Umacnianie więzi władzy z ludem

ANDRZEJ MALINOWSKI
opublikowano: 06-10-2011, 00:00

KOMENTARZ

ANDRZEJ MALINOWSKI

prezydent Pracodawców RP

Przed dwoma tygodniami „broniłem” w tym miejscu rządowej koalicji, która przepchnęła kolanem przez parlament ograniczenie prawa do informacji publicznej ze względu na ochronę ważnego interesu gospodarczego państwa. Uzasadniałem, że władza, odbierając obywatelom możliwość kontrolowania niektórych swoich poczynań, tak naprawdę przybliża się do ludu. No bo jeśli lud tę władzę wybrał, to jej ufa, a jak ufa, to po co ma ją kontrolować?

Miniony tydzień przyniósł kolejne fakty dowodzące, że władza pragnie coraz silniej wiązać się z ludem i otaczać go paternalistyczną troską. Otóż Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie uznał, że poseł nie musi udzielać informacji publicznej na temat pracy swojego biura poselskiego. Domagała się tego organizacja pozarządowa, chcąc między innymi wiedzieć, w jakich godzinach biuro jego Ekscelencji Pana Posła pracuje i jak wielu wiernych wyborców przyjmuje On podczas dyżurów.

Jego Wysokość Poseł nie odpowiedział i odesłał zbyt dociekliwych mącicieli porządku publicznego do Kancelarii Sejmu. W końcu sprawa trafiła do sądu, a ten orzekł, jak orzekł. Natychmiast posypały się gromy na Pana Posła i Niezawisły Sąd. Konstytucjonaliści, eksperci, publicyści — jeden przez drugiego — wyrażali oburzenie postawą posła i decyzją sądu, lamentując, że zasada „tajne przez poufne” oplata Polskę coraz mocniej. Internauci złorzeczyli zaś, że jedną nogą mieszkają na Białorusi. Rzecz jasna ani jedni, ani drudzy niczego nie zrozumieli! Uważam, że w najlepiej pojmowanym interesie wyborców leży, by nie wiedzieli, jakie są godziny pracy biur poselskich.

Jeśli Jego Wysokość obwieściłby, że przyjmuje petentów np. raz w miesiącu, między godziną 13.30 a 13.45, to nikt by nie przyszedł, myśląc, że i tak nie dostąpi zaszczytu ujrzenia Pana Posła, bo będą tłumy. Nie wiedząc zaś, w jakich godzinach przyjmuje, każdy może wpaść na pomysł, by odwiedzić biuro poselskie np. o 3 nad ranem, w nadziei że zostanie powitany chlebem (z odrobiną domowego smalcu) i solą oraz symboliczną szklaneczką alkoholu.

Panowie konstytucjonaliści, apeluję! Nie wolno wam w imię obrony ustawowych paragrafów niweczyć ludzkich nadziei i marzeń. Że oto wejdą do biura Pana Posła i Go w nim zastaną! Że porozmawia z nimi częściej niż tylko raz na cztery lata; tuż przed kolejnymi wyborami! Że ta droga albo przedszkole, które obiecuje od 12 lat, kiedyś zostaną zbudowane! To nadzieja i wiara budują prawdziwą więź między ludem a władzą, nie zaś konstytucyjne mrzonki! I dlatego powinniśmy być wdzięczni rzeszowskiemu sądowi.

Po co osobiście kontaktować się z posłami, zawracać im zapracowane głowy, skoro tak naprawdę liczą się jedynie przedwyborcze obietnice, hasła i partyjne slogany. Wystarczy, że obiecują nam wspaniałą przyszłość, nieustannie umacniając w ten sposób swoją więź z wyborcami. Przecież skoro Człowiek jest najważniejszy (PSL) i Polacy zasługują na więcej (PiS) zaś Oni się kłócą, my wybieramy przyszłość (PPP-Sierpień 80), to jak wykonamy Następny krok? Razem zrobimy więcej (PO) — bez wątpienia będziemy mieli Nowoczesne państwo (Ruch Palikota) i Jutro bez obaw (SLD). Czego Państwu i sobie życzę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ANDRZEJ MALINOWSKI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy