Spekulanci rzucają rękawicę funduszom i nadzorowi

opublikowano: 25-05-2021, 20:00

Szyfrowany komunikator, będący również giełdą informacji, ma wyrównać szanse na rynku kapitałowym. Budzi kontrowersje, ale może stać się katalizatorem zmian w komunikacji między spółkami a inwestorami.

Z tego artykułu dowiesz się m.in.:

  • jaką funkcję ma pełnić szyfrowany komunikator,
  • z czyjej inicjatywy powstał,
  • jakie jest związane z nim ryzyko,
  • jak pomysł przedstawia Rafał Zaorski, znany inwestor i spekulant,
  • jakie jest stanowisko KNF,
  • co o pomyśle sądzi szef Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, a co prawnicy.

Do darknetu trafił święty Graal inwestorów ― Big Short Bets. To szyfrowany komunikator, który powstał z inicjatywy polskich spekulantów oraz entuzjastów kryptowalut i blockchaina. W teorii aplikacja ma służyć do wymiany informacji w ramach białego wywiadu, aby wyrównać szanse graczy indywidualnych i instytucjonalnych. Istnieje jednak ryzyko, że stanie się narzędziem przestępstw na rynku kapitałowym.

― Obecnie inwestor instytucjonalny ma przewagę nad indywidualnym, którego nie stać na wnikliwy biały wywiad, więc posiłkuję się głównie raportami spółki. To jak musztarda po obiedzie ― tłumaczy ideę stworzenia tajnego komunikatora Rafał Zaorski, popularny inwestor, spekulant i ambasador projektu Big Short Bets.

Kierownik zamieszania:
Kierownik zamieszania:
Rafał Zaorski, nazywany przez niektóre osoby ze środowiska królem spekulacji, nie boi się konsekwencji wprowadzenia na rynek szyfrowanej aplikacji Big Short Bets, bo uważa, że nie robi nic złego. Argumentuje, że nie ma wpływu na to, do jakich celów będą wykorzystywać ją użytkownicy.
Marek Wiśniewski

Problem nierówności jest stary jak świat. Iskrą zapalną dla architektów Big Short Bets stała się głośna rozgrywka na akcjach spółki GameStop. Grupa użytkowników serwisu internetowego Reddit umówiła się na grę przeciwko i na niekorzyść funduszy z Wall Street, aby utrzeć im nosa. Działania trafiły pod lupę organów nadzoru ― na prowokatorów spłynęła fala krytyki za zmowę i manipulację kursem. W mediach pojawiły się informacje, że wydarzenie może skłonić rządy do zrewidowania luźnej polityki wobec społeczności internetowej.

Okiem nadzorcy
Wiedza i narzędzia
Jacek Barszczewski
dyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej KNF

Inicjatywa o nazwie Big Short Best jest znana Urzędowi KNF. Urząd nie poddaje publicznej analizie modeli biznesowych konkretnych projektów czy podmiotów funkcjonujących na rynku finansowym. Niezależnie od tego UKNF standardowo weryfikuje działalność takich projektów czy podmiotów, o których posiądzie wiedzę, pod kątem zgodności m.in. z przepisami prawa regulującymi zasady obrotu instrumentami finansowymi i w uzasadnionych przypadkach podejmuje stosowne działania.

W kontekście dynamicznego rozwoju nowoczesnych technologii oraz postępującej cyfryzacji UKNF dostrzega konieczność szybkiego i efektywnego rozpoznawania nowych i licznych zagrożeń pojawiających się na rynku finansowym, także w zakresie coraz bardziej wysublimowanych metod, jeśli chodzi o oszustwa finansowe. Aby temu sprostać, UKNF systematycznie wdraża i wykorzystuje coraz bardziej zaawansowane narzędzia informatyczne oraz buduje profesjonalny zespół ludzi rozumiejących coraz bardziej skomplikowany charakter mechanizmów rynkowych. W obliczu postępującej komplikacji sieci powiązań pomiędzy różnymi podmiotami na rynku finansowym, które jako nadzór musimy efektywnie rozpoznawać, UKNF rozwija kompetencje m.in. w zakresie tzw. wywiadu jawnoźródłowego i wykorzystania narzędzi umożliwiających wczesną detekcję symptomów zagrożeń na rynku finansowym na podstawie zawartości stron internetowych.

Nie zadzieraj z… inwestorem

Sprawę w swoje ręce wzięli Polacy. Na hasło „idziemy do darknetu” zaczęła się burza mózgów, jak to zrobić dobrze. Koncepcja szyfrowanej aplikacji zyskała liczne grono zwolenników. Jak duże ― trudno oszacować. Wiadomo, że ludziom stojącym za komunikatorem, który ma być również targowiskiem informacji (o czym w dalszej części artykułu), udało się pozyskać z rynku ok. 2 mln USD. Pieniądze - w stablecoinach, czyli tokenach pod względem wartości na sztywno powiązanych z dolarem amerykańskim - spłynęły do cyfrowego portfela kryptowalutowego, należącego do Big Short Bets, z 2,5 tys. różnych adresów. Dzięki temu darczyńcy pozostają anonimowi. Źródło pochodzenia kapitału również.

Anonimowi będą też użytkownicy aplikacji, której wersja testowa właśnie trafiła w ciemne zakamarki internetu ― dostać się do niej można za pomocą przeglądarki Tor. Niebawem gotowe ma być też finalne dzieło. Za około miesiąc do obrotu giełdowego trafi również token $BigSB ― w dniu emisji w cenie 1 USD za sztukę. Będzie on jednocześnie wewnętrzną walutą rozliczeniową dla użytkowników komunikatora, gdzie informacją będzie można handlować.

100mln sztuk

Tyle tokenów $BigSB trafi na rynek. Z biegiem czasu zostaną scalone do 10 mln, aby wywindować wartość.

― To narzędzie nie ma służyć do przecieków, ale wiem, że może być do tego wykorzystywane. Jeśli ktoś udostępni informację poufną, to powinien za to odpowiadać. Jednak nie da się pociągnąć do odpowiedzialności osoby, której tożsamość jest zaszyfrowana. Twórca noża nie odpowiada za to, że ktoś dźgnął człowieka. Tak samo my nie możemy odpowiadać za to, że ktoś wykorzystuje narzędzie w niewłaściwy sposób ― wyjaśnia Rafał Zaorski.

Tym samym tropem podąża ekspert rynków kapitałowych.

― Pistolet czy nóż nie są niemoralne, to tylko rzeczy. Etyczne lub nieetyczne mogą być wyłącznie działania człowieka. Z tej perspektywy należy patrzeć również na rynek kapitałowy. Aplikacja służąca wymianie informacji jest tylko narzędziem, które osoba może wykorzystać do różnych celów, zgodnych lub niezgodnych z prawem ― mówi radca prawny Leszek Koziorowski z Kancelarii Gessel.

Tożsamość człowieka można zidentyfikować na wiele sposób.

― Ludzie zostawiają ślady zarówno w świecie rzeczywistym, jak i cyfrowym. Jeśli organom będzie bardzo zależeć na poznaniu tożsamości osoby podejrzanej o przestępstwo, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że osiągną cel ― ostrzega ekspert.

Dzielący się z innymi informacją poufną na temat spółki, popełniamy przestępstwo, wykorzystując informację poufną - również. Trzeba się z tym liczyć, używając podobnych aplikacji. Leszek Koziorowski dostrzega również inne zagrożenia.

― Jeżeli za pomocą aplikacji grupa osób będzie chciała manipulować kursem akcji, np. wpuszczając do obiegu nieprawdziwe informacje na temat spółki albo wywołując sztuczne wrażenie popytu lub podaży akcji, to także będziemy mieli do czynienia z przestępstwem. Działaniem niezgodnym z prawem i obwarowanym sankcją odebrania głosu z akcji, choć nie przestępstwem, jest natomiast zawieranie porozumień akcjonariuszy bez poinformowania o nich całego rynku i ewentualnie ogłoszenia wezwania na akcje ― mówi radca prawny.

Zaznacza, że zawarcie porozumienia za pośrednictwem aplikacji jest tożsame z zawarciem go w innej formie, jeżeli celem jest współdziałanie przy nabywaniu akcji lub wykonywaniu prawa głosu czy też prowadzeniu trwałej polityki względem spółki.

Tożsamość wolnorynkowca

„Narzędzia Big Short Bets pozwolą skoordynować działania grupom mniejszych inwestorów, to z kolei przyczyni się do zniwelowania przewagi funduszy inwestycyjnych i ich skuteczniejszego rozgrywania” ― czytamy na stronie internetowej projektu, za którym nie stoi żadna konkretna osoba prawna ani fizyczna. Jest zdecentralizowany dzięki technologii blockchain, a promują go polskie nazwiska.

W dobie internetu kontrola przepływu informacji jest mrzonką.

― Obecnie nadzorcy rynków finansowych nie są w stanie zatamować strumienia informacji, które bokiem wypływają ze spółek giełdowych. Przepisy są dobre, ale w obecnych czasach nie działają. To tak, jakby próbować regulacją zatrzymać deszcz ― porównuje Rafał Zaorski.

Jako przykład podaje spółkę CD Projekt. W zeszłym roku ― przed zbliżającą się premierą gry „Cyberpunk”, nad którą prace trwały 8 lat ― rynek ochoczo kupował akcje spółki. Gra okazała się pełna błędów, co zdołowało kurs.

― Po rynku krążyły nieoficjalne informacje, że gra jest słaba, ale w raportach spółki i w mediach ich nie było. Dlatego wszyscy rozpływali się nad tym projektem do czasu, aż trafił na rynek. Gdyby przepływ informacji odbywał się zgodnie z zasadami wolnego rynku, nie byłoby tego problemu ― wspomina Rafał Zaorski, który obrał inną strategię gry niż rynek (zawierał kontrakty na spadek kursu) i zarobił na CD Projekcie.

Na pytanie, dlaczego podjął taką decyzję, odpowiada: „wsłuchiwałem się w głos rynku”.

― To prawda, że dostęp do informacji bywa nierówny ― inwestorzy instytucjonalni mogą mieć przewagę nad indywidualnymi, co jest niesprawiedliwe. Fundamentalnym pytaniem jest, czy lepiej walczyć z nierównościami poprzez totalne, szczegółowe regulacje, czy też zlikwidować je zupełnie i wrócić do stanu prawnego, jaki obowiązywał przed Wielkim Kryzysem? Moim zdaniem żadne z tych rozwiązań nie jest dobre, być może czas poszukać trzeciej drogi ― zwraca uwagę Leszek Kosiorowski.

Okiem eksperta
Żyjemy w ciekawych czasach
Jarosław Dominiak
prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych

Short squezze [sytuacja w której jedna grupa inwestorów gra na spadek kursu akcji spółki, a druga celowo podbija wycenę, aby zmusić tych pierwszych do zamknięcia pozycji, co skutkuje stratami - red.] zyskał rozgłos na początku tego roku po szortowaniu akcji amerykańskiej spółki GameStop. Inwestorzy indywidualni zmówili się przeciwko instytucjonalnym. Warto się zastanowić, jaki był bilans całej sprawy. Zdecydowana większość, szczególnie mniej doświadczonych inwestorów, straciła, podłączając się do tej akcji, gdy kurs był już na niebotycznych poziomach. To na pewno nie stanowi zachęty i nie przyciągnie nowych inwestorów. Ponadto, po każdej tego typu aferze na rynku kapitałowym nadzorcy, próbując przeciwdziałać takim akcjom, mają pokusę dokręcenia regulacyjnej śruby. Na polskiej giełdzie tak spektakularnych short squezzów nie mamy, nie licząc tegorocznej akcji na CD Projekcie.

Jako stowarzyszenie mamy w pamięci liczne sytuacje, gdy inwestorzy indywidualni zwracali się do SII z prośbą o interwencję w sprawie nieuczciwych praktyk i zmowy inwestorów instytucjonalnych na rynku. Zatem dziś diametralnie odmienna ocena takich praktyk, tyle że inicjowanych przez inwestorów indywidualnych, byłaby czystą hipokryzją. Oczywiście sama spekulacja to naturalna część giełdowej rzeczywistości i nie postrzegamy jej jako takiej negatywnie. Generuje płynność, a każdy z nas, inwestując, w mniejszym lub większym stopniu spekuluje. Jako organizację od ponad 20 lat działającą na rzecz inwestorów indywidualnych cieszy nas jednak zwiększający się z roku na rok odsetek inwestorów, kierujących się dłuższym horyzontem inwestycyjnym i szukających stabilnych, powtarzalnych zysków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane