Traktatu z Rygi się nie powtórzy

opublikowano: 15-08-2022, 20:33
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Ponad trzy dekady od zmiany przez Polskę ustroju oraz ćwierć wieku od przeorientowaniu sojuszy, Święto Wojska Polskiego pierwszy raz obchodzone było w nowym kontekście.

Realny konflikt zbrojny toczy się nie gdzieś tam w świecie – polscy żołnierze ginęli przecież w Iraku czy Afganistanie – lecz tuż za wschodnią granicą. Wojna napastnicza Rosji z Ukrainą naturalnie wywołała w tych dniach porównywanie sytuacji z lat 1920 i 2022. Przede wszystkim przez polityków, ale miałem akurat okazję uczestniczyć w zobiektywizowanej debacie historyczno-wojskowej.

Najważniejsze podobieństwo konfliktów, które kalendarzowo różni wiek, polega na ich postrzeganiu przez świat. Im dalej od teatru działań wojennych, tym bardziej zaciera się okoliczność nie tyle, kto walczy – ile o co. Latem 1920 r. odbywały się Igrzyska VII Olimpiady w Antwerpii, symbolizujące powrót Europy do normalności po tragedii pierwszej wojny światowej – tym bardziej, że zorganizowane zostały przez ciężko doświadczoną Belgię. Dramatycznie broniąca się przed bolszewikami Polska anulowała udział, chociaż biało-czerwona flaga w Antwerpii wisiała. Oczywiście nie uczestniczyła też Rosja Radziecka, która w ogóle włączyła się do ruchu olimpijskiego dopiero po drugiej wojnie światowej. W każdym razie wojna polsko-bolszewicka postrzegana była na Zachodzie jako sąsiedzki konflikt, przeszkadzający w zaleczaniu ran, na pewno zaś nie jako ważne dla Europy starcie cywilizacji.

Napad Rosji na Ukrainę od początku postrzegany jest jednoznacznie przez świat Zachodu, ale… tylko Zachodu. Potępienie, sankcje i pomoc militarną kierują oczywiście NATO i Unia Europejska, a także zaliczane do tego samego kręgu m.in. Australia i Japonia. Zupełnie inaczej patrzą jednak inne kontynenty – Afryka, większość Azji i Ameryki Południowej. Rosja pod wpływem Zachodu chwilowo wyleciała np. z ruchu sportowego, ale niezmiennie będzie np. uczestnikiem wrześniowej sesji Organizacji Narodów Zjednoczonych jako mocarz z Rady Bezpieczeństwa, a także dorocznego szczytu G20 w październiku. Gospodarzem jest akurat Indonezja i zaprasza na Bali wszystkich. Władimir Putin fizycznie się tam nie stawi, ale ekranowo – jak najbardziej.

Pytanie, kiedy może zakończyć się tragiczna dla Ukrainy wojna, jest retoryczne. Najprawdziwsza odpowiedź szokuje – otóż nigdy, tzn. w wyobrażalnym horyzoncie czasowym. Napad z 24 lutego 2022 r. tylko rozwija i ugruntowuje zapoczątkowany już w 2014 r. zaborem Krymu i części Donbasu. Car Kremla raczej przyjął do wiadomości, że poza jego zasięgiem jest osiągnięcie pierwotnego celu strategicznego – zajęcie Kijowa lub chociażby Charkowa jako stolicy zastępczej i obsadzenie wasalnego rządu ogólnoukraińskiego. Ogranicza się zatem do celów cząstkowych – zagarnięcia i utrzymania całego Donbasu oraz wybrzeża Morza Azowskiego dla lądowego połączenia z Krymem. Ze względu na dysproporcję sił Ukraina, mimo sprzętowej pomocy Zachodu, nie jest w stanie odbić terenów zajętych przez agresora w 2022 r., nie mówiąc już o tych straconych w 2014 r. na czele z Krymem. Prawo międzynarodowe zdobyczy terytorialnych Rosji nie uznaje i nie uzna, ale Kremla przecież w ogóle to nie obchodzi. Taka jest generalna różnica między skutkami naszej wojny z 1920 r. oraz tej obecnej. Wtedy po pobiciu bolszewików podpisany został w 1921 r. w Rydze i obustronnie ratyfikowany traktat pokojowo-graniczny. Moskwa od początku uważała układ za zgniły kompromis i prowizorkę, ale jednak trwał on stabilnie aż do wybuchu wojny w 1939 r. Obecnie na podpisanie ukraińsko-rosyjskiego odpowiednika Rygi nie ma szans.

Święto Wojska Polskiego zasadnie kojarzy się przede wszystkim z defiladami, ale w tym roku wyjątkowo głośno pobrzmiewały również odgłosy nieodległej wojny w Ukrainie. Fot. KPRP / Jakub Szymczuk
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane