Systemowy problem systemu emerytalnego

Partnerem publikacji jest PZU
opublikowano: 15-12-2021, 14:17

Emerytura z ZUS-u i OFE będzie znacząco niższa od ostatnich zarobków. Żeby szok był mniejszy, trzeba teraz oszczędzać samemu albo pogodzić się z dłuższą pracą w przyszłości – zgodnie przyznali uczestnicy debaty Pulsu Biznesu pt. „III filar jako opcja oszczędzania na przyszłość. Czy to się sprawdza?”

– Kiedy dyskutujemy o wysokości emerytur, to najczęściej posługujemy się wskaźnikiem stopy zastąpienia, czyli relacją pierwszej emerytury do ostatniej pensji. Dla średnich dochodów w Polsce wynosi on dziś między 50 a 60 proc. Niestety, jest zdecydowanie niższy dla kobiet, które żyją dłużej, zarabiają mniej od mężczyzn za pracę na podobnych stanowiskach i mają zazwyczaj mniej lat składkowych w związku z urlopami macierzyńskimi czy niższym wiekiem emerytalnym – mówił Krzysztof Nowak, prezes Mercer Polska.

Powołał się przy tym na raport OECD z 2019 r., z którego wynika, że w 2060 r. stopa zastąpienia w Polsce wyniesie ok. 25 proc., najmniej spośród wszystkich krajów należących do OECD.

ZUS i OFE nie wystarczą

W opinii prezesa Mercer Polska, choć przyjęło się w Polsce mówić o trójfilarowym systemie emerytalnym, to w istocie dla większości Polaków ich emerytura bazuje i będzie bazowała wyłącznie na tej jego części, która jest obowiązkowa, czyli na ZUS-ie i w niewielkim stopniu na otwartych funduszach emerytalnych (OFE).

– W kalkulacjach stóp zastąpienia co prawda ciągle jeszcze nie uwzględnia się Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK), ale bądźmy szczerzy, filar systemu emerytalnego z niespełna 8 mld zł z perspektywy potrzeb liczonych w setkach miliardów, a być może przekraczających bilion złotych, jest nieistotny. On na razie nie dostarcza emerytur. Zrobi to może za 20 czy 30 lat, bo składki tam odprowadzane są stosunkowo niewielkie. Trochę lepiej, ale jednak podobnie, wygląda to w przypadku Pracowniczych Programów Emerytalnych (PPE) – tłumaczył Krzysztof Nowak.

Jego zdaniem obowiązkowa część systemu emerytalnego jest niewystarczająca, a tam, gdzie są rzeczywiste pieniądze (OFE, PPK, PPE, IKE, IKZE), jest ich niestety o wiele za mało.

– Powtarzamy to od 20 lat, że podstawą jest dodatkowe, dobrowolne oszczędzanie w tzw. III filarze, ale zmienia się niewiele i ciągle jesteśmy na początku drogi. Nie wróży to dobrze – mówił prezes Mercer Polska.

Zdaniem Małgorzaty Rusewicz, prezes Izby Gospodarczej PTE, warto podkreślać, od czego zależy emerytura w I filarze.

– Jej wysokość jest pochodną tego, jak długo pracujemy i ile przez ten czas zdołamy zgromadzić w ZUS-ie i OFE, co wynika wprost z wysokości naszego wynagrodzenia. Istotne znaczenie ma też średnia oczekiwana długość życia, która – warto pamiętać – cały czas się zwiększa. Nie można natomiast mieć złudzeń: przyszła emerytura w stosunku do oczekiwań będzie istotnie niższa. Pokazują to wszystkie badania – mówiła Małgorzata Rusewicz.

Oszczędzanie albo praca

Według prezes Rusewicz bardzo wiele osób zdaje już sobie z tego sprawę i z roku na rok jest ich więcej. Natomiast niewiele z nich tę wiedzę przekłada na konkretne decyzje. Tymczasem na rynku jest dostępnych wiele produktów, dzięki którym można podnieść jakość życia na emeryturze.

– Chyba najlepszym i najtańszym są PPK. Jest to jedyny powszechny program, gdzie wpłaty pracownika są finansowane również przez pracodawcę i państwo. Stopy zwrotu w 2020 r. wahały się od 8 do 13 proc. Jest to produkt zdecydowanie wart polecenia – powiedziała Małgorzata Rusewicz.

Wskazała też IKE i IKZE, które oferują uczestnikom szereg korzyści.

– IKE zwalnia z podatku od zysków kapitałowych, z wypłatą trzeba się tylko wstrzymać do 60. roku życia, korzyść jest więc odroczona w czasie, a jednocześnie zachęca do systematyczności i długoterminowości. Natomiast IKZE pozwala w corocznych rozliczeniach podatkowych odliczyć wpłacone na konto pieniądze od podstawy opodatkowania. Oczywiście jest limit, ale w ten sposób można zmniejszyć podatek nawet o ponad 2000 zł – mówiła prezes IZFiA.

W jej opinii jedynym wyjściem dla osób, które nie chcą dobrowolnie oszczędzać na dodatkową emeryturę, jest dłuższy staż pracy.

– 50-letni mężczyzna, który chciałby, żeby jego emerytura była o 10 proc. wyższa, musi liczyć się z koniecznością dłuższej pracy o pięć lat – powiedziała Małgorzata Rusewicz.

Politykom nie zależy

Dr Marcin Wojewódka, wiceprezes Instytutu Emerytalnego, zgodził się, że mamy w Polsce świetne produkty trzeciofilarowe, ale niestety mało kto z nich korzysta, a problem ma charakter systemowy.

– Prawdziwym problemem są rządzący, którzy – bez względu, z jakiej są opcji – nie wspierają rozwoju III filaru. Pierwszy z brzegu przykład: podwyższenie kwoty wolnej od podatku w ramach Polskiego Ładu powoduje, że IKZE dla wielu osób staje się w ogóle niepotrzebne. A jaki jest efekt 13. czy 14. emerytury? Przekaz dla społeczeństwa jest jasny – nie musisz oszczędzać dodatkowo, bo i tak dostaniesz jakieś politycznie motywowane świadczenie – mówił Marcin Wojewódka.

W jego opinii PPK nie spełniły pokładanych w nich nadziei.

– Delikatnie mówiąc, jak na razie okazały się klęską. Zgromadzone w nich aktywa są kroplą w morzu potrzeb. PPK były projektowane po to, żeby odebrać środki z likwidowanych OFE. Tymczasem zaniechano reformy OFE i nikt nie wie, co się stanie (miejmy nadzieję, że nic), bo mamy sprzeczne komunikaty ze strony rządowej. Co więcej, praktycznie zabito PPE, twierdząc jednocześnie, że są super i wspaniale się rozwijają dzięki PPK. A dlaczego tak się rozwinęły w ostatnich trzech latach? Bo duzi pracodawcy uciekali w ten sposób przed „dobrodziejstwem” PPK – stwierdził przedstawiciel Instytutu Emerytalnego.

W jego opinii nie było konieczności wprowadzania nowego elementu do systemu, tylko cztery lata temu można było odpowiednio przekształcić PPE.

– Mielibyśmy dziś mniej skomplikowany system i nie trzeba by obecnie nawoływać do jego upraszczania – powiedział dr Marcin Wojewódka. I podobnie jak Krzysztof Nowak wyraził przekonanie, że w najbliższych latach zmieni się niewiele i gros emerytury nadal będzie pochodziło z ZUS-u i OFE, bo taka jest decyzja rządzących.

– Żaden rząd nie powie: musicie oszczędzać, bo będziecie mieć niskie emerytury. Rząd raczej powie: zrobimy wszystko, żebyście mieli większe emerytury. Zadłużając nas przy okazji u przyszłych pokoleń. I to jest rzeczywisty problem, a nie to, czy i jak bardzo fajne mamy produkty – wskazywał dr Marcin Wojewódka.

Arsenał jest pełen

O tym, że mamy bardzo dobre narzędzia do tego, żeby skutecznie odkładać pieniądze w III filarze, przekonywał Marcin Żółtek, wiceprezes TFI PZU.

– PPK, IKE czy IKZE są wystarczające. Nie potrzebujemy kolejnych produktów. Zgadzam się, że powinniśmy raczej myśleć o uproszczeniu systemu. Wytłumaczenie przeciętnemu człowiekowi, od czego zależy wysokość jego emerytury, jest bardzo skomplikowane. W samym ZUS-ie każdy ma przecież konto i subkonto, z różną formą indeksacji. Do tego OFE i różnice między PPK a PPE. Na tym tle oferta III filaru wydaje się prosta. Jest też atrakcyjna, choćby ze względu na dowolność wyboru formy oszczędzania w ramach IKE oraz IKZE, którą może być m.in. konto w banku, rachunek maklerski czy fundusz inwestycyjny – mówił Marcin Żółtek.

Zaznaczył też, że mówiąc czy myśląc o oszczędzaniu na dodatkową emeryturę, trzeba zwrócić uwagę na słowo „dodatkowa”.

– To nie będzie emerytura w takim znaczeniu, jak zwykle rozumiemy to słowo, czyli dożywotnio wypłacane świadczenie. W samym PPK preferowana forma wypłaty obejmuje jedynie 10 lat po przejściu na emeryturę. To jest ryzyko, które tym bardziej powinno nas skłaniać do tego, żeby oszczędzać, bo im więcej odłożymy, tym bezpieczniejsi będziemy na starość – mówił wiceprezes TFI PZU, które jest liderem pod względem liczby podpisanych umów o prowadzenie PPK.

Nadzieja w pracodawcach

– Patrząc na system jako całość, największy potencjał dostrzegam tam, gdzie są zaangażowani pracodawcy, czyli PPK i PPE. Pracodawcy są jednak różni, mają własne interesy i w różny sposób podchodzą do tych produktów. Trzeba ich angażować w dyskusję, przekonywać, że ma to sens, ale nie stosować przymusu, narzucając jedną określoną formę. Niech jedni wybiorą PPK, a inni PPE. Z punktu widzenia rynku to nie ma większego znaczenia, a skorzystają na tym ostatecznie wszyscy – przekonywał Krzysztof Nowak.

Jego zdaniem na PPK można budować wartość, a jeszcze lepiej można to robić na PPE.

– Jestem głęboko przekonany, że te elementy systemu będą nabierały znaczenia. IKE i IKZE pewnie też, tylko trzeba pamiętać, że są jednak adresowane do ograniczonego grona osób, które stać na oszczędzanie i które widzą taką potrzebę – mówił Krzysztof Nowak.

– Trudno nie zgodzić się z twierdzeniem, że IKE czy IKZE są przeznaczone do zamożniejszej części społeczeństwa. Należy jednak pamiętać, że składki na obowiązkowe filary systemu odprowadzane są tylko od 30-krotności średniego wynagrodzenia. Zatem dla tych, którzy zarabiają więcej, szok emerytalny będzie większy. Oni z pewnością gdzieś lokują swoje oszczędności, np. w nieruchomościach, ale wydaje się, że niewykorzystywanie możliwości, o których dziś rozmawiamy, jest poważnym błędem z ich strony – przekonywał Marcin Żółtek.

Małgorzata Rusewicz z Izby Gospodarczej PTE zgodziła się z Krzysztofem Nowakiem, że to pracodawcy są dziś najbardziej obiecującym elementem, a PPK i PPE to rozwiązania, które przynoszą największe korzyści, są najtańsze i mają największy zasięg.

– Mam też nadzieję, że rządzący ustabilizują system emerytalny, ale bez względu na to, czy tak się stanie, czy nie, to i tak głównie od nas zależy i będzie zależało, jaka będzie nasza przyszłość na emeryturze – mówiła Małgorzata Rusewicz.

Nie ma ucieczki od polityki

– Problemem nie są produkty, rynek czy jego instytucje. Problem jest na ul. Wiejskiej. Politycy traktują system emerytalny jako sposób na kupowanie wyborców. To, co mogłoby pomóc, to wspólne moratorium wszystkich sił politycznych, które jasno by zadeklarowały, że przez np. pięć lat nie ruszą zasad systemu emerytalnego – powiedział dr Marcin Wojewódka.

– Też bym chciał, żeby politycy zobowiązali się do niemajstrowania przy systemie emerytalnym, ale trzeba być realistą. Lepiej zrobić coś, co leży w naszych możliwościach, np. zastanowić się, jak dotrzeć do ludzi z przekazem o konieczności oszczędzania na dodatkową emeryturę. Znajdźmy argumenty, które do nich przemówią. Przywołam przykład brytyjski. Zebrał się tam zespół mądrych ludzi, którzy przez cztery lata zastanawiali się, jak zakomunikować pracownikom program Workplace Pensions, czyli ich odpowiednik PPK. Na końcu, po tych czterech latach, wymyślili dwa zdania (kiedy o tym opowiadam w Polsce, reakcją najczęściej jest śmiech). Efekt? Partycypacja na poziomie blisko 90 proc. Zachęcam więc do tego, żebyśmy zrobili to, co jest w naszych możliwościach, a jeśli partycypacja w wyniku tego wzrośnie choćby o 5 czy 10 pkt proc., to będziemy mogli mieć poczucie dobrze wykonanej pracy – przekonywał Krzysztof Nowak.

Przekonać nieprzekonanych

Prezes Mercer Polska na koniec zwrócił też uwagę, że już w 2023 r. system emerytalny czeka kolejne duże wyzwanie dotyczące PPK, związane z wprowadzeniem automatycznego zapisu, który z powrotem uruchomi tych, którzy wystąpili z PPK.

– Dziś wskaźnik partycypacji wynosi ok. 30 proc., czyli 7 na 10 pracowników firm, w których jest PPK, zrezygnowało z uczestnictwa w programie. W 2023 r. zostaną do niego automatycznie zapisani. Pracodawcy będą potrzebowali wparcia, inaczej pracownicy ponownie zrezygnują. Dlatego już dziś musimy zacząć rozmawiać o tym, co zamierzamy z tym fantem zrobić, bo czasu nie zostało dużo – mówił prezes Mercer Polska.

– Zgadzam się, że powinniśmy bardzo dobrze przygotować się do 2023 r. Myślę, że moment autozapisu do PPK będzie bardzo istotny dla wzrostu świadomości i powszechności nie tylko tego programu, ale w ogóle samej idei odkładania pieniędzy na dodatkową emeryturę. I tak, trzeba rozmawiać. Z naszych obserwacji wynika, że każda dyskusja w przestrzeni publicznej sprawia, że rośnie świadomość i zainteresowanie tym tematem. Od czasu debiutu PPK podejście pracodawców bardzo się zmieniło. Jesteśmy na początku drogi, ale pierwszy krok za nami i myślę, że powinno być coraz lepiej – zakończył Marcin Żółtek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane