TMS: Rynki stają się coraz bardziej emocjonalne

TMS
14-07-2006, 10:10

Początek piątkowej sesji przyniósł osłabienie naszej waluty, do czego przyczyniło się umocnienie amerykańskiego dolara na globalnym rynku, a także pogarszająca się sytuacja geopolityczna na świecie, która może skłaniać inwestorów do redukcji zaangażowania na rynkach wschodzących.

Początek piątkowej sesji przyniósł osłabienie naszej waluty, do czego przyczyniło się umocnienie amerykańskiego dolara na globalnym rynku, a także pogarszająca się sytuacja geopolityczna na świecie, która może skłaniać inwestorów do redukcji zaangażowania na rynkach wschodzących.

Nie bez znaczenia pozostaje także nienajlepsza sytuacja polityczno-fiskalna naszego regionu. Kilka dni temu w obronie korony interweniować musiał Słowacki Bank Centralny, a wczoraj rano Komisja Europejska dosyć ostro skrytykowała Węgry za fatalny stan finansów publicznych, a unijny komisarz Joaquin Almunia stwierdził, że kraj ten powinien we wrześniu wytłumaczyć, jak zamierza wypełnić unijne kryteria z Maastricht niezbędne do przyjęcia wspólnej waluty.

Niepokój wśród inwestorów zaczyna budzić także sytuacja polityczna w kraju. Coraz bardziej niejasne staja się stosunki pomiędzy PiS a Samoobroną, która to partia próbuje poprawić swoją pozycję korzystając na zamieszaniu wokół ostatnich zmian w rządzie. Wydawało się, że po środowym spotkaniu panów Kaczyńskiego i Leppera potencjalny konflikt został już zażegnany, ale tak się nie stało. Wczoraj na rynek napływały informacje, że do planowanego na dzisiaj zaprzysiężenia rządu przez prezydenta nie dojdzie, głównie z powodu możliwej nieobecności Andrzeja Leppera. Z kolei dzisiejsza prasa doniosła, że przewodniczący Samoobrony ma uwagi do pracy trzech ministrów: zdrowia, skarbu i gospodarki i ma za złe szefowi PIS, że nie uzgodnił z nim składu rządu. Później pojawiły się informacje, że przewodniczący Lepper pojawi się na dzisiejszej uroczystości w Pałacu Prezydenckim. Po co to całe zamieszanie? Wydaje się, że zakulisowa gra nadal trwa, a nienajlepsza polityka informacyjna powoduje, że inwestorzy, zwłaszcza zagraniczni mogą czuć się niepewnie (dodając pogarszający się klimat inwestycyjny na świecie).

Wczorajsze dane makroekonomiczne o bilansie na rachunku obrotów bieżących i deficycie handlowym przeszły bez większego echa. Deficyt C/A w maju okazał się mniejszy niż to zakładano w prognozach i wyniósł 209 mln EUR. Z kolei „dziura” w handlu zwiększyła się do 483 mln EUR, do czego przyczynił się rosnący szybko import. To jest jednak wynikiem rosnącego popytu wewnętrznego.

Dzisiaj uwaga rynku skupi się na danych o inflacji w czerwcu, które zostaną opublikowane o godz. 14:00. Rynek nie spodziewa się tutaj większych zmian – w ujęciu rocznym wskaźnik CPI powinien ukształtować się na poziomie 1,0 proc. r/r wobec 0,9 proc. r/r w maju i spaść o 0,2 proc. w ujęciu miesięcznym. Jeżeli tak się rzeczywiście stanie to dane te nie będą miały większego wpływu na rynek. Istotniejsze będą informacje ze świata polityki i sytuacja na rynkach międzynarodowych.

Naszym zdaniem okolice 3,21 zł za dolara można wykorzystać do krótkoterminowej sprzedaży tej waluty z celem do 3,1750 zł. W przypadku euro możliwe jest pasmo wahań 4,0350-4,0650 zł. Nadal podtrzymujemy, że przyszły tydzień może przynieść wyraźniejsze osłabienie się złotego. O godz. 9:51 kurs EUR/PLN wynosił 4,0390 zł, a USD/PLN 3,1890 zł.

Rynek międzynarodowy:

Wczorajsza sesja przyniosła spadek notowań EUR/USD, który był kontynuowany także dzisiaj rano, kiedy to kurs spadł do poziomu 1,2649. Warto zwrócić uwagę na fakt, że amerykańska waluta nie straciła zbytnio na zamieszaniu związanym z pogorszeniem się sytuacji geopolitycznej. Odpowiedź tkwi w zachowaniu się cen ropy, które osiągnęły nowe rekordy cenowe. Można spodziewać się, że fakt ten znajdzie swoje przełożenie we wzroście presji inflacyjnej i skłoni FED do kontynuacji zacieśniania polityki monetarnej w większej skali, niż się tego obecnie spodziewa rynek. Nietrudno się domyśleć, że doprowadziłoby to do wyraźnego umocnienia się amerykańskiej waluty w dłuższej perspektywie.

Dzisiaj rano zgodnie z oczekiwaniami Bank Japonii podniósł stopy procentowe o 25 p.b. W wydanym później komunikacie znalazły się stwierdzenia, które oddalają perspektywę szybkich podwyżek w najbliższym czasie. Stąd też nie powinno dziwić osłabienie się japońskiego jena – rynek walutowy dyskontuje przyszłość, a nie reaguje na bieżące fakty. Tymczasem cieniem na japońskiej walucie może położyć się sytuacja w Korei Północnej, gdzie ostatnio doszło do impasu w rozmowach ws. rezygnacji z kolejnych prób rakietowych tego kraju. Z kolei zagadką pozostaje możliwy scenariusz działań Ludowego Banku Chin, który jak się spekuluje może już wkrótce podwyższyć stopy procentowe i dopuścić do częściowej rewaluacji juana, aby „schłodzić” rozpędzoną, tamtejszą gospodarkę. Gdyby tak się stało można będzie spodziewać się pogorszenia nastrojów na rynku metali.

Dzisiaj uwaga rynku skupi się na danych makroekonomicznych ze Stanów Zjednoczonych. Wczorajsza publikacja danych o cotygodniowym bezrobociu nie była najlepsza – liczba podań o zasiłki wzrosła do 332 tys., co doprowadziło do wyraźnej zmiany kierunku średniej 4-tygodniowej. Lepszy od oczekiwań był odczyt dotyczący budżetu federalnego, chociaż tego można było się spodziewać po ostatniej rewizji prognoz przez Biały Dom. Waga dzisiejszych danych będzie o wiele wyższa – sprzedaż detaliczna i nastroje konsumentów mają duży wpływ na kształtowanie się koniunktury gospodarczej USA. Gorsze odczyty, czego nie można wykluczyć, mogłyby doprowadzić do krótkoterminowego osłabienia dolara, gdyż inwestorzy mogliby uznać, że FED bardziej przejmie się gospodarką niż inflacją. To myślenie może okazać się błędne, co najpewniej okaże się w przyszłym tygodniu podczas przemówienia Bena Bernanke przed Kongresem i publikacji zapisków z ostatniego posiedzenia FED.

Dzisiaj pojawia się szansa na korekcyjne odbicie EUR/USD. Sugerowalibyśmy zakupy w okolicach 1,2640 z celem do 1,2710 i zleceniem stop-loss przy 1,2610. Przyszły tydzień powinien przynieść jednak dalsze spadki, które mogą przyspieszyć. O godz. 9:51 za jedno euro płacono 1,2664 dolara.

Marek Rogalski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TMS

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / TMS: Rynki stają się coraz bardziej emocjonalne