Tytoniowa alternatywa walczy o uznanie

Producenci wyrobów tytoniowych starają się przekonać władze, że mają w portfelu produkty mniej szkodliwe od papierosów.

„Dowody wskazują na to, że całkowite przerzucenie się ze zwykłych papierosów na e-papierosy zmniejsza ekspozycję na wiele substancji toksycznych i rakotwórczych” — głosi opublikowany w tym tygodniu raport amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk, Inżynierii i Medycyny, najpoważniejsza do tej pory publikacja, badająca wpływ nowych produktów dla osób uzależnionych od nikotyny na zdrowie publiczne.

Jednocześnie twórcy raportu zastrzegają, że e-papierosy wywołują uzależnienie, a ich użytkownicy częściej zaczynają palić tradycyjne papierosy, o ile nie robili tego wcześniej. Publikacja raportu, który może stanowić argument dla firm promujących alternatywne wyroby dla uzależnionych od nikotyny, zbiega się z dwiema ważnymi dla branży tytoniowej sprawami.

W tym tygodniu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zajął się sprawą snusu, czyli znanego głównie w Szwecji i Norwegii tytoniu do żucia. Produkcja i sprzedaż snusu jest zakazana na terenie Unii Europejskiej (z wyjątkiem Szwecji), ale spółka Swedish Match walczy przed unijnym sądem o cofnięcie tego zakazu, przekonując, że właśnie dzięki snusowi odsetek palaczy spadł w Szwecji do zaledwie 5 proc. (w Polsce to 24 proc.).

Jednocześnie Philip Morris, globalny koncern tytoniowy, walczy o możliwość sprzedażyurządzenia IQOS na rynku amerykańskim i promowania go jako wyrób mniej szkodliwy od papierosów. Urządzenie, które wprowadzono już na rynek polski, służy do podgrzewania tytoniu bez spalania go. W czwartek, już po zamknięciu tego wydania „PB”, panel doradczy amerykańskiej Agencji ds. Leków (FDA) ma zdecydować, czy wprowadzenie tego rodzaju produktów na tamten rynek jest pożądane.

Tymczasem na krajowym podwórku walka z negatywnymi efektami palenia papierosów idzie jak po grudzie. W czwartek sejmowa komisja zdrowia przyjęła sprawozdanie z realizacji Programu Ograniczania Zdrowotnych Następstw Palenia Tytoniu w Polsce w 2016 r. Zgodnie z ustawą o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych na realizację tego programu co roku powinna być przeznaczana kwota równa 0,5 proc. wpływów budżetowych z akcyzy tytoniowej — to około 90 mln zł.

Jak już jednak pisaliśmy w „PB” przy okazji poprzednich edycji programu, takich pieniędzy na jego realizację nigdy nie znaleziono, a resort finansów zastrzega, że zgodnie z ustawą kwota ma być równa 0,5 proc. wpływów akcyzowych, ale niekoniecznie powinna z nich pochodzić — instytucje realizujące program powinny same znaleźć finansowanie. Efekt? Ministerstwo Zdrowia, Główny Inspektor Sanitarny i inne instytucje publiczne w 2016 r. przeznaczyły na realizację programu zaledwie 0,57 mln zł, czyli około 160 razy mniej, niż powinny. Mniej nawet niż w poprzednich latach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Tytoniowa alternatywa walczy o uznanie