Stokrotka myśli o zakupach

opublikowano: 31-01-2021, 20:00

Litewski właściciel sieci sklepów rosnącej w dwucyfrowym tempie nie dokonał kolejnej akwizycji w zakładanym terminie. Ma jednak kilka marek na oku.

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • Jak dużą akwizycję rozważa Stokrotka
  • O ile zwiększyła przychody w 2020 r.
  • Ile wyda i na jakie inwestycje w 2021 r.
  • W jakim tempie chce rozwinąć esklep

Grupa Maxima, największy gracz na rynku handlowym w krajach bałtyckich, dobrze wyszła na przejęciu wiosną 2018 r. Stokrotki za 284 mln EUR (1,2 mld zł). Sieć rośnie szybciej niż cały holding, który 2019 r. zakończył z 4 mld EUR przychodów (+15,7 proc. r/r).

– Zakup w pełni nam się opłacił. Stokrotka ma już 23 proc. udziału w przychodach grupy i będzie go zwiększać, zgodnie z planem – mówi Arūnas Zimnickas, prezes Stokrotki.

Plan przy zakupie zakładał także co roku wzrost przychodów o 10-15 proc. i otwieranie około 100 sklepów, a w ciągu trzech lat przejęcie kolejnej sieci. Ostatniego celu nie udało się zrealizować.

– Najpierw brakowało czasu, ponieważ koncentrowaliśmy się na rozwoju Stokrotki, a później nie znaleźliśmy odpowiedniej oferty. Chcemy w ciągu dwóch lat dokonać akwizycji, ale nie jest to przesądzone. Prowadzimy rozmowy z kilkoma sieciami mającymi od kilku do kilkudziesięciu sklepów. Ważny jest model biznesowy zbliżony do naszego, czyli prowadzenie punktów o powierzchni 320-1000 m kw. Nie ustaliliśmy granicy wartości przejęcia – wyjaśnia Arūnas Zimnickas.

Rozwój postępuje
Rozwój postępuje
Arūnas Zimnickas, prezes Stokrotki, podkreśla, że zakup tej sieci umożliwił grupie Maxima ogólnopolską ekspansję. Najwięcej przychodów Stokrotka generuje z supermarketów, dlatego koncentruje się na rozwoju tego formatu.
Roman Wesoły

Konsekwentne inwestowanie

Stokrotka miała w 2019 r. 3,8 mld zł przychodów i 247,65 mln zł zysku EBITDA. Pandemia koronawirusa nie wyhamowała jej rozwoju.

– W 2020 r. zwiększyliśmy przychody o 14 proc., do około 4,3 mld zł. Chcemy utrzymać wzrost o 10-15 proc. Na podanie zysku jeszcze za wcześnie, ale zakładamy, że rośnie proporcjonalnie do przychodów – mówi szef Stokrotki.

W ubiegłym roku spółka wydała na inwestycje 115 mln zł. Około 70 proc. przeznaczyła na otwarcie 93 sklepów (ma ich 721), a resztę przede wszystkim na modernizację obecnych placówek, wdrożenie kas samoobsługowych w 67 punktach i uruchomienie e-sklepu z dostawami w 17 miastach.

W tym roku zwiększy budżet inwestycyjny do 138 mln zł, ale utrzyma zbliżone proporcje. Większość pieniędzy wyda na powstanie 124 sklepów, a pozostałe głównie na montaż samoobsługowych kas w 100 punktach (w tym w 30 nowych), modernizację około 150 sklepów i otwarcie dodatkowej powierzchni magazynowej w Psarach.

– Stokrotka wywodzi się z Lublina, dlatego w tym rejonie mamy najwięcej placówek. Jednak łańcuch dostaw pozwala nam otwierać sklepy równomiernie w całym kraju. By utrzymać ten trend i zapewniać codzienne dostawy świeżego towaru, musimy uruchamiać kolejne magazyny – tłumaczy Arūnas Zimnickas.

Z początkiem marca firma otworzy punkt w Komornikach o powierzchni 1,8 tys. m kw. W Psarach prowadzi rozbudowę o 5 tys. m kw., do 11 tys. m kw. Zakończy ją w czerwcu. Ponadto w ubiegłym roku podpisała umowę na budowę centrum dystrybucyjnego w Teresinie o powierzchni 32,5 tys. m kw. Zacznie funkcjonować na początku 2022 r. Koszt inwestycji to ponad 40 mln zł.

– Projekty finansujemy z własnych pieniędzy, wspieramy się kredytami bankowymi. Wychodzi mniej więcej po połowie. Grupa Maxima nie musi dodatkowo inwestować w sieć – mówi Arūnas Zimnickas.

E-handel jeszcze nierentowny

Spółka do końca kwartału uruchomi e-sklep w dwóch miastach. By wejść do kolejnych, musi znaleźć partnera-dostawcę.

– Prowadzimy zaawansowane rozmowy. W tym roku zamierzamy rozwinąć sieć sprzedaży internetowej o kilkanaście lokalizacji, głównie dużych miast – stwierdza prezes Stokrotki.

Dodaje, że sieć nie uruchomiła sprzedaży internetowej z myślą o natychmiastowym zysku.

– Chcieliśmy podążyć za trendem rynkowym i zdywersyfikować źródła sprzedaży m.in. w tych sklepach, którym spadły obroty w związku z pandemią. To inwestycja w przyszłość, nie oczekujemy rentowności już w tym roku – komentuje Arūnas Zimnickas.

W kontekście przyszłości firmy informuje jeszcze, że planuje zwiększyć udział sprzedaży marek własnych i poszerzyć asortyment o nowe brandy.

– W 25-letniej historii grupy Maxima nie mieliśmy spółki na giełdzie. Nie mamy doświadczenia w funkcjonowaniu w takim modelu, dlatego wycofaliśmy Stokrotkę z parkietu. Nie wykluczamy jednak jej powrotu w kolejnych latach – mówi Arūnas Zimnickas.

Nowy gracz

Grupa Maxima rozwija w Polsce jeszcze jeden e-biznes. 25 stycznia wystartował w Warszawie sklep internetowy Barbora.pl, obecny już w Litwie, Łotwie i Estonii. Oferuje przede wszystkim artykuły spożywcze. W Polsce jego strategicznym dostawcą jest Stokrotka, ale współpracuje też z lokalnymi dostawcami, m.in. z piekarniami Grzybki oraz Putka.

– Mamy wydajny i sprawdzony model działania. Naszą zaletą jest też szybkość – klienci mogą liczyć na dostawę do domu w ten sam dzień, jeśli złożą zamówienie przed 17:00 – podkreśla Andrius Mikalauskas, prezes Barbory.pl.

Sklep koncentruje się na aglomeracji warszawskiej, będzie stopniowo poszerzał zasięg o okolice stolicy. Gdy ugruntuje pozycję na tym rynku, zrobi kolejny krok.

– Jest kilka miast, w których możemy zaistnieć, ale za wcześnie, by je wskazywać. W 2019 roku mieliśmy 50 mln EUR przychodów. Powtórzyliśmy ten wynik już w pierwszej połowie 2020 r., a druga także była udana. Pod koniec roku dostarczaliśmy dziennie 12 tys. zamówień. Dopiero po tym półroczu będzie jasne, jak działalność w Polsce wpłynie na naszą sprzedaż – komentuje Andrius Mikalauskas.

Okiem eksperta
Dobry progres
Agnieszka Skonieczna
główny analityk handlu detalicznego w PMR

Tempo rozbudowy Stokrotki na tle całego rynku w Polsce jest szybkie, zwłaszcza że większość sklepów otwiera w segmencie supermarketów proximity (150-500 m kw.). Szacujemy, że w 2020 r. była pod względem sprzedaży czwartym graczem w tym segmencie (po Lewiatanie, Dino i Delikatesach Centrum), a w przypadku wszystkich detalicznych sieci spożywczych uplasowała się na początku drugiej dziesiątki. Format proximity wpisuje się w upodobania Polaków – wielu oczekuje robienia szybkich i wygodnych zakupów blisko miejsca zamieszkania. Znaczenie tych czynników wzrosło w trakcie pandemii i będzie coraz większe.

Wyznacznikiem tempa rozwoju w e-commerce jest dla mnie dostawa do domu. Model click&collect łatwiej wprowadzić, ponieważ nie wymaga zaangażowania logistycznego w postaci m.in. kurierów i dodatkowych magazynów. Stokrotka, podobnie jak większość konkurencji, oferuje właśnie tę opcję [w 96 punktach – red.]. Pod koniec roku wprowadziła dostawy do domu, ale nie realizuje ich własną flotą, tylko w kooperacji z firmą Stava. To inny model biznesowy od Barbory, podobnej do Frisco. Jej wejście jest bardzo ciekawe. Trudno o inną, bezpośrednią konkurencję, a Barbora zdobyła już know-how ułatwiające ekspansję w Polsce, więc ma duże szanse na powodzenie. Pytanie, jak szybko chce się rozwijać – Frisco działało w Warszawie kilkanaście lat, nim weszło do Wrocławia. Można zakładać, że Barborze pójdzie szybciej, także z powodu zupełnie innych obecnie uwarunkowań rynkowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane