Niecierpliwi liczą straty, grube ryby czekają na więcej
Azotom powinęła się noga. Teraz giełdę mają rozruszać spółki energetyczne. Porażka Tarnowa nie przesunie ich debiutów.
Azoty Tarnów rozczarowały inwestorów giełdowych. W ich rękach znalazło się 38,6 proc. akcji spółki, które zadebiutowały poniżej ceny emisyjnej (19,50 zł). Akcje straciły na otwarciu 3,3 proc. i kosztowały 18,85 zł. Prawa do akcji (PDA) spadły o 5,7 proc., do 18,38 zł. Potem było już tylko gorzej — w pewnym momencie kurs spadł nawet o 20 proc.
Prawda rynku
Skarb państwa (SP) i Nafta Polska (NP), właściciele spółki, zachowali zimną krew.
— Nikt nie może nam zarzucić, że za nisko wyceniliśmy spółkę. Można powiedzieć, że za wysoko. Ostatecznej wyceny dokonał jednak rynek odpowiednio do sytuacji na giełdzie — mówi Wiesław Skwarko, wiceprezes NP, właściciela 80 proc. akcji Tarnowa.
— W obecnych warunkach debiut giełdowy Tarnowa to sukces. Wielkość obrotów akcjami spółki pokazuje, że inwestorzy traktują ją jako inwestycję średnio- i długoterminową. Trzeba pamiętać, że Azoty dopiero rozpoczną inwestycje. One podniosą ich wartość — podkreśla Aleksander Grad, minister skarbu.
Gorszy niż oczekiwano debiut Tarnowa może się negatywnie odbić na planach NP i SP dotyczących umieszczenia na giełdzie także Zakładów Azotowych Kędzierzyn.
— Przygotujemy Kędzierzyn do wejścia na giełdę. Decyzję o terminie debiutu podejmiemy w zależności od sytuacji na rynku — mówi Wiesław Skwarko.
Bardziej stanowczy jest minister skarbu.
— Debiut Kędzierzyna odbędzie się zgodnie z planem — twierdzi Aleksander Grad.
Tylko dla cierpliwych
Ludwik Sobolewski, prezes GPW, miał nadzieję, że debiut Tarnowa odwróci spadkowy trend na parkiecie.
— Zaczekajmy kilka tygodni z oceną emisji Tarnowa — mówi Ludwik Sobolewski.
Przyznaje jednak, że giełda potrzebuje silniejszego bodźca.
— Czekamy na kolejne spółki skarbu państwa o większej kapitalizacji. Rynkowi potrzebny jest potężny impuls. Duże nadzieje wiążę z planowanymi debiutami firm z branży energetycznej. Ich terminy nie ulegną zmianie — mówi prezes GPW.
Jego zdaniem, nie ma też powodów, by opóźniać debiut Kędzierzyna.
— Kędzierzyn powinien wejść na giełdę ze względu na swój interes i w interesie wyceny spółek chemicznych na parkiecie. Im branża jest silniej na nim reprezentowana, tym lepiej dla jej wyceny — dodaje Ludwik Sobolewski.
O ile inwestorzy indywidualni Tarnowa liczą straty, o tyle inwestorzy branżowi liczą raczej na przyszłe oszczędności. Ponad 10 proc. akcji Tarnowa za 78 mln zł kupiło Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG). Ciech nabył 6,5 proc. akcji za prawie 50 mln zł. Niska wycena walorów sprawia, że mogą myśleć o przejęciu kontrolnego pakietu akcji po korzystniejszej cenie. SP i NP chcą całkowicie wyjść z Tarnowa i Kędzierzyna już w 2009 r.
— Teraz straciliśmy, ale Tarnów to dla nas inwestycja długoterminowa. Pokazaliśmy, że chcemy być inwestorem strategicznym tej spółki — mówi Ryszard Kunicki, wiceprezes Ciechu.
Ciech zamierza rozbudowywać dywizję agro o spółki produkujące nawozy azotowe.
PGNiG także traktuje Tarnów jako inwestycję długoterminową.
— Wierzymy w to, że w długim okresie wartość spółki będzie rosła — mówi Barbara Kluza z biura prasowego PGNiG.
Nie czas na chemię
Za nieudany debiutu Tarnowa analitycy winią rynek surowców.
— Wysokie ceny ropy i gazu ostudziły zapał inwestorów. To głównie one wpływają na koszty spółek chemicznych. Inwestorzy powinni jednak zwrócić uwagę, że Tarnów na bardzo trudnym rynku pozyskał prawie 300 mln zł z emisji. To pozwoli mu poprawić wyniki finansowe. Zdobył też znaczących akcjonariuszy: PGNiG i Ciech — mówi Rafał Salwa, niezależny analityk giełdowy.
Jego zdaniem, skarbowi państwa trudno będzie teraz ulokować tak duże emisje, jakie planuje, np. Enei za 2,5-3 mld zł.
Inwestorzy finansowi są bardziej surowi w ocenie Tarnowa.
— To nie najlepszy czas na wprowadzanie na giełdę spółek średniej wielkości i jakości. Akcje Tarnowa nie wzbudziły zainteresowania inwestorów finansowych, bo były mało atrakcyjne w porównaniu z akcjami Polic czy Puław. O przyszłe debiuty spółek energetycznych bym się nie obawiał. Akcje Enei przyciągną zarówno polskich, jak i zagranicznych inwestorów. Przez giełdę warto teraz prywatyzować spółki o zdrowych fundamentach — mówi Cezary Iwański, wiceprezes Pioneer Pekao Investment Management.
Duże straty małych inwestorów
Przeciętny inwestor mógł na ofercie Tarnowa stracić nawet połowę pieniędzy
1. Własne pieniądze
Prywatyzacje dużych i znanych spółek państwowych przyciągają drobnych inwestorów. Do tej pory to był pewny interes.
Inwestor deponuje na rachunku maklerskim
37 tys. zł
2. Kredyt na „pewniaka”
Brokerzy przekonują do zaciągnięcia kredytu na akcje Tarnowa. Pomoże to zdobyć większy pakiet pomimo spodziewanej redukcji zapisów.
Inwestor bierze
185 tys. zł
kredytu i zamawia 9,8 tys. akcji Tarnowa za 222 tys. zł (płaci po maksymalnej cenie 22,6 zł).
3. Podgrzane nadzieje
Zapisy drobnych inwestorów są redukowane o 46,9 proc. Cena emisyjna wynosi 19,5 zł.
Inwestor obejmuje 4,67 tys. akcji za
90,7
tys. zł
4. Rozczarowanie
Wbrew oczekiwaniom fundusze nie biorą tłumnie udziału w ofercie Tarnowa. Zwiastuje to niepowodzenie debiutu. W dniu premiery akcje tanieją nawet o 20,5 proc.
Gdyby nasz przykładowy inwestor sprzedał papiery po minimalnym kursie, straciłby
18,7 tys. zł
czyli 50,5 proc. zainwestowanej kwoty własnej (kosztu samego kredytu nie uwzględniamy).
Drobni pogrążyli kurs
Inwestorzy indywidualni, którzy w odróżnieniu od większych graczy, z dużym entuzjazmem odpowiedzieli na ofertę tarnowskiej spółki, wczoraj pogrążyli jej kurs. Wyprzedaż jest prawdopodobnie w dużej mierze skutkiem udzielania przez BZ WBK, właściciela domu maklerskiego oferującego akcje Azotów, tanich kredytów na ich zakup (do 500 proc. wkładu własnego, minimum 80 tys. zł). Widząc słaby start notowań, inwestorzy postanowili redukować straty.
Nieuzasadnione okazały się za to obawy o podaż ze strony pracowników. Z arkuszy zleceń praw do akcji (15,1 mln papierów nowej emisji) oraz akcji (blisko 24 mln objętych przez pracowników) wynika, że kurs Tarnowa ciągnęli w dół uczestnicy niedawnego IPO. Posiadacze akcji mogli wręcz korzystać z arbitrażu, sprzedając je i jednocześnie kupując mocniej przecenione PDA. Kurs akcji cały dzień utrzymywał się przynajmniej kilka punktów procentowych powyżej kursu PDA.
Na premierowej sesji Tarnowa właściciela zmieniło 52 tys. akcji i 353 tys. PDA. To zaledwie 1 proc. papierów Tarnowa znajdujących się na GPW. Trudno to więc nazwać paniką. Pamiętajmy o wcześniejszej przecenie firm z branży — Polic i Puław. Ich kursy spadły od 11 czerwca (koniec zapisów drobnych inwestorów w IPO Tarnowa) o odpowiednio 13,6 i 3,5 proc. Wczorajsza zniżka to po prostu urealnienie rynkowej wartości debiutanta — w ofercie jego papiery sprzedawano przecież bez spodziewanego dyskonta.
Adrian Boczkowski
Anna
Bytniewska