To mała kometa, lecz duży krok dla ludzkości

Karol Kopańko
opublikowano: 05-01-2015, 09:49

Lądowanie na komecie, prywatność w sieci, najwartościowszy start-up Xiaomi, podmuch hinduskej świeżości w Microsofcie, okulary z kartonu od Google’a...

Nazywa się Czuriumow-Gierasimienko i od kilku tygodni jest cięższa o pochodzący z Ziemi lądownik Philae, przywieziony przez sondę Rosetta. To własnie tę kometa dekadę temu upodobali sobie naukowcy, a jej lot 12 listopada śledził cały świat.
Wylądować na pędzącej przez kosmos skale się udało, choć nie bez dużych problemów. Informacja o sukcesie przyszła na Ziemię dopiero po 28 minutach ze względu na ogromną odległość — 448 mln km od Słońca.

Po co nam jednak lądowanie na komecie, skoro stosunkowo niedaleko mamy większe skały? Otóż Philae będzie mógł z bliska obserwować, jak zmienia się jądro komety podczas zbliżania się ku Słońcu, a także badać jego skład. Lądownik pomoże rozstrzygnąć, czy te ciała niebieskie mogą być źródłem życia czy też przenoszą jedynie składniki nieorganiczne.

Dla Polaków ważne jest, że za lądowaniem stała Europejska Agencja Kosmiczna, a penetrator do badania struktury komety wykonany został w Centrum Badań Kosmicznych PAN.

Dużym sukcesem minionego roku było zwrócenie uwagi ludzi na kwestię prywatności w internecie. Po rewelacjach Edwarda Snowdena na temat inwigilacji internautów w powszechnej świadomości zaczęły kiełkować przemyślenia dotyczące losów poufnych informacji umieszczanych w sieci i skutki wyciągnięcia ich na światło dzienne w przyszłości.

Za regulacje prawne wzięła się Unia Europejska, która wprowadziła tzw. prawo do bycia zapomnianym, a obecnie pracuje nad wzmocnieniem prawa do prywatności.
Po informacjach o analizowaniu zawartości mejli przez Google’a hitem okazała się zbiórka na szyfrowaną skrzynkę ProtonMail, podczas której zebrano aż 500 tys. USD, a zwiększoną popularnością cieszyła się także wyszukiwarka DuckDuckGo - alternatywa wobec Google Search.

Wiele firm postanowiło zbić na tym trendzie niezły interes. Przykładem jest choć BlackPhone, czyli telefon z oprogramowaniem o zwiększonym bezpieczeństwie, który w rzeczywistości jest, niestety, niewiele lepszą ochroną od zwykłego smartfona.

Najwartościowszy start-up? Nie Uber, nie AirBnB, lecz chiński Xiaomi, producent smartfonów, który z kopiowania zachodnich firm uczynił sztukę - sztukę sukcesu. Obecna jego wycena to 46 mld USD, co jest gigantycznym wynikiem jak na firmę założoną w 2010 r., która już jest trzecim producentem smartfonów na świecie - zaraz za Samsungiem i Apple’em, a przed tak uznanymi markami, Sony czy LG.
W zeszłym roku Chińczycy sprzedali 61,1 mln smartfonów, ponad 3-krotnie więcej niż rok wcześniej, i zarobili prawie 12 mld USD.

Xiaomi najmocniejsze jest na rynku azjatyckim, gdzie konsumenci kierują się przed wszystkim ceną. Powstają tam dedykowane tylko tej marce sklepy, gdzie oprócz przetestowania telefonów można również ściągnąć dedykowanie aplikacje za pomocą strefy Wi-Fi, które doskonale radzą sobie z zastępowaniem zablokowanych w Państwie Środka usług Google’a czy Facebooka.

Firma nie zwalnia tempa i cały czas rozszerza portfolio produktów - od smartfonów po phablety i laptopy, a nawet oczyszczacze powietrza. Smuci jedynie fakt nieustannego kopiowania pomysłów od Apple’a i innych producentów. Jeśli przyjrzeć się designowi  telefonów, to ciężko nie odnieść wrażenia, że gdzieś już to widzieliśmy. Jeśli firma chce dalej piąć się w górę, w końcu będzie musiała skorzystać z własnego R&D.

Jaka firma zmieniła się w 2014 r. najbardziej na plus? To Microsoft, który pod sterami nowego CEO zdaje się powoli odzyskiwać dawną pozycję i w końcu wyznaczać trendy na rynku nie tylko korporacyjnej technologii. Satya Nadella objął stery w lutym i z miejsca zaczął zmieniać informatycznego giganta. Większa uwaga poświęcona została chmurze - Azure, a także strategii sprzedaży oprogramowania. Na iPada trafił pakiet biurowy Microsoftu, co oznaczało, że firma chce tworzyć programy nie tylko na własne urządzenia i nie tylko na platformę Windows.
Pozytywne oceny zbiera zegarek Microsoftu - Band, ale chwalony jest przede wszystkim główny produkt, czyli system operacyjny Windows 10, dla którego kluczowe będą najbliższe miesiące, kiedy przekonamy się, czy będzie on w stanie zamazać niezbyt pozytywne wrażenie po wersji 8.

Dotkliwa może być jedynie zeszłoroczna porażka nowego Xboxa z PlayStation, ale końcowy wynik starcia nie jest bynajmniej przesądzony, a jak pokazała poprzednia generacja - wojny konsolowe mogą być naprawdę długodystansowe.

Slogan wirtualnej rzeczywistości pojawiał się w 2014 r. wyjątkowo często. Na początku przy okazji przejęcia Oculus VR przez Facebooka, a następnie przy okazji zapowiedzi gogli Samsunga czy Sony. Wszystkie projekty pobił jednak zdecydowanie Cardboard od Google’a, czyli okulary z kartonu. Zaczęło się jako żartobliwa odpowiedź na przekombinowaną konstrukcję Oculusa i jego wciąż mglistą datę premiery, a skończyło na produkcie, który trafił już do 0,5 mln odbiorców i doczekał się oficjalnego wsparcia Google’a.

Choć Cardboard to tak naprawdę soczewki osadzone w wyciętej z kartonu ramce trzymającej się na rzepach i gumkach, to jego siła tkwi właśnie w prostocie, którą upodobali sobie amatorscy deweloperzy. Dla nich Google udostępnił narzędzia do tworzenia gier i aplikacji i wydzielił oddzielną kategorię w swoim sklepie.

Obecnie po wsadzeniu smartfona z Androidem do Cardboarda można oglądać specjalnie przygotowane filmy czy np. eksplorować Google Earth.

Choć sprzedaż Cardboarda nie powala na kolana, to trzeba zauważyć, że na razie sprzęt trafił do grupy, która dopiero zajmuje się tworzeniem oprogramowania. Dopiero kiedy końcowi użytkownicy będą mogli szeroko wykorzystywać rzeczywistość wirtualną w internecie, a nie tylko w wybranych programach, będziemy mogli mówić o prawdziwym rynku VR.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Kopańko

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / To mała kometa, lecz duży krok dla ludzkości