Czytasz dzięki

Syndyk zeznaje w sprawie WGI

  • Emil Górecki
opublikowano: 03-09-2014, 06:35

Po wakacyjnej przerwie, wypoczęci i zrelaksowani, wracamy na salę sądową, gdzie toczy się proces szefów Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej (WGI). Dziś jedynym zaplanowanym świadkiem jest syndyk WGI Consulting Lechosław Kochański.

Zeznaje syndyk Lechosław Kochański.

Zobacz więcej

Marek Wiśniewski

Byłem zarządcą i syndykiem WGI Consulting. Zakończenia upadłości nie pamiętam dokładnie, minęło osiem lat. Wolę odpowiadać na pytania.

 

Prokurator na razie nie ma pytań, więc sędzia odczytuje zeznania syndyka złożone na różnych etapach postępowania przygotowawczego. Wynika z nich, że:

 

- WGI Consulting w ostatnich miesiącach działalności nie miała siedziby,

 

- Dokumentacja i majątek spółki zostały przewiezione z poprzedniej siedziby do magazynu. Nikt nie nadzorował tej wywózki, a część dokumentacji została zajęta przez służby i KPWiG,

 

- Spółka, według udziałowców, miała mieć niewielkie pieniądze na rachunkach w BRE Banku i około 33 mln USD w Wachovii,

 

- udziałowcy zataili fakt zaciągnięcia 10 mln USD kredytu w Wachovii,

 

- w połowie czerwca 2006 r. spółka miała w Wachovii jedynie 7 mln USD,

 

- w magazynie syndyk odnalazł sprzęt biurowy, materiały reklamowe i nieistotne dokumenty,

 

- wezwał prezesa spółki Jana S. do przedstawienia kompletnej dokumentacji spółki. Prawie nic nie zostało przekazane, dopiero dostał je po ogłoszeniu upadłości,

 

- do ogłoszenia upadłości dokonano kilku przelewów na szwajcarskie konta, uszczuplając majątek, do 7 mln USD. Potem cena akcji CEDC (które stanowiły istotną część inwestycji poprzez Wachovię) wzrosła, więc po odblokowaniu rachunku syndyk odzyskał 16,5 mln USD,

 

- zgodnie z warunkami emisji, pieniądze klientów nie mogły być przeznaczone na bieżącą działalność lub spłacenie długów WGI Consulting. W ocenie syndyka, faktyczna wartość pojedynczej obligacji była przed upadłością niższa od ceny nominalnej 10 zł i wynosiła około 3 zł. Do upadłości zarząd wypłacił 14 klientom pieniądze z tytułu umorzenia obligacji w cenach 17-140 zł, a czterem dodatkowo bez żadnego uzasadnienia prawnego. Syndyk wystąpił do sądu przeciwko jednej z tych osób na próbę z wnioskiem o zwrot pieniędzy. Przegrał, więc zrezygnował z dalszych pozwów,

 

- Fakt emitowania obligacji przez WGI Consulting nie został zakwestionowany przez KPWiG. W ocenie syndyka mechanizm współpracy WGI i WGI Consulting był zgodny z prawem,

 

- W lipcu 2007 syndyk złożył listę zatwierdzonych wierzycieli. Składane były sprzeciwy. Gros zadłużenia mają obligatariusze, których jest 1,1-1,2 tys.

 

- WGI Consulting inwestowało w spółkę RML Development, która miała dwa osiedla w Memphis i jedno w West Memphis. Projekty rewitalizacji tych osiedli nie zostały dokończone, bo zabrakło finansowania. Roman Śledziejowski, prezes i udziałowiec RML zaciągnął na to kredyt pod zastaw własnego majątku, ale niewystarczający. Spółka przynosiła straty, bo najemcy są z niższych klas i nie płacą czynszu. Jedno z osiedli prawdopodobnie zostanie utracone na rzecz państwa, bo proces inwestycyjny nie postępuje. To inwestycja ryzykowna,

 

- pieniądze z przelewów z rachunku Wachovii, według udziałowców, zostały przeznaczone na zakup amerykańskiej spółki deweloperskiej WGI Property. Żadnych informacji na temat tej spółki syndyk nie otrzymał, dlatego uważał, że powinno to zbadać FBI,

 

- syndyk uważa, że inwestowanie około połowy pieniędzy WGI Consulting w akcje CEDC było bardzo ryzykowne,

 

Prokurator nie ma pytań, syndyk odpowiada na pytania oskarżycieli posiłkowych i ich pełnomocników.

 

- nie znam warunków ugody z RML Development i Romanem Śledziejowskim. Tu decydowała rada wierzycieli, a syndyk tylko wykonywał jej postanowienia,

 

- o ile pamiętam, brakujące 4 mln USD, (różnica między kredytem, a wydanymi na inwestycje w nieruchomości pieniędzmi), mogły trafić do WGI Europe, ale o tym również decydowała rada wierzycieli,

 

- brytyjskie WGI Europe, kiedy zostałem syndykiem, chyba już zostało wykreślone z rejestru,

 

- nie pamiętam, czy wierzyciele mieli świadomość, że objęli obligacje WGI Consulting,

 

- nie pamiętam, czy WGI miało obowiązek przekazywać ewidencję obligatariuszy WGI Consulting do KPWiG,

 

Na pytania obrońców:

 

- w USA byłem więcej niż raz. Kontaktowałem się tam z Romanem Śledziejowskim i urzędnikami, ale nie pamiętam konkretnie. Osobistego kontaktu z ludźmi z Wachovii chyba nie było, raczej telefoniczny, bo oni w ogóle nie chcieli rozmawiać i kierowali mnie do swoich prawników,

 

- przed wyjazdem kontaktowałem się z oskarżonymi Maciejem S. i Łukaszem K., którzy pomagali mi organizacji pierwszej wizyty. Chodziło o kontakt z Romanem Śledziejowskim. Pan S. pomagał w nabyciu biletów lotniczych dla mnie i biegłego. Tutaj okazywał pomoc,

 

- w USA fizycznie inwestycje RML prowadził chyba pan Śledziejowski,

 

- środki na inwestycje w nieruchomości pochodziły chyba z kredytu w Wachovii. Nie wiem, co się działo potem z tymi inwestycjami. Mój stan wiedzy kończy się w momencie ugody. Nie wiem, czy realizacja tych inwestycji była kontynuowana, ale na logikę była kontynuowana,

 

- stan zaawansowania tych inwestycji nie wiem, czy wynikał z harmonogramu, czy z okoliczności,

 

- wiedzę o problemach WGI w Polsce amerykańskie służby posiadały chyba od KPWiG i ABW, były tam zarzuty terroryzmu i prania brudnych pieniędzy. Mam tę wiedzę chyba od amerykańskich oficjeli,

 

- podjęcie działań w Polsce negatywnie wpłynęło na relację WGI Consulting i Wachovii. Bezpośrednio nie pamiętam, czy miało to wpływ na te inwestycje, ale pewnie miało,

 

- Nie wiem, czy te problemy przełożyły się na wartość spółki RML, ale wtedy w USA był kryzys. Jeśli to zawiadomienie do strony amerykańskiej było takie, jak słyszałem, to na pewno wpłynęło negatywnie na wycenę,

 

 - wartość rachunku w Wachovii wzrosła z 7 do prawie 17 mln USD wtedy, gdy Wachovia sprzedała akcje CEDC, a rząd amerykański oddał mi pieniądze zablokowane wcześniej w Wachovii,

 

- to co działo się w Wachovii musiało odbić się na wartości obligacji WGI Consulting,

 

- postępowanie dotyczące zamrożenia aktywów w Wachovii na logikę zostało uruchomione z zawiadomienia polskich instytucji. Jako uzasadnienie przewijały się terroryzm i pranie brudnych pieniędzy. Nie jestem biegłym z zakresu rachunkowości, ale gdybym miał podejrzenia o pranie pieniędzy czy terroryzm, to złożyłbym zawiadomienie do prokuratury. Nie złożyłem takiego zawiadomienia,

 

- nie pamiętam, ile razy spotkałem sie z Johnem Bienkowskim, oficerem łącznikowym FBI, na pewno wiele razy. Dla mnie najważniejsza była pomoc w procedurze, ministerstwa sprawiedliwości i spraw zagranicznych nie pomagały w ogóle,

 

- nie pamiętam czy rozmawialiśmy o zablokowaniu środków i o powodzie. Rozmawialiśmy o pomocy, nie było rozmowy o tym, jak FBI dowiedziało się o tej sprawie,

 

- w czasie wizyt w USA uczestniczyłem w spotkaniach z przedstawicielami amerykańskiej prokuratury, ale nie pamiętam, czy generalnej. Nie pamiętam, czy rozmawiałem na temat przyczyn wszczęcia postępowania w USA. Przypuszczam, że nie, mim zadaniem było wrócenie tych środków do Polski,

 

- nie mam żadnej wiedzy o tym, jakie dokumenty i dowody były załączone do wniosku o blokadę środków w Wachovii. Trudno powiedzieć, czy zarzut terroryzmu mi pomógł, czy nie. Przy braku blokady mógłbym sobie wyobrazić, że zarząd mógłby wyprowadzać te pieniądze i syndyk nie otrzymałby niczego. Ale możliwe też, że zarząd oddałby mi te pieniądze do dyspozycji w dwa dni. Prowadziłem różne sprawy, w których zarządy zachowywały się bardzo różnie,

 

- oskarżeni w ramach postępowania na początku nie współpracowali ze mną, ale potem już tak, głównie pan Maciej S. Potem już nie współpracowaliśmy, bo to był zupełnie inny etap postępowania,

 

- od momentu ogłoszenia blokady przez amerykański sąd, panowie Maciej S. i Łukasz K., nie mieli możliwości ingerowania w ten rachunek.

 

Odpowiedzi na pytania oskarżycieli:

 

- nie pamiętam, czy członkowie zarządu WGI Consulting wprowadzili mnie kiedykolwiek w błąd,

 

- na początku mojej pracy nie udzielano mi informacji, ale oskarżeni nie zasiadali w organach spółki i nie mieli takiego obowiązku. Potem przekazywali mi jakieś przydatne informacje, na przykład w kwestii wyjazdu do USA,

 

- nie pamiętam z kim rozmawiałem o kwestii dokumentów, które miały być w magazynie, a znalazły się gdzie indziej. Jeśli mówiłem, że z zarządem, to pewnie z Janem S. Na początku nie miałem pełnej dokumentacji, potem możliwe, że tak, ale nigdy nie ma pewności. Nie pamiętam, czy pozyskałem dokumenty, które są w każdej spółce niezbędne, wymagane prawem. Nie było bilansu za 2005 r., w związku z czym składałem zawiadomienie do prokuratury,

 

- nie pamiętam, jakie pieniądze WGI zainwestowało w akcje CEDC, nie pamiętam, jaki procent. Nie pamiętam jaka kwota została zablokowana na rachunku w Wachovii, wszystko jest w dokumentach. Nie pamiętam, jaka była suma wierzytelności,

 

- nie pamiętam, czy rozmawiałem z oskarżonymi na temat WGI Europe,

 

Rozpoczyna się dyskusja obrońcy i oskarżycieli, czy świadek mówił w postępowaniu przygotowawczym o przelewach i brakujących 4 mln USD. Ostatecznie świadek wskazuje, że o ile pamięta, to trafiły one do WGI Europe, ale nie pamięta.

 

Oskarżycielka posiłkowa oświadcza, że według niej zablokowanie pieniędzy w Wachovii nastąpiło po dacie zakończenia inwestycji deweloperskich w zakładanym harmonogramie, więc nie mogło wpłynąć negatywnie na te inwestycje.

 

Świadek na pytania oskarżycieli:

 

- o ile pamiętam, zarząd WGI Consulting zgodnie z warunkami emisji obligacji nie miał możliwości zabezpieczenia swojej pożyczki środkami klientów,

 

Na pytania sądu:

 

- sąd upadłościowy zalecił, bym w USA korzystał z pomocy tłumacza przysięgłego,

 

- nie pamiętam, w jakich okolicznościach rozpoczęła się współpraca z oficerem łącznikowym FBI,

 

- dokumentacja z postępowania upadłościowego powinna znajdować się w archiwum sądu, ta dokumentacja została w części przejęta przez ABW, część trafiła też do archiwizacji.

 

Lechosław Kochański jest jednym z najbardziej znanych warszawskich syndyków. Pracował m.in. przy upadłości Sky Clubu, Alterco, OLT Express, DSS czy Interbroka. Jest też prodziekanem Krajowej Izby Syndyków, biegłym sądowym z zakresu rachunkowości, organizacji zarządzania, analizy i wyceny przedsiębiorstw i biegłym skarbowym z zakresu szacowania przedsiębiorstw i udziałów kapitałowych.

 

 

WGI Consulting była spółką powiązaną WGI i emitowała dla niej obligacje. Pozyskany kapitał inwestowała w imieniu klientów WGI przez dom maklerski Wachovia Securities w dużej części w akcje Central European Distribution Corporation (CEDC). Zaangażowanie WGI Consulting w Wachovii tuż przed odebraniem WGI licencji w 2006 r. wynosiło 33 mln USD. W 2008 r. za pośrednictwem Lechosława Kochańskiego, wierzyciele otrzymali 16,5 mln USD, które udało się wyegzekwować z Wachovii przez nowojorski sąd. Uznane wierzytelności WGI Consulting wyniosły około 67 mln zł.

 

WGI Consulting upadło w październiku 2006 r. Miesiąc później Lechosław Kochański złożył wniosek o orzeczenie wobec członków zarządu spółki – Łukaszowi K. i Maciejowi S. – 10-letniego zakazu prowadzenia działalności gospodarczej, dlatego że mając świadomość niewypłacalności wobec klientów nie złożyli wniosku o upadłość WGI Consulting, ale odwołali się z funkcji. Syndyk zarzucał im także nadużycie uprawnień przez zaciągnięcie w Wachovii 10 mln USD kredytu, którego egzekucja po ujawnieniu problemów, uszczupliła kwotę przeznaczoną na zaspokojenie wierzycieli. W 2007 r. zawiadomił również prokuraturę o podejrzeniu, że szefowie WGI Consulting od kwietnia do października 2005 r. wytransferowali z rachunku spółki na konto w Trustmark National Bank 8,7 mln USD.

 

 

Grupa WGI działała do 2006 r. Proces jej zarządu ruszył po siedmiu latach śledztwa. Prokuratorzy oskarżają Macieja S., Łukasza K. i Andrzeja S. o nadużycie uprawnień i wyrządzenie szkody w wielkich rozmiarach. Łącznie blisko 1,2 tys. poszkodowanych uwzględnionych w akcie oskarżenia straciło 248 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane