Czytasz dzięki

Urwanie głowy z planami kapitałowymi

opublikowano: 09-09-2020, 22:00

Jeśli tysiące firm nie obudzi się z letargu, spotka je niemiła niespodzianka jesienią. Nawał obowiązków, gigantyczne kolejki to tylko wierzchołek problemów z PPK

Biznes jeszcze nie okrzepł po starciu z COVID-19, a przed nim kolejne wyzwanie: wdrożenie pracowniczych planów kapitałowych (PPK), czyli reformy emerytalnej obozu rządzącego. Najpóźniej do 27 października blisko 80 tys. firm, które zatrudniają około 3,7 mln osób, musi podpisać umowę o zarządzanie aktywami z jedną z 20 instytucji finansowych. Tak liczne grono to efekt połączenia dwóch etapów (drugiego i trzeciego), którymi przedsiębiorstwa dołączają do systemu. Kumulację spowodowało odroczenie kwietniowego terminu przez obostrzenia epidemiczne.

Sytuacja niepokoi brokerów i oferentów. Alarmują biznes, by nie odkładał ustawowych obowiązków na ostatnią chwilę, bo to może go słono kosztować. Niektórzy oficjalnie sugerują wydłużenie terminu, inni nie chcą tego mówić głośno, a organizator nie widzi takiej potrzeby.

Strach ma wielkie oczy

— Nie otrzymujemy z rynku niepokojących sygnałów, że firmy nie zdążą w wyznaczonym terminie z podpisaniem umowy o zarządzanie PPK, choć oczywiście jest to wyzwanie i wszyscy muszą się mobilizować. Część firm już je podpisała — połowa z drugiego etapu i około 5 tys. z trzeciego. Pamiętajmy jednak, że dopiero skończyły się wakacje, czyli okres urlopowy. Firmy wracają do normalnego trybu pracy i zostały im dwa miesiące na załatwienie formalności z oferentami, którymi są firmy z sektora finansowego. Jesteśmy dobrej myśli — mówi Bartosz Marczuk, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR), który pełni istotną rolę we wprowadzaniu i organizacji wdrożenia programu PPK.

Szkopuł w tym, że gros firm nie ma elementarnej wiedzy o programach.

— Z naszych obserwacji wynika, że firmy zatrudniające 20-50 pracowników [58 tys. podmiotów — red.] niewiele wiedzą o programie i obowiązkach z nim związanych. Biura rachunkowe, na których barki spadną nowe zadania — przesłanie danych pracowników do firm zarządzających, a następnie cykliczne rozliczenia płacowe — mają ogrom dodatkowych zobowiązań w związku z programami pomocowymi wprowadzonymi z tarczami antykryzysowymi i nie myślą o PPK. Istnieje duże ryzyko, że nie będą w stanie sprawnie obsłużyć kumulacji firm, które dołączą do PPK jesienią, o dostosowaniu systemów kadrowych i opanowaniu nowych funkcjonalności nie wspominając — mówi Robert Trzeciak, menedżer odpowiedzialny za sprzedaż PPK w Aviva Investors.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Robert Trzeciak twierdzi, że dwa miesiące to niewiele czasu na obsłużenie dwóch etapów firm, które odkładają ten obowiązek. Apeluje, aby już zaczęły prace nad PPK.

— Kumulacja firm przystępujących do PPK doda pikanterii jesieni. Zdaje się, że wszyscy po cichu liczyliśmy, że PFR odroczy termin wyboru instytucji zarządzającej PPK i przystąpienia do programu dla firm z trzeciego etapu, tak jak to było w przypadku firm z drugiego. Na razie jednak na to się nie zanosi — uważa Daniel Olejnik, ekspert ds. programów emerytalnych w firmie brokerskiej Willis Towers Watson (WTW).

Niepokoi go także fakt, że spółki z trzeciego etapu omijają temat PPK.

— Zachowują się tak, jakby ich to nie dotyczyło. Zgadzam się, że wakacje nie są najlepszym czasem na wdrażanie takich programów w firmach, gdyż to okres absencji i spowolnienia procesów decyzyjnych. Jednak myślenie, że duże podmioty przetarły szlaki i kolejnym grupom pracodawców wdrażających PPK będzie o wiele prościej dołączyć do programu, jest zgubne — ostrzega przedstawiciel WTW.

Jego zdaniem nie ma drogi na skróty, „trzeba przejść przez wszystkie etapy wdrożenia oraz procedury z tym związane i najlepiej dłużej tego nie odkładać, bo można zapłacić słony rachunek”. Sankcje ekonomiczne za niepodpisanie umowy o zarządzanie w terminie wynoszą maksymalnie 1,5 proc. funduszu wynagrodzeń firmy. Zarazem bierze firmy w obronę.

— Należy też zrozumieć, że przez ostatnie miesiące wszyscy żyliśmy epidemią, a firmy miały inne rzeczy na głowie niż PPK.

Zastanawiały się np., jak przetrwać kryzys. Niektóre w dalszym ciągu mierzą się z tym problemem, a wdrażanie PPK w takiej atmosferze jest dużym wyzwaniem — twierdzi ekspert WTW.

Pracownik ma głos

Problem jest złożony. Samo podpisanie umowy nie jest czasochłonne, ale wybór podmiotu tak. Do procesu wyboru firmy zarządzającej aktywami pracowników procedura wymaga dopuszczenia związków zawodowych lub demokratycznie wybranego przedstawicielstwa. Jeśli nie uda się dokonać wyboru wspólnymi siłami do 26 września, firma zdecyduje samodzielnie o tym, z kim podpisze umowę. Tyle że pracownicy chcą mieć jednak na to wpływ — wynika z doświadczeń brokera.

— O ile spółki z drugiego etapu częściowo wybrały już oferentów, to odkładają termin wdrożenia programu i zapisania pracowników. Gdy oferenci [20 firm, z czego kilka ma na razie największy udział w aktywach zgromadzonych w PPK: PKO BP, PZU, N-N i Aviva — red.] mówią, że nie mają już wolnych terminów na spotkanie z przedsiębiorcami i ich pracownikami, by im wyjaśnić meandry PPK, ci są bardzo zdziwieni — mówi Daniel Olejnik.

Epidemia mocno utrudniła kontakt i wybór zarządzającego PPK, ale spotkania organizowano za pomocą kanałów zdalnych. Takie sposoby komunikacji, jak przekazywanie materiałów wideo czy prezentacji, nadal powinny być wykorzystywane, co — zdaniem brokera — jest tym bardziej zrozumiałe, gdy weźmie się pod uwagę dysproporcję między liczbą oferentów a liczbą pracodawców wdrażających PPK w tym samym terminie. O kontakt bezpośredni jest bardzo trudno ze względu na brak czasu i obostrzenia.

Wspomnień czar

Wiceszef PFR wspomina, jak zorganizowały się przedsiębiorstwa z pierwszej fali: 3,9 tys. podmiotów zatrudniających 3 mln osób.

— Większość firm podpisała umowy o zarządzanie w trakcie 3-4 ostatnich tygodni przed upływem terminu. Wyrobiły się w czasie. Myślę, że tym razem z mobilizacją będzie podobnie — mówi Bartosz Marczuk.

PFR zapewnia, że bardzo wspiera przedsiębiorców: odpowiada na ich pytania, edukuje i promuje program. Na drugie półrocze zaplanował 300 szkoleń otwartych i 45 konferencji. Niebawem ruszy też z szeroko zakrojoną kampanią promocyjną. Do PPK pracownicy są przyłączani z automatu przez pracodawcę, ale w wyznaczonym terminie mogą się z niego wypisać. Według aktualnych danych PFR około 39 proc. załóg największych firm z pierwszej fali, które dołączyły do programu od początku tego roku, oszczędza w ten sposób na emeryturę. Ten odsetek był nieco niższy u progu epidemii. Bartosz Marczuk wyjaśnia, że w trakcie ostatnich miesięcy świadomość firm i pracowników wzrosła.

— Liczba uczestników programu rośnie. Wróciliśmy do stanu z grudnia ubiegłego roku, gdy program dla największych firm ruszał. Myślę, że w obliczu kryzysu ludzie dochodzą do wniosku, że warto mieć pieniądze na czarną godzinę. Nie bez znaczenia jest też to, że można tymi pieniędzmi dysponować. Ludzie to docenili. Doceniają też opłacalność oszczędzania w PPK. Z naszej symulacji wynika, że pracownik, który dołączył do programu w grudniu i wpłacił 800 zł na PPK, ma na swoim rachunku w sumie 1840 zł. To naprawdę się opłaca i to dociera do ludzi — twierdzi wiceprezes PFR.

Sztuka omijania

Z badań CBOS wynika, że na decyzję pracownika w pierwszej turze wpływa postawa pracodawcy — tak twierdzi 58,8 proc. ankietowanych. Nie brakuje jednak firm, które nakłaniają pracowników do wypisywania się z PPK. Bartosz Marczuk twierdzi, że stanowią one margines: „z badań wynika, że to zaledwie 2-3 proc. ogółu”. W takiej sytuacji PFR we współpracy z Inspekcją Pracy interweniuje na miękko, czyli przekonuje, zamiast straszyć.

— Nie chcemy stwarzać wrażenia nadzwyczajnych sankcji czy kontroli, choć nie zgadzamy się na działania niezgodne z prawem. Udzielamy też szerokiego wsparcia merytorycznego. Z naszych doświadczeń wynika, że jeśli ktoś spotka się z tym programem na żywo — np. z naszymi trenerami — to jego podejście diametralnie się zmienia — wyjaśnia Bartosz Marczuk.

Wiceprezes dodaje, że w niektórych firmach do PPK przystąpiło 70-80 proc. załóg.

— Takie firmy są ambasadorami PPK — mówi Bartosz Marczuk.

1,65 mld zł Taka była wartość aktywów zgromadzonych w PPK pod koniec lipca tego roku…

48 proc. …taki odsetek stanowiły wpłaty pracowników…

36 proc. …taki pracodawców…

16 proc. …a taki z budżetu państwa.

830 tys. Tyle firm, zatrudniających 5,7 mln osób, musi dołączyć do PPK w ostatnim, czwartym etapie. Termin podpisania umowy z oferentami o zarządzanie aktywami upływa 23 kwietnia 2021 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane