Utytułowany, czyli lepszy specjalista

Urszula Światłowska
opublikowano: 26-05-2006, 00:00

Zamiast kończyć studia MBA, można zostać członkiem ACCA lub CIM. Albo skończyć studia podyplomowe lub doktoranckie.

Wszyscy są zgodni co do jednego — warto się dokształcać. W związku z tym mało który menedżer poprzestaje na studiach wyższych. A jego pierwsza myśl? MBA. Ale są też inne możliwości. Finansiści mogą zostać członkami ACCA, a specjaliści od marketingu — CIM. Fachowcy z pozostałych dziedzin zamiast na MBA mogą zdecydować się na studia podyplomowe lub doktoranckie.

Co i dla kogo?

Zdecydowanie w najlepszej sytuacji są finansiści i marketingowcy. Ci pierwsi — oprócz zdobycia tytułu MBA — mogą postarać się o członkostwo ACCA, czyli międzynarodowej organizacji zrzeszającej profesjonalistów z dziedziny finansów. By zostać jej członkiem, trzeba zdać 14 egzaminów. I mieć trzyletnie doświadczenie w biznesie.

— W Polsce zachęcamy najpierw do skończenia studiów wyższych, a dopiero później ACCA — ze względu na specyfikę polskiego rynku. By zdawać egzaminy, trzeba się zarejestrować — podczas jednej sesji można zaliczyć najwyżej cztery. Realnie licząc, wszystkie można zdać w dwa-trzy lata — tłumaczy Magda Oleksiuk, manager business development w Ernst & Young Academy of Business.

Z kolei marketingowcy mogą zostać członkami CIM — The Chartered Institute of Marketing. To, podobnie jak ACCA, międzynarodowa organizacja zajmująca się m.in. certyfikacją zawodową ludzi marketingu. Ale zanim otrzyma się dyplom, trzeba zdać egzamin — przeprowadzany w tym samym czasie na całym świecie.

Obie organizacje cieszą się wysoką renomą w swoich środowiskach. Często znacznie większą niż MBA. Według ankiety przeprowadzonej przez Ernst & Young Academy of Business, 50 proc. pytanych osób zdecydowało się na uzyskanie dyplomu ACCA, ponieważ był on wymagany przez pracodawcę, a 37 proc. chciało dzięki niemu zdobyć atrakcyjniejszą pracę.

— Jeśli ktoś mówi MBA, to ja zaraz pytam — a w jakim kraju, na jakiej uczelni, z jaką instytucją akredytującą. Programy MBA są różne — lepsze i gorsze. W ACCA zaś wszyscy zdają egzaminy w tym samym czasie na całym świecie. Jeżeli ktoś chce się specjalizować w finansach i jest po studiach ekonomicznych — to ACCA będzie bardziej przydatne — przekonuje Magda Oleksiuk.

W podobnej sytuacji są ludzie marketingu. Ale co zrobić, gdy nie jest się specjalistą w żadnej z tych dziedzin?

Uniwersytecka alternatywa

W tej sytuacji pozostają studia podyplomowe lub doktoranckie. Ale zdania, czy warto w nie inwestować, są podzielone.

— Wiele osób myśli — zrobię doktorat, będę lepszym specjalistą. To nie tak. Doktorat daje czysto teoretyczną wiedzę. Lepiej zrobić dodatkowy kurs specjalistyczny lub łączyć kierunki studiów — twierdzi Agata Purzyc, head of technology practice w Accord Group.

Z tą opinią nie zgadza się Krzysztof Pawłowski, rektor Wyższej Szkoły Biznesu — National-Louis University.

— Jeśli ktoś chce pracować w firmie doradczej lub audytowej, studia doktoranckie są dobrym pomysłem. Uczą analitycznego myślenia. A teoria z praktyką często się styka, np. nowe narzędzia na giełdzie konstruowali fizycy, którzy wcześniej pracowali w programie kosmicznym. Zresztą panuje moda na to, by menedżerowie wyższego stopnia kończyli studia doktoranckie — przekonuje.

Grunt, by nie robić nic na siłę. Szkoda czasu i pieniędzy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Urszula Światłowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Mba