Stopy procentowe NBP pozostaną bez zmian co najmniej do końca roku. Potem mogą wzrosnąć o 25-50 pkt baz.
— przewidują ekonomiści.
Wczorajsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej (RPP) pozostawiająca stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego (NBP) na niezmienionym poziomie (ósmy miesiąc z rzędu) nie zaskoczyła inwestorów i ekonomistów. Dlatego informacja, że podstawowa, referencyjna stopa procentowa będzie wynosić nadal 4 proc., przeszła przez rynki bez echa, mimo iż ogłoszono ją później niż zwykle, bo o godz. 14.50.
— Przed ogłoszeniem decyzji wśród uczestników rynku czuło się rosnącą nerwowość. Jednak zaraz po niej napięcie zniknęło i nie widać było zmian w notowaniach złotego i obligacji — komentuje Marcin Bilbin, analityk Pekao.
Ceny wzrosną szybciej
Dla inwestorów o wiele ważniejszy od samej decyzji RPP był towarzyszący jej komunikat. Znalazły się w nim wstępne wyniki najnowszej projekcji inflacyjnej, która wskazuje na szybszy, niż wskazywała ostatnia, lipcowa projekcja, powrót inflacji w okolice wyznaczonego przez NBP na 2,5-procentowego celu.
Ekonomiści spodziewali się, że ton komentarza po posiedzeniu zaostrzy się i będzie bardziej „jastrzębi”, co miałoby sugerować rynkom zbliżające się podwyżki stóp. Zdaniem RPP, projekcja inflacyjna — choć zakłada wyższy wzrost cen — nie uwzględnia wszystkich źródeł niepewności, które dotyczą m.in. wzrostu płac i kształtu polityki gospodarczej w najbliższych latach.
„Nowe dane i październikowa projekcja inflacji sygnalizują, że inflacja w średnim okresie może ukształtować się na wyższym poziomie, niż oczekiwano na poprzednim posiedzeniu” — czytamy w komunikacie RPP.
Jeszcze poczekamy
Rynki finansowe, ze względu na szybko rozwijającą się gospodarkę (Ministerstwo Finansów podwyższyło wczoraj prognozę wzrostu gospodarczego w trzecim kwartale z 5 proc. do 5,5 proc. i nie wykluczyło, że w całym roku wzrost przekroczy 5,2 proc.), a zarazem rosnące ryzyko wzrostu cen, spodziewają się nieznacznej podwyżki stóp procentowych na początku przyszłego roku.
— Jednak ryzyko związane z inflacją nie jest na tyle istotne, by mogło stanowić zagrożenie dla celu inflacyjnego w średnim okresie — uspokaja Piotr Bujak, ekonomista Banku Zachodniego WBK.