Spór w rządzie o czarną listę fiskusa

opublikowano: 21-10-2014, 00:00

Ministerstwo Sprawiedliwości krytykuje pomysły resortu finansów na internetowy rejestr dłużników podatkowych

Nieprecyzyjne zapisy, brak wewnętrznej spójności, wywołanie skutków odwrotnych do zamierzonych, nierówne traktowanie wierzycieli — to tylko niektóre zarzuty, jakie Ministerstwo Sprawiedliwości (MS) skierowało pod adresem projektu założeń do ustawy, która ma powołać Rejestr Dłużników Należności Publicznoprawnych. Ministerstwo Finansów (MF) chce stworzyć listę, na którą trafią wszyscy ci, których zaległości wobec fiskusa przekroczą 500 zł w danym roku. Chodzi o dłużników podatkowych, celnych oraz tych, którzy mają zobowiązania wynikające z kodeksu karnego skarbowego (mandaty, grzywy).

Jerzy Kozdroń, wiceminister sprawiedliwości, przedstawił dość długą listę zarzutów wobec projektu resortu finansów. Obawia się, że   wprowadzenie rozwiązań proponowanych przez MF może przynieść skutki odwrotne do oczekiwanych.
Zobacz więcej

NIE TĘDY DROGA:

Jerzy Kozdroń, wiceminister sprawiedliwości, przedstawił dość długą listę zarzutów wobec projektu resortu finansów. Obawia się, że wprowadzenie rozwiązań proponowanych przez MF może przynieść skutki odwrotne do oczekiwanych. [FOT. WM]

Pod publiczną presją

Czarna lista fiskusa ma być publikowana w internetowym Biuletynie Informacji Publicznej MF. Pełny dostęp do niej mają mieć tylko organa skarbowe i celne oraz biura informacji gospodarczej. Obywatele i przedsiębiorcy sprawdzą kogoś tylko wtedy, gdy będą znać jego pełne dane personalne (imię, nazwisko, PESEL, NIP, adres zamieszkania, nazwę firmy, jej siedzibę, REGON). Resort finansów liczy, że groźba znalezienia się na czarnej liście zmobilizuje do szybkiego uregulowania zobowiązań.

Szacuje, że dzięki temu w ciągu 10 lat budżet państwa odzyska prawie 14 mld zł. W trakcie uzgodnień międzyresortowych na projekt MF spadła lawina krytyki. Niedawno opisaliśmy stanowisko Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, który zarzucił mu łamanie konstytucji i tajemnicy skarbowej oraz napiętnowanie i stygmatyzację podatników.

Głos zabrał też resort sprawiedliwości. Wiceminister Jerzy Kozdroń ma poważne wątpliwości, czy dopuszczalne i słuszne jest wpisywanie do rejestru, obok dłużników niewypłacalnych, także tych, wobec których wierzyciele dopiero zaczynają podejmować czynności egzekucji administracyjnej.

„Nieterminowe regulowanie należności nie zawsze wiąże się ze zwłoką lub wynika ze złej woli dłużnika. Wpisywanie do rejestru osób, co do których administracyjne postępowanie egzekucyjne jest w toku albo nie zostało jeszcze wszczęte, może stanowić środek niewspółmierny do zamierzonego celu, jakim jest skłonienie tych osób do dobrowolnej spłaty zależności, a nawet wywołać może skutek odwrotny.

Zmniejszenie przychodów dłużników w rezultacie wpisania ich do rejestru może utrudnić albo wręcz uniemożliwić uiszczenie przez nich zaległych płatności” — czytamy w piśmie Jerzego Kozdronia do MF. Resort finansów pozostaje niewzruszony. „Wierzyciel będzie doręczał upomnienie z zawiadomieniem o zagrożeniu wpisem do rejestru. Po upływie 30 dni od doręczenia dłużnik będzie ujawniany w rejestrze” — czytamy w stanowisku MF.

Fiskus przecież już wie

Resort sprawiedliwości krytykuje także zbyt szeroki zakres informacji o dłużnikach, jakie mają się znaleźć w rejestrze (m.in. imię, nazwisko, PESEL, adres zamieszkania, nazwa firmy, siedziby, NIP, REGON).

Zdaniem Jerzego Kozdronia, Resort finansów liczy, że groźba znalezienia się na czarnej liście zmobilizuje do szybkiego uregulowania zobowiązań. Szacuje, że dzięki temu w ciągu 10 lat budżet państwa odzyska prawie 14 mld zł.

bezzasadne i zbyt daleko idące jest ujawnianie na czarnej liście adresu dłużników, a w szczególności podawanie miejsca zamieszkania osoby fizycznej, która nie prowadzi działalności gospodarczej. Resort sprawiedliwości nie popiera również propozycji udostępniania całego rejestru tylko organom skarbowym i biurom informacji gospodarczej.

„Przeczy to założeniu, że funkcją rejestru jest dostarczanie przedsiębiorcom informacji o wiarygodności płatniczej potencjalnych kontrahentów. Należy umożliwić przeglądanie rejestru każdej osobie. Udzielanie informacji tylko wierzycielom publicznoprawnym tworzy nierówność w dostępie do istotnych dla decyzji rynkowych informacji” — czytamy w stanowisku MS.

Resort sprawiedliwości wytyka, że organom egzekucyjnym dostęp do rejestru nie jest konieczny, ponieważ „już mają wiedzę o tym, jakie należności egzekwują”. Podkreśla, że nierówność wobec prawa spotęguje konieczność uzyskiwania przez przedsiębiorców informacji z rejestru odpłatnie od pośredników, czyli biur informacji gospodarczej. Jerzy Kozdroń twierdzi, że firmy powinny mieć prawo do pełnego, bezpośredniego i darmowego dostępu do rejestru.

„Nie przewiduje się nieograniczonego dostępu do rejestru” — stwierdza MF w odpowiedzi na zarzut wiceministra sprawiedliwości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu