Variant – trudna oferta

Sebastian Gawłowski
opublikowano: 2005-06-29 00:00

Wczoraj rozpoczęły się zapisy w ofercie Varianta. Potrwają do 1 lipca. Zgodnie z wcześniejszymi oczekiwaniami spółka z Krakowa ustaliła cenę emisyjną na poziomie 10 zł. Wcześniej widełki oscylowały w przedziale 9,5-12 zł. Cena nie jest wygórowana, ale czy mała spółka, której działalność jest uzależniona od jednego dostawcy, zainteresuje inwestorów? Na rynku pierwotnym nie brak ciekawszych inwestycji.

Variant handluje obejmami i produkuje preparaty chemiczne dla motoryzacji. Chce sprzedać do 1,3 mln akcji i uzyskać z giełdy 13 mln zł. Przy cenie emisyjnej wartość najpopularniejszego wskaźnika P/E za 2004 r. dla spółki wynosi więc 9,4. Jest to niski poziom na tle branży handlowej (średnia 14,6), ale mało atrakcyjny na tle giełdowego sektora chemicznego (8,3). Dodatkowo trzeba jednak pamiętać, że na wynik Varianta za 2004 r. wpłynęły zdarzenia jednorazowe.

Z przychodami ledwie 50 mln zł spółka należy do najmniejszych emitentów. Taka skala działalności nie wzbudza entuzjazmu inwestorów, o czym przekonała się choćby Anica. Na niekorzyść Varianta działa też niszowa działalność i uzależnienie od jednego dostawcy obejm. Daje on połowę sprzedaży spółki.

Spółka kusi inwestorów dynamiką wzrostu. Dzięki pieniądzom z emisji przychody mają rosnąć o 40 proc. rocznie. Wcześniej firmie nie udawało się osiągać takich przyrostów. Na plus trzeba jej zapisać ambitny plan ekspansji. Problem w tym, że wartość rynków spółki to tylko 50-100 mln zł. Starzy udziałowcy nie planują sprzedaży akcji, ale z drugiej strony oddają nowym tylko 15 proc. głosów na WZA.

Firma obiecuje skokowy rozwój dzięki giełdzie. Jeśli zrealizuje swoje zapowiedzi, nie ma wątpliwości, że przyniesie zysk akcjonariuszom adekwatny do podwyższonego ryzyka. Tylko do kogo trafią jej akcje? Fundusze nie narzekają na brak ofert dużych spółek, a drobni gracze wolą niemal pewny zysk z debiutu firmy państwowej.