Stocznia szkodzi finansom Pekao SA

Beata Tomaszkiewicz
18-07-2002, 00:00

Mimo zaleceń analityków, by uważać z inwestycjami w akcje Pekao SA i obniżenia przez nich wyceny walorów banku, nie maleje zainteresowanie papierami największego na GPW banku detalicznego. Podczas wczorajszej sesji już w pierwszej godzinie handlu wartość obrotu zdążyła przekroczyć poziom 20 mln zł i rosła z godziny na godzinę. Ostatecznie zamknęły się kwotą ponad 77,5 mln zł. Akcje powoli zaczęły odrabiać poniesione podczas wcześniejszych sesji straty, jednak dystans do nadrobienia nadal pozostaje bardzo duży. Ostra korekta, jaka stała się udziałem papierów warszawskiego banku, to przede wszystkim efekt obaw o finansowe reperkusje zaangażowania emitenta w upadłą Stocznię Szczecińską. Wartość należności z tego tytułu szacowana jest na 497,8 mln zł. I chociaż bank twierdzi, że nie straci więcej niż 150 mln zł, rynek jednak wątpi w te zapewnienia.

Analitycy DI BRE Banku sugerują wręcz, że problemy stoczni i dekoniunktura w gospodarce spowodują, że Pekao SA nie będzie w stanie w tym roku wypracować zaplanowanego na 1,4 mld zł zysku netto i zarobi nie więcej niż 1,277 mld zł. Twierdzą także, że emitent podobnie jak i inni przedstawiciele sektora nie oprze się spadkowi wyceny swoich akcji. Z tego powodu w ostatnio wydanej rekomendacji zalecili redukcję walorów Pekao SA i obniżyli ich wycenę z 94,10 zł do 88 zł.

Zdecydowanie wyżej, bo na 105 zł, wartość papierów szacują analitycy DM BZ WBK, choć i oni obniżyli wycenę. Z uwagi na fakt, że akcje banku są notowane z dyskontem w stosunku do wyceny, rekomendowali ich akumulowanie, jako atrakcyjnych w dłuższym horyzoncie czasu. Także i oni nie mają jednak wątpliwości co do tego, że bankowi nie uda się wypracować planowanego zysku, który ich zdaniem nie przekroczy w tym roku 1,264 mld zł, co może okazać się i tak najlepszym wynikiem w sektorze.

Z informacji pojawiających się na rynku można wnioskować, że Pekao faktycznie może mieć problemy z realizacją prognoz. Mówi się, że zysk netto mógł już w drugim kwartale spaść z planowanych 360 mln zł do zaledwie 85 mln zł.

Zarząd na razie nie potwierdza tych spekulacji, uspokajając, że rozmiary „stoczniowego” problemu nie są tak rozległe jakby się to mogło wydawać i straty z tej inwestycji uda się nadrobić zyskami z innych dochodów.

Źródeł tych dochodów należy szukać przede wszystkim w działalności Pekao SA na rynku klientów indywidualnych oraz małych i średnich przedsiębiorstw. Bank posiada prawie 2,3 mln kont osobistych, co daje mu 18,5-proc. udział w rynku i pozycję drugiego, po PKO BP, banku detalicznego. Jest to bezsprzecznie pewne i stałe źródło przychodów. Już w ubiegłym roku Peako SA osiagnął najwyższy w sektorze wynik z tytułu prowizji i drugi co do wielkości z odsetek. Systematyczna przebudowa oferty otwiera przed bankiem możliwość tworzenia nowych opłat i prowizji.

Bank Pekao SA był już nieraz w stanie udowodnić, że potrafi zarabiać znaczne sumy nawet w okresach gorszej koniunktury. W efekcie znajduje się w ścisłej czołówce zarówno jeśli chodzi o zwrot z aktywów, jak i z kapitału. Inwestorzy z niecierpliwością oczekują obecnie na publikację wyników za II kwartał, które dadzą odpowiedź, jak bank poradził sobie z „casusem” stoczni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Tomaszkiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Stocznia szkodzi finansom Pekao SA