Dwie z pięciu małych rafinerii zanotowało straty. Być może w przyszłości, dzięki wsparciu Lotosu i Orlenu, będzie lepiej.
Nie dla wszystkich firm sektora naftowego ubiegły rok był tak pomyślny jak dla PKN Orlen (ponad 1 mld zł zysku netto) czy dla Grupy Lotos (257 mln zł na plusie). Powodów do zadowolenia nie mają zwłaszcza trzy małe rafinerie południowe należące do Nafty Polskiej, a mające jeszcze w I kw. zasilić Grupę Lotos. Na szczycie listy negatywnych bohaterów jest Glimar z Gorlic, który przy przychodach na poziomie 460 mln zł poniósł 31 mln zł straty. Zarząd firmy nie chciał komentować wyników.
Na minusie była też Rafineria Czechowice (RC). Jej strata wyniosła 15 mln zł.
— Odczuliśmy potężne zachwianie cen ropy naftowej w okresie wojny w Iraku. Ponadto sporo kosztowały procesy restrukturyzacji uwzględniające konsolidację z Grupą Lotos — mówi Henryk Malesa, prezes RC.
Nieco lepiej poradziło sobie Jasło, które przy 683 mln zł przychodów, miało symboliczny zysk — 30 tys. zł.
Znacznie lepiej powiodło się rafineriom południowym kontrolowanym przez PKN Orlen. Najlepsze rezultaty z całej grupy pięciu spółek osiągnęła Rafineria Trzebinia (RT), która przy przychodach wysokości 1,1 mld zł zarobiła na czysto około 60 mln zł.
— To rezultat wzrostu sprzedaży paliw w imieniu Orlenu, większych dostaw na rynek olejów opałowych i technologicznych oraz działań restrukturyzacyjnych — wylicza Grzegorz Ślak, prezes RT.
Gorzej, choć też na plusie, zakończyła ubiegły rok Rafineria Jedlicze. Firma wypracowała 2,1 mln zł zysku, przy przychodach wysokości 473 mln zł. Krzysztof Janas, prezes spółki, także zwraca uwagę, że o postępie zdecydowały efekty restrukturyzacji firmy i większe wpływy ze sprzedaży m.in. olejów opałowych i smarów.
Szefowie rafinerii przyznają, że byt zakładów zależy głównie od utrzymywanej obowiązującej od wielu lat ulgi transportowej. Ulga wysokości 120 zł na tonie ma im zrekompensować brak możliwości sprowadzania ropy najtańszą metodą, czyli rurociągiem. Te przepisy mają jednak stracić ważność 1 maja.
Sytuację nieco przestarzałych i mało konkurencyjnych rafinerii południowych mają poprawić inwestycje realizowane dzięki wsparciu Grupy Lotos i PKN Orlen.