Trwa walka o Progres Investment

opublikowano: 13-02-2014, 00:00

Paweł J. utrzymuje kontrolę nad firmą z New Connect, a rewident ds. szczególnych nie może prześwietlić jej transakcji.

Spór największych akcjonariuszy Progresu Investment (PI): Pawła J. (44,9 proc.) i Benefii Towarzystwa Ubezpieczeń na Życie (40 proc.) nabiera rumieńców. Cypryjska firma Kazumi Limited (KL), posiadająca 5,3 proc. akcji PI i opowiadająca się po stronie Benefii, zażądała właśnie, by na walnym zaplanowanym na 4 marca 2013 r. głosować nad odwołaniem zarządu Progresu, kojarzonego z Pawłem J. To kolejna próba przejęcia kontroli nad notowaną na małym parkiecie spółką.

Pierwszą, jak się wydawało, skuteczną próbę podjęto w listopadzie 2013 r. Benefia i głosujący z nią mniejszościowi akcjonariusze (głównie KL i jeden z funduszy Arka BZ WBK) wybrali trzech z pięciu członków rady nadzorczej PI. Na nic się to zdało, bo rada w ogóle się nie ukonstytuowała. Nominowany przez Pawła J. Jarosław Ostrowski (wiceprezes Invista DM, a kiedyś dyrektor departamentu w Komisji Nadzoru Finansowego) niecały miesiąc po powołaniu zrezygnował ze względu na „nowe obowiązki zawodowe”. Rada nie działa do dziś. Taki scenariusz najwyraźniej przewidział cypryjski

Śledztwa w tle

W sprawie Progresu Investment (PI) toczą się dwa duże śledztwa. Pierwsze, z zawiadomienia władz Benefii, w sprawie sprzeniewierzenia ponad 150 mln zł przez poprzedni zarząd życiowego ubezpieczyciela. Większość z pieniędzy trafiło do Progresu i spółek z nim związanych, a szefem PI został Przemysław Majewski, były członek zarządu Benefii. W drugim śledztwie kilkanaście osób związanych z PI od wakacji 2013 r. stoi pod zarzutami stworzenia zorganizowanej grupy przestępczej, zajmującej się wyłudzaniem nieruchomości pod pozorem umów o przewłaszczenie. Kierować grupą mieli Paweł J., założyciel i były prezes Progresu oraz Marek A., wiceprezes. Śledczy chcieli ich aresztowania, ale sądy prawomocnie się na to nie zgodziły.

KL, bo jeszcze w listopadzie 2013 r., przed rezygnacją Jarosława Ostrowskiego, wniósł o zwołanie walnego PI, które zmieniłoby statut tak, by w takich przypadkach pozostali członkowie rady mogli sami uzupełniaćjej skład. Zarząd PI, kojarzony z Pawłem J., walne zwołał, ale dopiero na 4 marca 2013 r.

— Ta zwłoka zastanawia, szczególnie w sytuacji, kiedy rada nie może nadzorować zarządu ani go odwołać. W takich okolicznościach muszą to zrobić akcjonariusze na walnym — tłumaczy Tomasz Matczuk, pełnomocnik KL.

— O żadnej zwłoce czy złej woli nie ma mowy. Członkowie rady odbyli kilka spotkań i jeśli tylko żądają od zarządu jakichkolwiej materiałów, to je dostarczamy — odpowiada Przemysław Majewski, prezes PI. Oprócz zmian w radzie listopadowe walne Progresu zdecydowało też o powołaniu, na wniosek Benefii, biegłego rewidenta ds. szczególnych: Ernst & Young (EY). W ciągu dwóch tygodni miał zacząć prześwietlać transakcje PI pod kątem zgodności z prawem i interesami spółki. Nie zaczął do dziś.

— Jeden z akcjonariuszy złożył pozew o uchylenie uchwały

o powołaniu rewidenta, a my jako zarząd uważamy, że cena zaoferowana przez EY jest drastycznie wysoka — tłumaczy Przemysław Majewski. Przyznaje, że o uchylenie uchwały wystąpił nie tylko jeden z akcjonariuszy [a konkretnie Paweł J., wiceprezes PI — red.], ale też zarząd PI.

Co więcej, sąd odmówił udzielenia zabezpieczenia w postaci zniesienia obowiązku podpisania umowy z EY i ustanowił w tej sprawie kuratora dla PI, adwokata Pawła Ziętarę, o czym rynek nie został poinformowany. Szef PI twierdzi, że nie było takiego obowiązku, a umowę z EY podpisze, kiedy decyzja sądu o odmowie zabezpieczenia się uprawomocni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy