Tatrzański skipass

Karolina Guzińska
opublikowano: 2005-12-02 00:00

Hitem zimy 2005/06 u naszych południowych sąsiadów jest wyczekany przez narciarzy wspólny bilet na ponad 16 km tras zjazdowych.

Choć Słowacja to mały kraj, narciarstwo można uprawiać aż w 320 miejscowościach. Pierwsze centra tego sportu powstały pod koniec XIX w. w Tatrach Wysokich, by w kolejnych latach pojawić się i w niżej położonych masywach. Dziś do dyspozycji miłośników białego szaleństwa pozostaje 20 większych, 40 średnich i 250 mniejszych ośrodków narciarskich, a także 900 wyciągów i 30 kolejek linowych z całkowitą przepustowością ponad 410 tys. osób na godzinę. Sezon narciarski zaczyna się na początku grudnia i trwa do późnej wiosny. Jeździ się przeciętnie 130-160 dni w roku.

— W ciągu trzech ostatnich lat zainwestowaliśmy — w przeliczeniu na złote — ponad 300 mln na poprawę infrastruktury, modernizację i rozbudowę bazy noclegowej oraz warunków jazdy na nartach — twierdzi Jan Bosnovic, dyrektor Narodowego Centrum Turystyki Słowackiej w Polsce.

Narty i sanki

W nadchodzącym sezonie narciarskim ponad 86 słowackich ośrodków zimowych będzie dysponowało sztucznym zaśnieżaniem — długość zaśnieżanych tras wzrośnie do 165 km. Dzienne karnety narciarskie kosztować mają 30-70 zł. Gospodarze zapowiadają też atrakcyjne ceny karnetów wielodniowych i tzw. pakietów narciarskich, obejmujących zakwaterowanie, wyżywienie i dodatkowe usługi. Przede wszystkim jednak cieszy decyzja Tatrzańskich Kolei Linowych (TLD), firmy, która w 2005 r. wyrosła na największego użytkownika ośrodków narciarskich po słowackiej stronie Wysokich Tatr. W sezonie 2005/06 TLD wprowadziły wspólny 6-dniowy skipass we wszystkich należących do tej firmy ośrodkach: w Tatrzańskiej Łomnicy, Smokowcu, Strbskim Plesie i w Liptovskiej Teplicke. Łączna długość tras zjazdowych, które obejmuje wspólny bilet, to 16194 m. W Tarzańskiej Łomnicy TLD eksploatują ośrodek Jamy z nowymi nartostradami, a także najdłuższą (5,61 km) i najwyżej położoną (2,2 tys. m) nartostradę na Słowacji: z Lomnickeho sedla (Łomnickiej Przełęczy) przez Skalnate pleso (Skalne Jezioro/Łomnicki Staw) do Tatrzańskiej Łomnicy. W Starym Smokowcu spółka kontroluje nartostrady na Hrebienku i Jakubkovej luke (ośrodki Horna luka i Jakubkowa luka), a w Niskich Tatrach — ośrodek Liptovska Teplicka pod Kralową Holą. Kilkudniowe skipassy TLD będzie też można wykorzystać na 2,6-km oświetlonej trasie saneczkowej z Hrebienka do Starego Smokowca. Na saneczkarzy czeka tu grog, muzyka, konkursy itp.

— Cena 6-dniowego skipassu to 3,3 tys. koron, ale goście wybranych hoteli w Wysokich Tatrach mogą je kupować z 30-proc. zniżką: za 2,4 tys. koron, czyli jakieś 250 zł. A za zniżkowy karnet dla dzieci od 6 do 12 roku życia płaci się tylko 1,8 tys. koron. Do tych biletów dodajemy także 20-proc. upust na kolejkę na Łomnicki Szczyt, 15-proc. zniżkę w szkole narciarskiej, 10-proc. upust na wstęp do Aquacity Poprad, jak i zniżkę na nocne zjazdy saneczkowe z Hrebienka — zachęca Juraj Chovaniak, przedstawiciel Tatrzańskich Kolei Linowych.

Pomyślano także o ułatwieniu turystom przemieszczania się z jednej miejscowości objętej wspólnym skipassem, do drugiej.

— Do dyspozycji gości będą, użytkowane przez TLD, bezpłatne skibusy kursujące codziennie między Tatrzańską Kotliną i Tatrzańską Łomnicą do Starego Smokowca, do stacji kolejki naziemnej na Hrebienok i na Jakubkovą luke. Nie będzie to jedynie środek transportu narciarzy. Podwiezie także zainteresowanych jazdą na łyżwach bądź narciarstwem biegowym do klubu golfowego Black Stork w Wielkiej Łomnicy, a chętnych na zabiegi zdrowotne zabierze do sanatorium w Tatrzańskiej Kotlinie — kusi Juraj Chovaniak.

W każdą sobotę i niedzielę będzie też kursował bezpłatny skibus z Popradu do Liptovskiej Teplicki.

— Inne możliwości to kolejka tatrzańska — tzw. tramwaj — kursująca z Popradu przez Tatrzańską Łomnicę i Smokowiec na Strbskie Pleso. Natomiast z Tatrzańskiego Plesa dojedzie się do Tatrzańskiej Strby koleją zębatkową. Bezpośrednio na stoki wwiozą zaś narciarzy gondole, krzesełka, orczyki oraz kolejka naziemna na Hrebienok. To kolej linowo-terenowa podobna do tej na Gubałówce — dodaje Jan Bosnovic.

Kanapy i gondole

Inwestycje poczynili też inni — Skipark Ruzomberok, Wielka Racza-Oszczadnica, Donovaly i Vratna kupiły nowoczesne, 8-osobowe gondole. Nowe kolejki linowe — 6-osobowe kanapy — wzbogaciły infrastrukturę ośrodków: Jasna Niskie Tatry, Wielka Racza-Oszczadnica i Donovaly. Z kolei nowe kanapy 4-osobowe narciarze znajdą na stokach centrów: Wielka Racza-Oszczadnica, Donovaly, Skipark Ruzomberok, Vratna w Małej Fatrze, Valca koło Martina, Oravice, Kubinska Hola koło Dolnego Kubina.

— Tylko ośrodek Donovaly wydał przed tegorocznym sezonem 30 mln złotych. Tyle kosztowała m.in. budowa kolejki Telemix 6/8 — ruszy ona już 16 grudnia — nowe trasy zjazdowe w rejonie Nova Hola, oświetlenie stoków w rejonie Zahradiste, połączenie wyciągami rejonu Zahradiste i Nova Hola, bezpłatne parkingi i skibusy — wylicza Jan Bosnovic.

Także Wielka Racza-Oszczadnica nie poprzestała na zakupie nowych wyciągów. Ośrodek wzbogacił się o nowy, całoroczny tor bobslejowy Alipincoaster. Przeprowadzony przez las ma długość 1300 m. Na nowy, bezpłatny parking na 800 pojazdów postawiła natomiast Kubinska Hola koło Dolnego Kubina. To sportowe centrum zainwestowało także m.in. w budowę kolejnych barów szybkiej obsługi, nową restaurację oraz modernizację kolejek, wyciągów i sztucznego zaśnieżania. Jak widać, stare ośrodki unowocześniają się, mimo to budowane są także nowe — choćby Meander Ski Oravice w Tatrach Zachodnich. Powstaje obok całorocznego wodnego parku termalnego Meander Park Oravice. Dla narciarzy przygotowano tu dwie trasy zjazdowe o długości 1200 i 1300 m. Na stoki wwiezie ich 4-osobowa kolejka krzesełkowa o łącznej przepustowości 2400 osób na godzinę. Po odpięciu nart wystarczy zaś przejść 15 m, by zanurzyć się w ciepłych wodach kąpieliska...

Śnieg i woda

Źródła termalne i mineralne — około 1300 — to bogactwo Słowacji. Wielu narciarzy chętnie łączy zjazdy po stokach Zachodnich, Wysokich i Niskich Tatr oraz Małej i Wielkiej Fatry z kąpielami w basenach termalnych w Beszeniowej, Oravicach, Rajeckich Teplicach, Vysnych Ruzbachach lub w nowo powstałych aquaparkach w Popradzie i Tatralandii koło Liptowskiego Mikulasza.

— Relaks w naturalnych, gorących wodach termalnych o temperaturze 32-38 stopni, połączony z zabiegami wellness, to idealny wypoczynek dla ludzi obolałych i zmęczonych po jeździe na nartach. Korzystają oni z krytych basenów lub otwartych kąpielisk na świeżym powietrzu, ciesząc się widokiem zaśnieżonych górskich szczytów — opowiada Jan Bosnovic.

Zadowoleni z wypoczynku na Słowacji powinni być również miłośnicy turystyki zimowej, narciarstwa biegowego, skitouringu oraz snowboardingu. A także wielbiciele sportów ekstremalnych, takich jak skialpinizm, paragliding, snowrafting, kitewing (windsurfing narciarski), bungee jumping i innych.

Propozycje zimowego wypoczynku znajdą tu także ludzie uprawiający skijöring — jazdę na saniach z psim zaprzęgiem, chodzenie na rakietach śnieżnych czy wspinaczkę po lodowcach (tylko z przewodnikiem górskim).

— Co robić podczas złej pogody? Można zwiedzać liczne na Słowacji jaskinie, zamki i galerie sztuki. Albo kosztować specjałów kuchni regionalnych, podawanych w typowych słowackich restauracjach: Kolibach, czyli Szałasach — dodaje Jan Bosnovic.

Kto, zachęcony tegorocznymi nowościami na Słowacji, wybierze się tam na narty, powinien też pamiętać o ubezpieczeniu się przed wyjazdem. Bowiem od 1 stycznia 2006 r. Górska Służba Ratownicza nie będzie już przeprowadzać darmowych dla turysty (ale nie dla słowackiego podatnika) akcji ratunkowych.

— Przeciętne ubezpieczenie kosztuje 2,5 zł dziennie. Warto je wykupić, zamiast płacić — w razie wypadku — kilka tysięcy euro za akcję ratunkową z użyciem helikoptera w górach — radzi Jan Bosnovic.

Możesz zainteresować się również: