TŁUMACZE TRACĄ NA WSZELKICH KRYZYSACH

Wojciech Kowalczuk
19-01-1999, 00:00

TŁUMACZE TRACĄ NA WSZELKICH KRYZYSACH

Translatorom najbardziej doskwierają nierzetelni klienci i nie dotrzymywane terminy płatności

TROCHĘ NIEPEWNOŚCI: Jak dotąd sytuacja prawna w naszej branży jest klarowna. Obawiamy się jednak, pewnego zamieszania, które może powstać wskutek wprowadzenia planowanych zmian w systemie opodatkowania umów o dzieło, które stanowią podstawę naszych rozliczeń z tłumaczami — wyjaśnia Jerzy Dąbrowski, prezes zarządu spółdzielni Tłumacz Tekst. fot. Tomasz Zieliński

Niedotrzymywanie terminów płatności i konieczność stałych inwestycji w informatykę to największe bolączki krajowych tłumaczy. Mimo to rynek rozwija się bardzo dynamicznie. Rodzime firmy współistnieją na nim bez zażartej walki o klienta. Być może dlatego, że nie pojawiła się na nim zagraniczna konkurencja.

W Polsce istnieje kilkaset firm translatorskich. Większość z nich działa tylko na lokalnych rynkach dużych miast i nie obejmuje swym zasięgiem innych regionów kraju. W Warszawie — obok niezliczonej rzeszy indywidualnych tłumaczy — działa blisko 80 takich firm. Zwykle nie zatrudniają one stałych pracowników. Spośród licznej grupy współpracowników wybierają specjalistów, którzy najlepiej nadają się do wykonania konkretnego zlecenia.

Specjalizacja dla dużych

Tylko największe biura tłumaczeń wydzieliły ze swej struktury komórki wyspecjalizowane w określonych typach tłumaczeń, np. tekstów, konferencji, filmów itd.

— Rozwój rynku wywołuje popyt na bardziej zaawansowane usługi niż np. proste przetłumaczenie tekstu. Coraz więcej klientów stawia warunek, aby przetłumaczony tekst opracować graficznie, oprawić i dostarczyć w postaci gotowych materiałów, np. na seminaria czy posiedzenia zarządu firmy. Skłoniło nas to zorganizowania działu świadczącego usługi graficzne — mówi Danuta Sobiecka, kierownik biura warszawskiej firmy Intertext.

Reprezentowana przez nią firma zdecydowała się jednak na specjalizację. Ponad 60 proc. wykonywanych przez Intertext zleceń to tłumaczenia dokumentów.

Wyspecjalizowane działy posiada również biuro Lidex z Warszawy. Oddzielne komórki organizacyjne zajmują się w nim przekładem tekstów, tłumaczeniem ustnym, obsługą konferencji i szkoleń czy opracowaniem filmów.

W tempie lawiny

Przedstawiciele firm przyznają, że w latach 90. popyt na ich usługi zwiększał się w bardzo szybkim tempie.

— Liczne umowy przetargowe, inwestycje w branży elektroenergetycznej, a ostatnio przygotowania do budowy autostrad, to wydarzenia, które przysparzają nam klientów — wyjaśnia Jerzy Dąbrowski, prezes zarządu warszawskiej spółdzielni Tłumacz Tekst.

Nie oznacza to jednak, że w branży tej można bardzo szybko zarobić wielkie pieniądze. Wraz ze wzrostem popytu zwiększa się liczba podmiotów świadczących tego typu usługi. Jednak na polskim rynku nie zagościły jeszcze zagraniczne firmy z tej branży.

— To im się po prostu nie opłaca. Doskonale zarabiają na pośrednictwie między swoimi klientami a polskimi firmami, takimi, jak nasza. Zlecają nam tłumaczenia, płacą za ich wykonanie, a od klientów pobierają odpowiednio wyższe opłaty. Po co więc mieliby inwestować w utrzymywanie w Polsce swoich przedstawicielstw? — retorycznie pyta Danuta Sobiecka.

Blaski i cienie

Mimo że indywidualnych tłumaczy świadczących usługi dla firm jest w Polce bardzo wielu, to nie doszło do wojny między nimi a agencjami tłumaczeń. Przeciwnie, bardzo często tłumacze świadczą usługi na rzecz biur.

— Rozwój środków komunikacji, zwłaszcza Internetu, ułatwił indywidualnym translatorom dostęp do klientów. Nie oznacza to jednak, że odbierają nam znaczącą liczbę klientów. Wielu z nich w razie potrzeby wykonuje tłumaczenia na nasze potrzeby — dodaje Danuta Sobiecka.

Najwięcej powodów do zmartwień dostarczają biurom ich klienci.

— Dość często zdarza się, że klienci nie dotrzymują terminów płatności, lub — pragnąc nieco zaoszczędzić — nie płacą wcale. Nam z kolei trudno jest ściągać takie należności, ponieważ procedura jest złożona, długotrwała i kosztowna. Bywa również, że klient — szukając oszczędności — składa reklamację usługi wykonanej prawidłowo — wylicza Jerzy Dąbrowski.

Z podobnym problemem styka się także Intertext.

— Szczególnie ostrożni jesteśmy w pierwszych kontaktach z firmami zagranicznymi, które nie mają przedstawicielstw w Polsce. To one najczęściej zalegają z płatnościami. Wynika to z dwóch powodów. Po pierwsze, czują się bezkarne z racji tego, że mieszczą się w innym kraju. Drugi, częstszy powód zalegania z płatnościami nie wynika ze złej woli zagranicznych klientów, lecz z powodów formalnych. Procedura rozliczania należności jest bowiem bardzo skomplikowana. Polskie biuro tłumaczeń — wystawiając fakturę — musi przeliczyć złotówki na walutę klienta. Jego bank przelewając należność na nasze konto musi dokonać odwrotnej operacji. To wszystko trwa. Tymczasem nasza firma ustala 14-dniowy termin płatności, a na Zachodzie standardem są terminy 2-3 miesięczne — wyjaśnia Danuta Sobiecka.

Kolejnym utrudnieniem, jakie napotykają w swej działalności biura tłumaczeń, jest konieczność stałego inwestowania w sprzęt komputerowy i oprogramowanie. Zakupy coraz nowszych programów komputerowych kompatybilnych z używanymi przez klientów pochłaniają corocznie znaczne kwoty.

— To nieważne, że programy, z których korzystamy, wystarczają nam do pracy. Musimy posiadać najnowsze i najmodniejsze wersje, bo z takich korzystają nasi zleceniodawcy — sumuje Danuta Sobiecka.

Wrażliwa branża

Przedstawiciele biur tłumaczeń przyznają zgodnie, że rynek jest bardzo wrażliwy na wszelkie zdarzenia gospodarcze i polityczne. Jeśli np. zanosi się na kryzys rządowy, liczba zleceń spada. Gdy kolejne rządy wprowadzają reformy wiążące się ze zmianą licznych przepisów, to gwałtownie rośnie. Również kryzys rosyjski wycisnął swoje piętno na sytuacji w branży. W ostatnich miesiącach biura zanotowały znaczny spadek liczby zamówień na tłumaczenia z języka rosyjskiego i na rosyjski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Kowalczuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / TŁUMACZE TRACĄ NA WSZELKICH KRYZYSACH