Torpol i Trakcja kokosów nie zbijają

Pensje rosną, a z kontraktami krucho w Polsce i za granicą. Szybkiej poprawy raczej nie będzie. Kursy Torpolu i Trakcji są w dołku, a analitycy obniżają wyceny

Już nie na 9 zł, ale na zaledwie 6,05 zł wycenia akcję Trakcji PRKiI analityk Erste Securities Polska. Do obniżki doszło dzień po tym, jak konkurencyjny dla Trakcji Torpol opublikował wyniki finansowe za trzeci kwartał. Analityk Erste i tak był zresztą ostrożny w wycenie Trakcji. Od dawna uważał, że jedna akcja spółki jest warta nie więcej niż 9 zł, podczas gdy większość wycen obu spółek budujących tory sięga 15-16 zł. Sami analitycy przyznają jednak, że są to zaszłości historyczne, mające się nijak do obecnej sytuacji obu firm.

— Moje rekomendacje dla Torpolu i Trakcji pochodzą z maja 2017 r. Wtedy nie zakładałem tak dużego wzrostu cen materiałów, wynagrodzeń czy presji ze strony podwykonawców, a same spółki kreśliły zdecydowanie bardziej pozytywny obraz rentowności pozyskanych kontraktów — zaznacza Adam Anioł, analityk Banku BGŻ BNP Paribas. Dzisiaj można się natomiast spodziewać upublicznienia rekomendacji Noble Securities, obniżającej wycenę Trakcji. Kursy Trakcji i Torpolu osuwały się od lutego 2017 r. Prawdziwe tąpnięcie nastąpiło jednak pod koniec października. W kilka dni obie spółki straciły po około 35 proc. wartości, spadając do nieco ponad 7 zł za akcję. Dla Torpolu oznacza to najniższe notowania giełdowej historii.

— Realia tego roku można oczywiście różnie dyskontować, ale patrząc na portfel zamówień i jego strukturę, ta wycena jest nieuzasadniona — komentuje Grzegorz Grabowski, prezes Torpolu. Wczoraj inwestorzy akurat mieli podobne zdanie. Momentami kurs rósł o około 10 proc.

Pod presją

Na koniec września portfel zamówień Trakcji opiewał na 1,9 mld zł, a Torpolu aż na 3,4 mld zł, wliczając nowy układ torowisk przy elektrowni w Jaworznie. Torpol złożył ofertę wartą 367 mln zł, będąc jedynym oferentem. Umowy jeszcze nie podpisał.

— Liczymy, że w przyszłym roku osiągniemy 4-5 proc. marży — mówi Grzegorz Grabowski. — Konserwatywnie zakładałbym jednak ten dolny próg. W przypadku Trakcji spodziewałbym się natomiast nieco niższej rentowności na krajowych kontraktach niż dla Torpolu. Jeśli chodzi o tę spółkę, trzeba brać pod uwagę, że podpisywała w 2017 r. umowy w przetargach, w których pod względem ceny była nawet trzecia czy piąta. Do tego trzeba doliczyć kontrakt z Tauronem dotyczący Elektrowni Jaworzno. Te zlecenia rzeczywiście mogą poprawiać średnią marżę dla całego portfela, choć nie należy przesadzać z oczekiwaniami. W przypadku Jaworzna Torpol jako jedyny złożył ofertę, co też o czymś świadczy — część zadań na kontrakcie może być wyzwaniem dla spółki, w szczególności logistycznym — komentuje Adam Anioł. — Jeśli szukać szans na wyższe marże w budownictwie infrastrukturalnym, to właśnie w Torpolu. Ale spółka jest oczywiście narażona na wszystkie rodzaje ryzyka w branży — zaznacza Tomasz Duda, analityk Erste Securities Polska. W nowej unijnej perspektywie budżetowej na modernizację polskich torowisk przewidziano 66 mld zł. Przetargów oczekiwano wiosną 2017 r. Procedury się jednak przeciągają, zawarto stosunkowo niewiele zamówień. Obecnie

branża zakłada, że sytuacja zmieni się na początku 2018 r. Każda firma budowlana musi jednak pokrywać koszty stałe. To przede wszystkim ludzie. Ich zwolnienie to w dużej mierze utrata zdolności realizacji zamówień, gdy się pojawią. Oczekiwania płacowe zaś rosną.

— Generalne założenie było takie, że gdy pojawią się zamówienia z nowej unijnej perspektywy budżetowej, to będzie dobrze. Dlatego kursy rosły w drugiej połowie 2016 i na początku 2017 r. Presja kosztowa wzmogła się jednak na tyle, że same spółki są zaskoczone. Na dodatek procesy biznesowe branży budowlanej nie kończą się w miesiąc czy dwa. W budownictwie torowym kontrakt realizuje się 2, 3, a nawet 4 lata. W rezultacie nie wiadomo, czy pierwsze kontrakty podpisywane w ramach nowej unijnej perspektywy budżetowej w ogóle będą rentowne — tłumaczy Krzysztof Radojewski, dyrektor departamentu analiz rynkowych Noble Securities.

— Takiej sytuacji na polskim rynku budowlanym nie było od 15 lat. W latach 2007-08 płace rosły, ale firmy przekładały to na cenę usług. Obecnie tak nie jest i bardzo trudno stwierdzić, czy obecne oczekiwania względem marż się sprawdzą — przyznaje Tomasz Duda.

Podobnie jak w Polsce

Obie spółki mają też odnogi zagraniczne. Trakcja jest silna na Litwie, Torpol próbuje sił w Norwegii. Sęk w tym, że w obu tych krajach sytuacja jest podobna jak w Polsce.

— Trakcja ma problem na Litwie. Po zmianie rządu w 2016 r. kontrakty zostały wstrzymane. Spółka realizuje mniejsze zamówienia, ale rentowność spadła na łeb na szyję, a Litwa istotnie poprawiała wyniki Trakcji — zwraca uwagę Krzysztof Radojewski. — Duży wpływ na nasze wyniki ma rynek norweski. Bane Nor [tamtejsze koleje — red.] przechodziło restrukturyzację i wstrzymało zamówienia. Potwierdziło jednak, że 2018 r. będzie obfitował w przetargi — mówi Michał Ulatowski, wiceprezes Torpolu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Torpol i Trakcja kokosów nie zbijają