Ten rok będzie lepszy. Ale problemy zostają

Wiktor Krzyżanowski, Cezary Koprowicz, Lesław Kretowicz
02-01-2003, 00:00

Pozytywny wynik referendum zaważy na sile rynków

Rok 2002 był trudny, rok 2003 będzie łatwiejszy. Gospodarka będzie rozwijać się szybciej, ale nie na tyle, by przestał istnieć problem wysokiego zadłużenia czy bezrobocia — twierdzą ekonomiści.

W grudniu kolejny raz „Puls Biznesu” gościł czołowych ekonomistów polskich banków. W spotkaniach stworzonego przez nas tzw. gabinetu cieni regularnie biorą udział: Katarzyna Zajdel-Kurowska z Banku Handlowego, Richard Mbewe z WGI, Dariusz Filar z Pekao SA, Mirosław Gronicki z BIG BG, Janusz Jankowiak z BRE Banku i Krzysztof Rybiński z BPH PBK. Gościem specjalnym był Witold Orłowski, szef doradców ekonomicznych prezydenta.

Zdaniem naszych gości, najważniejszym wydarzeniem 2003 r. będzie referendum w sprawie członkostwa Polski w UE. Jego niepowodzenie oznaczać może katastrofę. Sukces przeniesie uwagę rynków na moment wejścia Polski do strefy euro. A to może się opóźnić.

Cudów nie oczekujmy

Witold Orłowski

doradca ekonomiczny prezydenta

2002

To był rok przeciętny

Rok 2002 można określić jako przeciętny. Na pewno nie było cudów, ale także niespodzianek, takich jak w 2001 r. w związku z deficytem budżetu. W 2002 r. niewiele się zdarzyło, to pierwszy rok od bardzo dawna, gdy wszystkie prognozy, poza inflacją, się sprawdziły. Z tego punktu widzenia nie był to rok niespodzianek. Pozytywnym zaskoczeniem była stopa bezrobocia, ja spodziewałem się wyższego poziomu tego wskaźnika. Prawdziwą niespodzianką był tak duży spadek inflacji, większość analityków oczekiwała odbicia tego wskaźnika już w połowie 2002 r. Tymczasem mieliśmy do czynienia z czynnikami deflacyjnymi, a tego nikt się nie spodziewał. Zmniejszyły się także oczekiwania inflacyjne. To jest w polskich warunkach duży sukces.

Na szczęście w II połowie roku mniej było kłótni NBP z rządem, bardzo dobre wiadomości napłynęły z Brukseli 13 grudnia. Mamy nowego ministra finansów, który robi wszystko, aby tchnąć nowego ducha w gospodarkę. Dynamika wydatków sztywnych ogranicza jego ruchy. Mam jednak pretensję, że Grzegorz Kołodko nie zrobił nic w kwestii zaciskania pasa. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość obu ministrom finansów — to świat polityczny nie dorósł do zmian strukturalnych.

Cieszę się, że proces spowalniania gospodarczego uległ odwróceniu, ale nie ma jeszcze pewności, czy tak naprawdę gospodarka przyspieszy. Nie jesteśmy jeszcze po drugiej stronie rzeki. Do tego, aby gospodarka rzeczywiście się odbiła, potrzebne jest przewartościowanie ocen przez uczestników rynku, dotyczących perspektyw. Niewykluczone, że zgadnąć dynamikę PKB będzie łatwo, ale trendu już nie.

2003

Na zachodni wiatr czekamy

Kluczowe w 2003 r. jest referendum akcesyjne — nie oczekujmy rewelacji, gdy będzie wszystko dobrze, ale negatywny wynik oznacza katastrofę. Druga istotna sprawa dla Polski w przyszłym roku to sytuacja zewnętrzna, szczególnie odbicie na Zachodzie. Jednak nie tyko impulsy zewnętrzne pomogą polskiej gospodarce, także sami musimy sobie pomóc. Na przykład poprzez zachęcanie kapitału zagranicznego do inwestycji w Polsce. Minister skarbu musi stworzyć takie perspektywy prywatyzacyjne, aby inwestorzy czuli się chciani w naszym kraju. Większa ilość kapitału pozwoli nam na 4-5-proc. wzrost, nawet gdy za granicą nie będzie odbicia. Nie jest to polityka na długie lata, ale obecnie jest to dobra droga do wyjścia na prostą, nawet jeśli będzie owocowała niewielkim wzrostem deficytu na rachunku bieżącym. Nie należy nic psuć po stronie polityki fiskalnej, ale nie można także oczekiwać pomocy ze strony polityki pieniężnej. Jej znaczenie jest coraz mniejsze, więc należy liczyć głównie na poprawę nastrojów.

Janusz Jankowiak

główny ekonomista BRE Banku

2002

Zmarnowane szanse

To był rok zmarnowanych szans. Wyższe tempo wzrostu gospodarczego i niska inflacja to za mało, aby ten rok określić mianem udanego. Nieoczekiwane tempo dezinflacji nie przełożyło się na sferę finansów publicznych. Dwóch ministrów próbowało przesunąć reformę finansów publicznych na kolejne lata. W kategoriach czysto ekonomicznych trudno sobie wyobrazić lepsze warunki do bardzo odważnej i zasadniczej restrukturyzacji strony wydatkowej budżetu. Takiej, która stworzyłaby lepsze możliwości wykorzystania środków strukturalnych z UE.

To jest kluczowa sprawa, choć moja ocena finansowych warunków akcesji jest chłodna. Powodem krytyki jest nie mała ilość funduszy, ale sposób, w jaki następuje przesunięcie trudnych pieniędzy z funduszy strukturalnych w stronę pieniędzy łatwych, które wpływają bezpośrednio do budżetu. To pozwoli uniknąć kłopotów z bilansowaniem budżetu, ale to nie jest właściwy kierunek działań. Trzeba jednak przyznać, że zakończenie negocjacji z UE jest wielkim sukcesem.

2003

Podatki ratują budżet

Z punktu widzenia rynku rok 2003 nie jest szczególnie interesujący. Rynek jest najbardziej zainteresowany procesem integracji z UE, mniej go obchodzą kwestie budżetowe. Mamy do czynienia z dwoma sposobami konstrukcji założeń do ustawy budżetowej — konserwatywnym podejściem Marka Belki i optymizmem Grzegorza Kołodki. Ostrożność Marka Belki procentuje — tylko dzięki niskim założeniom zawdzięczamy wykonanie budżetu w 2002 r. Natomiast optymizm Grzegorza Kołodki jest oparty na wysokim poziomie popytu krajowego i wzroście inwestycji. Budżet na 2003 r. udało się domknąć głównie dzięki podnoszeniu szacunków wpływów podatkowych.

Krzysztof Rybiński

główny ekonomista BPH PBK

2002

Podatki ciągną nas w dół

Zgadzam się z przedmówcą. Rok 2002 jest rokiem zmarnowanej szansy i wysokich podatków. Ten rok będzie kojarzył się z zakończeniem negocjacji z UE oraz z wprowadzeniem podatków, które będą obowiązywać przez najbliższych 15 lat. To „podatek Belki”, akcyza na prąd. Podatki będą ciągnęły nas w dół, a UE pchała w górę.

Nieporozumieniem jest obarczanie winą za złą sytuację budżetu czynników koniunkturalnych. W 2002 r. wydatki wzrosły realnie o 5 proc. Winę za stan finansów ponosi nieodpowiedzialna polityka. Także sposób finansowania deficytu nie był dobry, a łatwość sprzedawania papierów skarbowych pozwoliła odsunąć myślenie o przyszłości i niepopularnych reformach.

2003

Na reformy będzie za późno

Na przełomie stycznia i lutego Grzegorz Kołodko przedstawi serię kroczków w kierunku reformy finansów państwa. To jednak będzie za mało, aby przygotować Polskę na absorpcję środków unijnych. Nie spodziewam się podjęcia niepopularnych decyzji, szczególnie w kwestiach wydatków socjalnych i wygranie referendum wydaje się oczywiste. To będzie w czerwcu, a potem na głębokie reformy będzie już za późno. Wówczas nastąpi przecena naszych perspektyw wejścia do strefy euro, będzie oczywiste, że rok 2007 jest nierealny.

W tzw. międzyczasie rynki będą z uwagą obserwowały przymiarki do wymiany członków RPP, szczególnie mianowanych przez parlament. Obawiam się, że nowa większość w radzie dokona dewaluacji złotego poprzez przyjęcie parytetu na poziomie 4,5 zł za dolara. To będzie oznaczać krótkookresową dywergencję stóp procentowych, a powrót do konwergencji będzie możliwy dopiero w 2006 r.

Katarzyna Zajdel-Kurowska

ekonomistka Banku Handlowego

2002

Reformy wciąż nie ma

Dużym sukcesem w 2002 r. było zamknięcie negocjacji z UE w terminie. Natomiast jeśli chodzi o finanse publiczne, to także uważam, że był to rok zmarnowanej szansy. To kolejny rok, gdy nie podjęto w ogóle reformy finansów publicznych, a uciec od tego nie można. Poza sprzyjającą sytuacją gospodarczą pozytywnie wyglądała także strona polityczna. Rząd na początku roku opublikował program gospodarczy i poza drobnymi rzeczami prawie nic nie udało się zrealizować. Największą porażką jest część inwestycyjna tego pakietu, która była ciekawa, ale kompletnie nic nie zrobiono. Brak nawet ustaw, przepisów wykonawczych do realizacji tego planu. To będzie odbijało się czkawką w przyszłości, gdy już będziemy w UE. Tutaj nie chodzi nawet o pieniądze, ale o brak jakiegokolwiek planu działania w kierunku reformy finansów państwa.

2003

Bez przesady

z optymizmem

Rynek jest zbyt optymistyczny, nie dostrzega pewnych zagrożeń, które mogą się pojawić w przyszłym roku. Ostatnio tematem numer jeden była UE, reszta wydarzeń została odsunięta w cień. Rynki finansowe nie skupiają już uwagi na danych makroekonomicznych, bardziej interesują się polityką czy wydarzeniami niespodziewanymi. W 2003 r. w centrum uwagi będzie obsada nowej RPP, a tematem numer 2 będzie wejście do strefy euro. Dużą uwagę należy zwrócić także na działania przeciwników wstąpienia Polski do Unii.

Nie spodziewam się natomiast żadnych reform fiskalnych, które mogą znacząco poprawić sytuację budżetu. Największym problemem reformatorów jest kalendarz polityczny. Obawa o utratę poparcia uniemożliwia podejmowanie trudnych decyzji. Jeśli chodzi o sprawy gospodarcze, to spodziewam się ożywienia na poziomie 2-3 proc PKB.

Dariusz Filar

główny ekonomista Pekao SA

2002

Nareszcie widać poprawę

Na drugiej edycji okrągłego stołu w redakcji „PB” prognozowaliśmy poprawę w II połowie tego roku i tak się na szczęście stało. Po pięciu kwartałach stagnacji nareszcie poprawiła się dynamiki wzrostu gospodarczego. Wszyscy poczuli, że działalność w II połowie roku była łatwiejsza. Moim zdaniem, bardzo trudno jest oddać sprawiedliwość kolegom ministrom. Markowi Belce należy podziękować, że oszczędził nam szoków fiskalnych. Nie zmienia to jednak faktu, że sprawa prawdziwej reformy finansów publicznych nad nami wisi. Natomiast minister Grzegorz Kołodko zapowiedział prezentację swojego programu naprawczego na początek 2003 r., więc należy poczekać z jego oceną. Uspokajające jest ustabilizowanie poziomu bezrobocia, ale głębsza analiza pokazuje negatywne nastroje u Polaków.

2003

Kościół jest kluczowy

Oczekuję 2,1-proc. dynamiki PKB w 2003 r. Wzrost będzie napędzany konsumpcją, lekko wspierany eksportem. Sytuacja w inwestycjach pozostanie fatalna. Nie widzę możliwości zasadniczego przyspieszenia konsumpcji. Eksport osiągnął pułap swoich możliwości. W 2003 r. będziemy mieli cztery równe, umiarkowanie dobre kwartały.

W kwestii pieniądza sądzę, że NBP będzie ostrożny. Następnego cięcia stóp procentowych oczekuję dopiero w marcu, ale nie spadną one poniżej 6 proc. Nie jestem optymistą w sprawie referendum, w kraju jest ograniczony krąg osób czytających prasę fachową. Społeczeństwo w większości kompletnie się tym nie interesuje, w tej chwili niezmierna odpowiedzialność spoczywa na Kościele. Moim zdaniem, to jedyna siła, która może sprawić, że Polacy poprą akcesję. Nie możemy jednak myśleć, co się stanie, gdy przegramy, ale co zrobić, aby wygrać.

Mirosław Gronicki

główny ekonomista BIG BG

2002

Eksport nam rośnie. To dobrze

Najważniejszym wydarzeniem w 2002 r. było zakończenie negocjacji z UE i tego nie trzeba uzasadniać. Trzeba zastanowić się, co było poza tym istotnego. Mamy zdrowy wzrost popytu konsumpcyjnego, spadek podaży pieniądza, likwidację nadpłynności sektora bankowego. To jest punkt startowy przed tym, co będzie się działo w następnych latach. Sukces 2002 r. to także równowaga zewnętrzna, szczególnie wzrost i większa elastyczność eksportu. Poprawiła się rentowność firm, a wzrost produkcji sprzedanej przemysłu był spowodowany nie tylko siłą złotego, ale wyższymi cenami za granicą.

W kwestii finansów państwa można się zastanawiać, co można było zaproponować, aby ograniczyć deficyt budżetu. Można było zmniejszyć transfery społeczne, czyli pojawiłby się negatywny szok popytowy. Nie byłoby jednak reakcji ze strony inwestycji, ponieważ cykl wzrostu nakładów na nie się zakończył. I to był i jest największy problem.

2003

O zwycięstwo trzeba walczyć

Ozwycięstwo w referendum trzeba walczyć, nie można się bać porażki. Dziś koszty wyjścia z cyklu dostosowywania Polski do UE są większe niż ewentualne straty przy akcesji. Spadek inflacji oznacza realne podtrzymanie popytu, utrzymanie wartości nabywczej płac, czyli konsumpcji. W 2003 r. dla Grzegorza Kołodki nie jest groźne niespełnienie się prognoz 3,5-proc. dynamiki PKB, ale odwrócenie tendencji w inflacji. To oznaczałoby realny spadek dochodów z pracy w połowie roku, a sytuacja na rynku pracy nie pozwoli na walkę o podwyżki. W tym momencie dochody budżetowe z podatków będą niższe, zmaleją również nakłady na inwestycje. Oczekuję utrzymania się na obecnym poziomie dynamiki eksportu i lekkiego zwiększenia się deficytu rachunku obrotów bieżących.

Richard Mbewe

główny ekonomista WGI

2002

NBP dogadał się z rządem

Największym problemem była synchronizacja polityki monetarnej i fiskalnej. NBP zachował się bardzo odpowiedzialnie w 2002 r. Na początku roku rząd chciał 3-proc. redukcji stóp procentowych, a RPP obniżyła je o 4,75 proc. Można polemizować z tempem redukcji, ale one były.

Polityka fiskalna była natomiast nastawiona na zaspokajanie bieżących potrzeb społecznych, nie była wystarczająco szczelna. Doszło nawet do sytuacji, że minister finansów, poszukując dodatkowych wpływów, chciał złamać konstytucję. W gospodarce trwa recesja, co potwierdziła naocznie realizacja ustawy restrukturyzacyjnej. Skorzystała z niej niewielka liczba firm, choć było to rozwiązanie dla nich korzystne. Słabą kondycję przedsiębiorstw i brak optymizmu potwierdziły także obawy o możliwość regularnego wywiązywania się ze swoich zobowiązań od momentu oddłużenia.

2003

Będzie więcej optymizmu

W I połowie roku nie spodziewam się fajerwerków, rząd będzie ostrożny przed referendum. Program naprawczy Grzegorza Kołodki powinien zostać opublikowany dopiero po referendum, wcześniej z konieczności będzie zachowawczy. Mocne i zdecydowane kroki politycy zdecydują się poprzeć dopiero po wygranej. To może być ciekawy rok na rynku walutowym, gdzie pojawi się nowy, duży gracz, czyli rząd. Resort finansów zapowiedział skup walut, a przy płytkości naszego rynku każda taka interwencja spowoduje wahania kursu. Dynamika PKB w 2003 r. osiągnie 2,5-proc. poziom. Będzie to wynikiem wzrostu optymizmu społeczeństwa na wieść o wejściu do UE oraz napływu do Polski kapitału zagranicznego. Tym razem jednak nie kapitału portfelowego, ale długoterminowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Krzyżanowski, Cezary Koprowicz, Lesław Kretowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ten rok będzie lepszy. Ale problemy zostają