przy której wietrzy głowę do nowych pomysłów, są skoki ze spadochronem. Wyznaje, że bakcyla złapał pięć lat temu dzięki koledze, który namówił go na kurs i zrobienie licencji. Od tamtej pory wykonał już kilkaset skoków, a pasja stała się okazją do podróży na obozy spadochronowe w ciekawych miejscach Polski i świata.

– Zakochałem się w tym sporcie bezgranicznie, zwłaszcza w tym poczuciu wolności, jakie daje już samo spadanie. Nie nazywam tego jednak sportem ekstremalnym, bo tu wszystko jest przemyślane i zaplanowane, z przesadnym wręcz dbaniem o bezpieczeństwo swoje i innych. Uczy mnie to niezwykle przydatnej zawodowo sekwencyjności. Każdy skok przecież zaczyna się jeszcze na ziemi, gdy się przygotowujemy krok po kroku. To uczy też szanować każdą sekundę, jaką mamy. A strzału endorfin, jaki następuje już po wylądowaniu, nie da się porównać z niczym – wyznaje prezes Nextbike’a.

ARTYSTA:
ARTYSTA:
Prezes Nexbika miał oprócz sportu tez kilka artystycznych pasji: grał na różnych instrumentach, był aktorem i reżyserem, tworzył wymyślne dania jako kucharz. Dziś własna muzyka to odskocznia od zawodowych obowiązków
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane