Stopniało grono giełdowych byków

Krzysztof Kolany, Bankier.pl
opublikowano: 13-03-2019, 22:00

Po dwóch latach dominacji optymistów tegoroczne badanie pokazało istotne schłodzenie nastrojów w gronie giełdowych ekspertów. Jednakże stawianie na tej podstawie tezy o rychłym nadejściu hossy może okazać się zbyt ryzykowne

Trzy lata temu doradcy inwestycyjni, maklerzy i analitycy byli w najgorszych nastrojach od siedmiu lat i gremialnie przewidywali dalsze pogorszenie giełdowej koniunktury. Jak się później okazało, był to dołek bessy z roku 2015. Rok później — w marcu 2017 — pisaliśmy, że nastroje giełdowych ekspertów nigdy nie były tak dobre i był to znakomity sygnał kontrarny. Zarówno sWIG80, jak i indeks cenowy GPW wyznaczyły wtedy szczyt hossy, spadając od tego czasu odpowiednio o 30 i 40 proc.

Rok temu opublikowaliśmy artykuł zatytułowany „Giełdowi eksperci wciąż wierzą w hossę”. Wtedy to nadal przeważająca większość maklerów, doradców inwestycyjnych i analityków miała nadzieję na kontynuację rynku byka — dobrej lub bardzo dobrej koniunktury w 2018 r. spodziewało się wówczas 85 proc. ankietowanych.

„Dla doświadczonego inwestora giełdowego takie wyniki mogą być niepokojące. Dobre nastroje większości nierzadko źle wróżą na przyszłość” — i ta zasada w pełni potwierdziła się w ubiegłym roku. sWIG80 stracił prawie 30 proc., a mWIG40 poszedł w dół o blisko 20 proc. Sytuację ratowały największe spółki (WIG20 spadł tylko o 7,5 proc.), dzięki czemu strata WIG wyniosła tylko 9,5 proc. Po tym zimnym prysznicu nastroje uległy schłodzeniu. W lutym 2019 r. już tylko 9 proc. ankietowanych ekspertów spodziewa się w tym roku bardzo dobrej koniunktury giełdowej. Odsetek liczących na dość dobrą koniunkturę obniżył się z 65 do 52 proc. Ogółem frakcja giełdowych „byków” stopniała z 85 do 61 proc. Natomiast szeregi „niedźwiedzi” powiększyły się z 16 do 39. Tak wynika z badania przeprowadzonego w okresie 10 grudzień 2018 — 19 luty 2019 r. wśród 98 doradców inwestycyjnych, maklerów i analityków giełdowych przez Kantar TNS na zlecenie „Pulsu Biznesu”.

Co taki wynik może oznaczać? Jak to zwykle bywa, ciężko wyrokować na podstawie tylko jednego wskaźnika. Z jednej strony istotny spadek optymizmu giełdowych ekspertów jest zdecydowanie dobrą wiadomością dla posiadaczy akcji. Z drugiej jednak strony odsetek „byków” pozostaje stosunkowo wysoki (61 proc.) i utrzymuje się tylko nieznacznie poniżej historycznej średniej, wynoszącej 64 proc. Natomiast względna liczebność pesymistów (39 proc.) jest wyraźnie niższa niż podczas poprzednich giełdowych dołków, gdy frakcja „niedźwiedzi” stanowiła 50-60 proc. próby.

Trudno zatem mówić o klasycznym dołku bessy w sytuacji, gdy wśród giełdowych ekspertów wciąż przeważają optymiści. Sprawę komplikują dwie kwestie. Pierwszą jest termin badania, które rozpoczęto podczas gwałtownych spadków cen akcji na Wall Street, ale które w większości zostało przeprowadzone podczas noworocznego odbicia. Poza tym polski rynek dołował już pod koniec października, zatem ankieta była prowadzona podczas dość dynamicznych zwyżek.

Drugą kwestią jest to, że uwaga giełdowych profesjonalistów koncentruje się zwykle na dużych spółkach, czyli tych wchodzących w skład WIG20 i „górnej połówki” mWIG40. Akurat ten segment rynku w 2018 r. nie wypadł najgorzej. Tymczasem inwestorzy indywidualni zazwyczaj oceniają kondycję warszawskiego parkietu przez pryzmat spółek małych (sWIG80) i bardzo małych (czasem niewchodzących nawet w skład WIG). Dla tych segmentów rynku rok 2018 był bezdyskusyjnie fatalny, a bessa giełdowych „maluchów” trwa (trwała?) od marca 2017 r. W rezultatach tegorocznego badania specjalistów z rynku kapitałowego każdy inwestor znajdzie coś na potwierdzenie swoich tez. Optymiści odetchną z ulgą i powiedzą, że po dwóch latach wybujałego entuzjazmu sytuacja wróciła do normy i że pękł balon nadmiernych oczekiwań. Pesymiści mogą jednak uznać, że nastroje na rynku wciąż są zbyt optymistyczne jak na koniec bessy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kolany, Bankier.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu