Krakowska spółka świadcząca usługi budowlano-montażowe dla sektora chemicznego była jedną z najlepszych inwestycji ubiegłego tygodnia. Firma nie podawała ostatnio ważnych informacji, zwyżka jest więc odzwierciedleniem poprawy nastrojów wokół przedsiębiorstw budowlanych i poszukiwania przez graczy spółek, które hossa dotychczas omijała.
Naftobudowie udało się w ubiegłym roku poprawić wyniki i wszystko wskazuje na to, że spółka zakończyła go na plusie. Nadal jednak czeka na kluczowe dla jej przyszłości rozstrzygnięcia. Jeszcze w styczniu sąd powinien wydać decyzję w sprawie uprawomocnienia układu z wierzycielami. KPWiG zaś ma zatwierdzić prospekt nowej emisji akcji. Jeśli wszystko pójdzie po myśli Naftobudowy, uda się jej wreszcie przełamać kryzys i w obliczu spodziewanego ożywienia na rynku budowlanym będzie mogła skupić się na planowanym rozwoju.
Zarząd jest upoważniony do emisji akcji i zaoferowania jej inwestorom kwalifikowanym. Udział w niej zapowiadał inwestor branżowy — Polimex-Mostostal Siedlce. Plany zakładają emisję do 3 mln akcji po cenie nie niższej niż 5 zł. Według informacji uzyskanych przez nas w firmie, emisja mogłaby być przeprowadzona na przełomie marca i kwietnia. Naftobudowa chciałaby uzyskać około 15 mln zł na zwiększenie finansowania działalności. Ostatni wzrost kursu akcji jest korzystny dla niej, ale niekoniecznie dla inwestorów nabywających akcje na giełdzie. Zarabiają na wzroście kursu, ale emisja jest bez prawa poboru i spowoduje rozwodnienie kapitału. Nie wpisuje się ona w częsty ostatnio schemat ofert z prawem poboru po niskiej cenie emisyjnej. Dał on sporo zarobić np. na akcjach Próchnika, Swarzędza i Alchemii. Jeśli cena emisyjna nowych papierów wyniesie około 5 zł, wybrani ich nabywcy zyskają okazję do preferencyjnego zakupu.
Jeśli popyt inwestorów będzie na tyle duży, by spółka mogła ustalić wyższą cenę, Naftobudowa zyska więcej pieniędzy. A te przydałyby się. Firma liczy, że wreszcie ruszą nowe znaczące inwestycje. Koncentruje się na usługach budowlanych dla sektora rafineryjnego lub energetycznego, a te muszą wyłożyć duże pieniądze na modernizację i rozwój. Spółka zapowiada, że będzie starać się o umowy z rafineriami, ale także z PGNiG, które planuje wydatki inwestycyjne sięgające 1 mld zł.
Celem Naftobudowy jest zwiększenie do 40 proc. udziału kontraktów krajowych w przychodach. Obecnie portfel wypełniają głównie zamówienia zagraniczne (85 proc. jego wartości), których rentowność zdecydowanie pogarsza mocny złoty. Firma powinna więc dążyć także do ponoszenia kosztów w euro. Wtedy presja walutowa będzie znacznie mniejsza.
Dotychczas firma musiała zmagać się z niekorzystnym kursem walutowym, długami i zatorami płatniczymi. Dlatego spodziewany dodatni wynik na koniec 2005 r. będzie odebrany jako sukces — tym bardziej że rezultatów nie poprawią jednorazowe transakcje. Nadal nie doszło do zapowiadanej sprzedaży siedziby. Ponadto Naftobudowa nie wyegzekwowała jeszcze zasądzonych na jej rzecz 3 mln zł należności od Expolu. Firma twierdzi, że czyni starania w tym kierunku. Jeśli się uda, rozwiąże rezerwy z tego tytułu. I nawet gdyby zabiegi te zakończyły się niepowodzeniem, spółka rozliczy stratę z tego tytułu w podatku.