Synthos zarzuca sieć na firmę z branży kauczuków z zachodniej Europy. Ma to być metoda na rozwój i obronę pozycji na Starym Kontynencie.
Spółka chemiczna, kontrolowana przez Michała Sołowowa, rusza na kolejne zakupy. Po akwizycji w połowie ubiegłego roku czeskiej spółki Kaucuk Kralupy obrała teraz kierunek na zachód Europy. Wczoraj Synthos dostał zielone światło od rady nadzorczej.
— Spółka 11 sierpnia 2008 r. złożyła wiążącą ofertę, dotyczącą nabycia zespołu składników majątkowych, stanowiących przedsiębiorstwo, działające w branży kauczuków syntetycznych, zlokalizowane na terenie Europy Zachodniej — czytamy w suchym komunikacie spółki.
Nowa akwizycja ma pozwolić na dalszy rozwój oraz obronę pozycji na europejskim rynku kauczuków syntetycznych. Zdaniem zarządu, w związku ze stopniowym zmniejszaniem rynku na produkowane przez Synthos kauczuki typu E-SBR konieczne są znaczne inwestycje w bardziej perspektywiczne i zaawansowane technologicznie produkty. Według spółki, zakup przedsiębiorstwa dysponującego technologią produkcji kauczuków typu S-SBR i PBR stanowić może rozsądną alternatywę dla kapitałochłonnych i czasochłonnych inwestycji rzeczowych typu greenfield.
— W przypadku akceptacji przez sprzedającego oferty, zawarcie ostatecznej transakcji jest uzależnione od wynegocjowania szczegółowych warunków zakupu i dalszej współpracy ze sprzedającym w obszarze długoterminowych umów na dostawę surowców strategicznych — głosi komunikat spółki.
Także wczoraj firma pochwaliła się wynikami za drugi kwartał. W minionym kwartale skonsolidowany zysk netto wyniósł 54,42 mln zł, co oznacza wzrost o 105 proc. w stosunku do analogicznego okresu 2007 r. Zysk operacyjny skoczył o blisko 81 proc. do poziomu 53,9 mln zł. Imponujący był także wzrost przychodów, które zwiększyły się prawie o 129 proc. i osiągnęły poziom 718,94 mln zł.
— Popyt na produkty grupy utrzymywał się na stosunkowo dobrym poziomie, co umożliwiło osiągnięcie dobrych rezultatów pomimo rosnących cen surowców oraz kontynuowania tendencji umacniania się złotego oraz czeskiej korony w stosunku do euro oraz amerykańskiego dolara — czytamy w komentarzu do raportu spółki.