VAT to nie bat na konserwanty

opublikowano: 31-01-2013, 00:00

Długi termin ważności ciasteczka to nie powód, by nakładać na nie wyższy podatek — uznał NSA. Fiskus jeszcze nie wie, czy podzieli tę opinię

Ministerstwo Finansów chciało promować wśród Polaków zdrowszą żywność, używając do tego przepisów ustawy o podatku od towarów i usług (VAT). Jednak przepisy te dyskryminują producentów ciasteczek czy pieczywa o długim terminie przydatności do spożycia. Takie orzeczenie wydał w ostatni poniedziałek Naczelny Sąd Administracyjny (NSA), po dwóch latach od wprowadzenia takiego sposobu określania wysokości opodatkowania artykułów spożywczych. Sąd uznał, że dochodzi do konkurencji między praktycznie identycznymi towarami.

Mechanizm różnicowania stawek obowiązujący od 1 stycznia 2011 r., polega na tym, że dla produktów ciastkarskich świeżych stosuje się obniżoną stawkę 8 proc. VAT, gdy zachowany jest termin przydatności do spożycia sięgający najwyżej 45 dni. Potem ciastko wpada w opodatkowanie stawką podstawową 23 proc. Podobnie jest z produktami piekarniczymi świeżymi, tyle że w ich przypadku czasowa granica „świeżości” wynosi 14 dni, co ustawa o VAT nagradza zaledwie 5-procentowym podatkiem.

Walka z konserwą

— Jeśli nasz klient miałby muffinki oznaczone terminem 50 dni, nie mógłby korzystać ze stawki obniżonej. Tymczasem jego produkt jest praktycznie identyczny w porównaniu z takim, którego dotyczy np. 40 dniowy termin świeżości — mówi Mariusz Machciński, partner Stone & Feather Tax Advisory, pełnomocnik reprezentujący przed NSA podatnika, w którego sprawie zapadł wyrok.

Przedsiębiorca jest producentem m.in. ciast w proszku, kisieli, przypraw do ciast, a ostatnio także muffinków oraz tortilli (gotowych do spożycia, nie w proszku). Jego sprawa trafiła przed NSA na skutek niekorzystnej dla firmy interpretacji podatkowej, a potem — wyroku wojewódzkiego sądu administracyjnego, który podzielił pogląd fiskusa co do różnicowania stawek zależnie od terminu przydatności do spożycia wyrobów ciastkarskich — nie uznając za zasadne racji podatnika. NSA uchylił i interpretację, i wyrok WSA.

— Zmiany te wprowadzano pod szyldem walki z towarami o dłuższym terminie przydatności, bardziej zakonserwowanymi — przypomina Mariusz Machciński.

Zdaniem sądu, co wynika z ustnych wyjaśnień (na pisemne uzasadnienie orzeczenia trzeba poczekać), ustawodawca nie ma prawa wprowadzania do ustawy o VAT kryterium, jakim jest termin przydatności do spożycia. Nie można stosować stawek podatku jako narzędzia w walce o kształtowanie wzorców zachowań konsumentów.

Od tego władze mają inne instrumenty — kampanie edukacyjne czy zakaz używania określonych substancji konserwujących. Przedstawiciel Stone & Feather Tax Advisory podkreśla, że przyjmowanie dłuższych terminów przydatności często dyktują realia biznesowe. Odbiorcy (sieci handlowe, hurtownie) oczekują produktu, który będzie „żył” na półce jak najdłużej.

Co dalej

Według informacji pełnomocnika prowadzącego sprawę, sąd pierwszy raz jednoznacznie wskazał, że stawki VAT mogą być dyskryminacyjne dla podatników VAT i naruszają zasadę jego neutralności. Ponadto stawka tego podatku jest cenotwórcza. Przedsiębiorca sprzedający towary objęte wyższym VAT sam finansuje różnicę, która dzieli go od konkurencji. Ponosi więc ciężar podatku, który powinien obciążać tylko konsumpcję. Wyrok NSA może otworzyć drogę do zwrotu różnicy VAT za ostatnie dwa lata, pozwala też obniżyć stawki dla bieżących i przyszłych towarów. Na razie jednak wiąże tylko podatnika, którego dotyczy.

Doradcy podatkowi z Stone & Feather Tax Advisory uważają, że minister finansów musi wydać interpretację z nim zgodną. Ponieważ orzeczenie jest precedensowe, istnieje szansa, że taka linia utrwali się w orzecznictwie sądów.

— Resort finansów w interpretacjach jest formalnie zobowiązany uwzględniać takie orzecznictwo sądów, ale najczęściej uwzględnia wyroki negatywne dla podatników — podkreślają doradcy. Na razie nie wiadomo, jak do wyroku odniesie się Ministerstwo Finansów. Na pytanie „PB”, czy to orzeczenie oznacza konieczność zmiany przepisów i zniesienia różnicowania stawek VAT zależnie od okresu „świeżości” wyrobów, odpowiedziano, że resort musi poczekać na pisemne uzasadnienie wyroku NSA.

OKIEM EKSPERTA

Minister nie może kształtować gustów

ANDRZEJ GANTNER

dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców

Wyrok i uzasadnienie są bardzo dobre. Federacja od wielu lat kieruje do ministra finansów krytyczne uwagi o różnicowaniu stawek VAT. Uważamy, że podatek nie może być elementem gry rynkowej i dyskryminować jakichkolwiek grup produktów żywnościowych. Jeśli dane wyroby znajdują się w sprzedaży, to należy domniemywać, że spełniają wszystkie wymagania dla produkcji i obrotu. I nie ma powodu, aby je dzielić na lepsze i gorsze. VAT jest podatkiem cenotwórczym, który wpływa wprost na konkurencyjność produktów „na półce”. Nie jest rolą urzędów skarbowych czy nawet ministra, kształtowanie nawyków konsumentów. Stanowczo się temu sprzeciwiamy. Konsument musi mieć wolny wybór bez stawiania sztucznych fiskalnych barier.

OKIEM EKSPERTA

Różnicowanie stawek to dyskryminacja

MARIA ANDRZEJ FALIŃSKI

dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji

To orzeczenie pokazuje, że uprawnienia instytucji publicznych zbyt daleko ingerują w decyzje biznesowe przedsiębiorców. Można powiedzieć, w kontekście sprawy rozpatrywanej przez NSA, że różnicowanie stawek jest wtórnym kryterium dyskryminującym podmioty, szczególnie dotkliwym w warunkach szybkich obrotów produktami.

Firma, która korzysta z 8-procentowej stawki VAT, na pewno znajdzie się na lepszej pozycji. O tym, czy dany towar ma podlegać szybkiej sprzedaży, czy można sobie pozwolić na jego wolniejszą rotację w sklepie, decyduje jednak znacznie więcej czynników, w tym np. koszty wsparcia określonej strategii sprzedażowej. Tego na pewno nie powinny stymulować odmienne stawki podatku na ten sam rodzaj wyrobu.

VAT-owskie absurdy w branży spożywczej

Zróżnicowanie stawek na ciastka zależnie od ich terminu świeżości to niejedyny absurdalny przepis według przedsiębiorców. Branża spożywcza wskazywała także na:

23

proc. VAT na wodę butelkowaną — ich producentów dziwi, że ten prozdrowotny produkt jest gorzej traktowany niż soki, które mają stawki 5 i 8 proc.

8

proc. VAT na chipsy ziemniaczane czy zupki instant (z torebki).

23

proc. VAT na musztardę — producenci pytają: dlaczego, skoro ketchup z podobnej grupy produktów jest obłożony 8-procentową stawką.

23

proc. VAT na pieczywo o wydłużonym terminie przydatności, podczas gdy zwykły chleb jest objęty stawką 5-procentową.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu