Tikkurila twierdzi, że wskoczyła na pudło

Bartłomiej Mayer
08-03-2018, 22:00

Niepokój społeczno- -polityczny nie sprzyja rozwojowi rynku farb — twierdzi szef polskiej spółki fińskiego producenta. Mimo to jest optymistą.

Zobacz więcej

Pełnoletni menedżer: Od połowy zeszłego roku firmą Tikkurila Polska kieruje Remigiusz Skąpski, który wcześniej był jej wiceprezesem i dyrektorem handlowym. Z przedsiębiorstwem związany jest dokładnie od 18 lat.

Na początku 2017 r. Remigiusz Skąpski, ówczesny wiceprezes firmy Tikkurila Polska (właściciela dawnego Polifarbu Dębica), wyrażał nadzieję, że będzie to rok dynamicznych zmian na rynku, zakończony zauważalnym wzrostem. Teraz — już jako szef spółki — jest zadowolony z zeszłorocznych przychodów. Jak twierdzi, są zgodne z planem, a w niektórych segmentach nawet wyższe. Ze względu na obowiązki informacyjne — fiński producent farb Tikkurila jest notowany na giełdzie — nie ujawnia konkretnych danych.

— Wartość sprzedaży była w 2017 r. o kilka procent wyższa niż rok wcześniej — mówi menedżer. Zaznacza, że od kilku lat w Polsce zmienia się struktura zakupów: konsumenci nabywają coraz więcej farb z wyższej półki. Takie produkty kupuje się rzadziej, ze względu na trwałość, i w mniejszych ilościach, bo są bardziej wydajne. Prawdopodobnie więc wolumen nie rośnie w takim stopniu jak wartość sprzedaży, a być może nawet się zmniejsza.

— Nasz udział w rynku, według różnych źródeł, jest szacowany na 14-17 proc. — mówi prezes Tikkurili Polska.

Jak twierdzi, czterech największych graczy obejmuje 80 proc. polskiego rynku. Do tej grupy — oprócz swojej spółki — zalicza podkarpacką Fabrykę Farb i Lakierów Śnieżka, grupę PPG z fabrykami we Wrocławiu, Cieszynie i Ostrowie Wielkopolskim oraz AkzoNobel, który ma zakład produkcyjny w Pilawie.

— Przez lata byliśmy wśród tych producentów na czwartej pozycji, ale informacje, jakie ostatnio napływają do nas z różnych źródeł na rynku, pozwalają nam sądzić, że awansowaliśmy na trzecie miejsce — mówi Remigiusz Skąpski.

Oznaczałoby to, że w zależności od segmentu za Tikkurilą znalazłyby się PPG lub AkzoNobel. Zdaniem szefa Tikkurili Polska, wzrostowi rynku farb sprzyjają rządowe programy 500+ i Mieszkanie+ oraz spadek poziomu bezrobocia. Ich pozytywnego wpływu nie należy jednak przeceniać.

— Myślę, że nie jest zbyt duży. Wątpię, by Polacy, dysponując większymi budżetami niż wcześniej, w pierwszej kolejności przeznaczali je na remonty — podkreśla Remigiusz Skąpski. Do negatywnych zjawisk zalicza natomiast ogólny niepokój społeczno-polityczny, który daje się odczuć w kraju.

— To nigdy nie sprzyja inwestycjom i może spowodować ich ograniczenie — uważa prezes Tikkurili Polska. Mimo to producenci farb mają podstawy do optymizmu.

— Liczymy, że w tym roku sprzedaż wzrośnie. Będę zadowolony, jeśli wzrost będzie na poziomie ubiegłorocznego — deklaruje Remigiusz Skąpski. Polska spółka Finów nie planuje na ten rok większych inwestycji: nie myśli o akwizycjach ani o istotnym zwiększeniu mocy produkcyjnych, które zdaniem prezesa są adekwatne do potrzeb. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Tikkurila twierdzi, że wskoczyła na pudło